11/25/2017

Dobry wybór | recenzja





Tytuł: „Dobry wybór
Autor:  K.A. Linde
Wydawca: Wydawnictwo Burda Książki
Data premiery: 08.11.2017
Ilość stron: 408 



Po całkiem przyjemnej lekturze Dziewczyny mojego brata od razu zapoznałam się z kontynuacją. Cóż, oba tomy dotarły do mnie w jednej paczce, więc postanowiłam, że nie będę przedłużać i po prostu sięgnę po Dobry wybór, a nie coś innego. Tak, wiem, pogmatwane to, trochę jak moja opinia na temat twórczości K.A. Linde. Ale do rzeczy. Czy drugi tom był równie dobry, co pierwszy? A może uświadomił mi, że żaden z nich nie jest wart uwagi?

11/18/2017

Dziewczyna mojego brata | recenzja





Tytuł: „Dziewczyna mojego brata
Autor:  K.A. Linde
Wydawca: Wydawnictwo Burda Książki
Data premiery: 27.09.2017
Ilość stron: 342 




To okazało się niezwykle trudne, ale udało mi się jakoś powstrzymać od sięgnięcia po kontynuację, by najpierw napisać recenzję pierwszego tomu. Chociaż podejrzewam, że wrażenia z kontynuacji będą podobne, bo, halo, pewne rzeczy książkoholik wyczuwa na kilometr. Jak na przykład to, że co by autorka nie napisała nowego i tak się po to sięgnie. Tak, wszystko wskazuje na to, że K.A. Linde dołączyła u mnie do grona takichże autorów! Dlaczego? Postaram się to jak najsprawniej wyjaśnić. Ale ostrzegam, że myślami już odbiegam do kolejnej powieści autorki, a i ze względu na sympatię, jaką do niej poczułam po przeczytaniu Dziewczyny mojego brata mogę już trącić poważnym subiektywizmem. 

11/17/2017

Dla niego wszystko | recenzja




Tytuł: „Dla niego wszystko"
Autor:  Alexa Riley
Wydawca: Wydawnictwo Burda Książki
Data premiery: 25.10.2017
Ilość stron: 280



Listopad nastroił mnie wyjątkowo czytelniczo. A szczególna ochota naszła mnie na new adult czy jakieś komedie romantyczne, krótko mówiąc - na coś lekkiego. I tak któregoś razu, przeglądając nowości książkowe, właściwie zupełnie spontanicznie zdecydowałam się na Dla niego wszystko. Opis brzmiał zachęcająco, a sam tytuł już coś mi mówił. Później ogarnęłam, że przecież już wyszła jedna powieść od Alexy Riley, tylko że w wyniku selekcji ówczesnych nowości sobie odpuściłam tamten tytuł. Druga książka autorki wydała mi się bardziej interesująca, a przynajmniej na tyle, by faktycznie przeczytać ją już teraz. Czy było warto? No nie do końca.

11/12/2017

Pocałunek zdrajcy | recenzja




Tytuł: „Pocałunek zdrajcy”
Autor:  Erin Beaty
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar
Data premiery: 25.10.2017
Ilość stron: 472



Wowowowowowowowowowowowowowowowowow. Wowowowow. Wow. Co to było? Halo, ludzie, ja nie mam pojęcia, co mam teraz robić, potrzebuję rozdwojenia się na kilka(naście, -dziesiąt?). Bo tu chcę pisać recenzję. Ale nie, z drugiej strony chcę przetelepywać internety w poszukiwaniu każdej najdrobniejszej informacji o kolejnym tomie, każdego najmniejszego fanarta. O dręczeniu wydawnictwa pytaniami, kiedy możemy się spodziewać kolejnego tomu u nas to już w ogóle nie chcę mówić. Ale do rzeczy... czekajcie, to tak się w ogóle da? Na pewno nie w przypadku tej powieści. Mam teraz ochotę wyjść z mieszkania i biegać po całym Krakowie, i nie tylko, z książką w dłoniach, krzycząc i szalejąc niczym Kevin, który dowiedział się, że jest sam w domu. Jakie to było dobre, jakie FENOMENALNE. Na okładce (czego nie widać na dołączonej grafice, bo to pewnie jeszcze wersja próbna) mamy porównanie książki do Rywalek, że jest to znakomita lektura dla fanów Kiery Cass. Bullshit. To jest o niebo lepsze. To przebija moje ubóstwiane ponad wszystko Diabolikę - Kincaid i Pojedynek - Rutkoski. Przebija też bez większych problemów Fałszywy pocałunek - Mary E. Pearson. Tam był jeden konkretny mindfuck. A w przypadku Pocałunku zdrajcy co chwilę były jakieś zaskoki, że ojeju. Jak ja wytrzymam do kontynuacji?!

11/01/2017

ZAPOWIEDZI WYDAWNICZE | LISTOPAD #2017


Ja wiem, że trochę tu ciszej. Ale jakoś nie mogłam się czytelniczo zaklimatyzować w nowym mieście (co mogliście zauważyć, bo jeśli recenzowałam książki, to przeczytane trochę wcześniej), utknęłam też trochę przez pewną książkę, ale już wracam na czytelnicze tory i to porządnie. Przynajmniej mam takie wrażenie. No i były targi w Krakowie! Yass, przeżyłam! Book haul z targów, połączony pewnie z "relacją", pojawi się najwcześniej w niedzielę/poniedziałek (ogółem pasowałoby w końcu zrobić jakiś book haul konkretny, bo trochę od ostatniego minęło czasu, a książek przybyło sporo!), bo skorzystałam z tygodnia wolnego i zjechałam do domu, nie brałam sprzętu do nagrywania etc. Ale plotę już durnoty... Przejdźmy po prostu do książkowych nowości, premier listopada, które mnie zaciekawiły! :) i od razu lojalnie ostrzegam, że trochę tego jest...