9/26/2017

Sekretnik Szeptuchy. Co każda Słowianka wiedzieć powinna | recenzja





Tytuł: „Sekretnik Szeptuchy. Co każda Słowianka wiedzieć powinna”
Autor:  Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.
Data premiery: 13.09.2017
Ilość stron: 416



Nie tak dawno absolutnie dałam się wkręcić prozie Katarzyny Bereniki Miszczuk, a konkretnie jej serii w słowiańskich klimatach, Kwiat Paproci. Pochłonęłam trzy tomy na raz. Nie miałam kilkumiesięcznych przerw pomiędzy poszczególnymi częściami, więc tym bardziej byłam zła, że nie mam przy sobie czwartego, ostatniego już tomu. Bo to tak jakby ktoś mi wyłączył filmik przed samym rozwiązaniem akcji. Przez to przeczytanie trzech części całą serię odebrałam trochę jako jedną, grubaśną powieść. I może dlatego wyjątkowo ciężko mi było się pogodzić z oczekiwaniem na zamknięcie serii. W sumie, nadal przebieram nogami z niecierpliwości. Ale przynajmniej to oczekiwanie będzie mi umilał od teraz Sekretnik Szeptuchy.

9/23/2017

Forget me always | recenzja





Tytuł: „Forget me always
Autor:  Sara Wolf
Wydawca: Wydawnictwo Amber
Data premiery: 10.08.2017
Ilość stron: 272




Będąc z dala od mojego pośrednika w dostarczaniu wam recenzji [czyt. laptopa] udało mi się przeczytać kilka książek. I to właśnie ich recenzje miałam tu wrzucać w pierwszej kolejności. Ale tak się złożyło, że wczoraj sięgnęłam po jedną z powieści, które dotarły do mnie podczas mojej nieobecności, i jakąś godzinę temu skończyłam ją czytać. I, z całym szacunkiem do pozostałych przeczytanych książek, których recenzje mam naskrobać, nie wybaczyłabym sobie, gdybym "na świeżo" nie napisała o Forget me always. Dla takich książek, to się żyje! 

9/22/2017

Zła Julia | recenzja




Tytuł: „Zła Julia
Autor:  Leisa Rayven
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Data premiery: 13.09.2017
Ilość stron: 368



Po nie aż tak długiej, ale jednak, nieobecności chciałabym wrócić z recenzją prawdziwej petardy. Nie z czymś mdłym, dennym, czy tak nijakim, że najbardziej energiczny człowiek by zasnął przy lekturze. Nie z kolejną kalką, z tą samą historią, ze zmienionymi tylko nazwami własnymi. Chciałam żeby to było coś, o czym faktycznie mogłabym się rozgadać, a nie recenzja, którą mogłabym podsumować jednym stwierdzeniem "to już było jakiś tysiąc razy". Czy Zła Julia jest petardą czy książkową pierdołą? Kolejny nużący melodramat czy coś więcej?