8/02/2017

William Wenton. Instytut szyfrów | recenzja




Tytuł: „William Wenton. Instytut szyfrów
Autor:  Bobbie Peers
Wydawca: Znak
Data premiery: 14.06.2017
Ilość stron: 240




Nie wiem, czy to był jakiś znak z nieba, żebym ludziom dała odpocząć i nie wrzucała tyle recenzji książek, które  k o n i e c z n i e  polecam przeczytać, czy już blog nie nadążał za mną; miałam pewne problemy z publikacją. W każdym razie, to już za mną, obecnie znów mogę was torturować i zarzucać genialnymi książkami. Przepraszam wasze portfele, ale, co poradzę, chcę pisać szczerze o powieściach, a to już nie moja wina, że ostatnio tyle do mnie cudowności trafia. Żebyście nie mieli pretensji, że piszę o samych fenomenalnych powieściach, dzisiaj przychodzę z recenzją czegoś, co wybitne nie jest, aczkolwiek potrafi umilić czas. Zwłaszcza, jeśli jest się dzieckiem.

Przez wzgląd na tajemniczy incydent William wraz z rodzicami musi żyć w ukryciu. Nikt nie może poznać jego prawdziwego nazwiska, muszą ukrywać się więc pod fałszywym. Chłopiec, w porównaniu do swoich rówieśników, ma dość specyficzne zainteresowania. Bo zagadki, szyfry, myślenie, kombinowanie, ale na wysokim poziomie, to raczej domena naukowców, dorosłych, a nie dzieci. Pewnego dnia napotyka na najbardziej złożony mechanizm. Kto by się spodziewał, że doprowadzi go to do niebezpieczeństw, do zagrożenia własnego życia i spotkania bliskiej osoby, uznawanej za zaginioną? Tyle przygód, co czeka na Williama, można by rozdzielić na kilka osób. Bo czy, choć niezaprzeczalnie uzdolniony chłopiec, jest w stanie podołać tylu wyzwaniom, trudnościom?

Co można zauważyć po moim blogu, czytam młodzieżówki, ale coraz większą uwagę poświęcam także new adult. "Bajki" dla dzieci są w porządku, ale wolę już wersje filmowe. Czytanie książek dla dzieci, owszem, jest w pewnym sensie przyjemne, ale człowiek zaczyna dostrzegać te surrealistyczne aspekty, dziecięcą naiwność, no i dużo trudniej zaskoczyć starszego czytelnika. Dlatego, choć Instytut Szyfrów jest dobrą powieścią dla grupy wiekowej, do której jest skierowany, dla dzieci, ja sama nie emanuję optymizmem. 

Biorąc pod uwagę, że jest to właśnie książka dla dzieci nie oczekuję od niej tego, czego od "książek dla dorosłych" i też w takich kategoriach nie oceniam. To byłaby głupota. Więc, w kwestii powieści dla dzieci, myślę, że to jest coś naprawdę wartego uwagi. Jeśli ma się te kilka, kilkanaście lat, to historia pełna zagadek, niebezpieczeństw, tajemnic, jawi się jako coś niesamowitego, czytelnik nie dopatruje się, czy tam stylistycznie było niefajnie, czy aby na pewno takie sytuacje mogłyby się wydarzyć w rzeczywistości. Tylko czerpie się przyjemność z lektury. A Instytut Szyfrów z pewnością jej dostarcza.

Książka nie jest długa, więc i te niecierpliwe dzieci, które zazwyczaj stronią od książek powinny być zadowolone. Wystarczająca objętość, by dać się porwać lekturze. To powieść, która zachęci czytelnika do sięgnięcia po kolejne tomy, ale i po kolejne powieści, ogółem. Przystępny język autora, atmosfera zagadek i napięcie skutecznie przyciągną do siebie czytelnika. Nie obejrzy się, a tu już czyhać będzie koniec. Jeśli zatem znacie jakieś dzieci bądź sami nimi jesteście, czy też lubicie takie książki, to serdecznie je polecam. Ja sama przednio się nie bawiłam, ale właśnie przez uważne przypatrywanie się wszystkiemu, analizowanie każdego aspektu "po dorosłemu". Bo, niestety, ale nie oszukam samej siebie, że wciąż mam te kilka lat.

Za książkę dziękuję wydawnictwu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz