7/17/2017

Czytelniczka | recenzja






Tytuł: „Czytelniczka
Autor:  Traci Chee
Wydawca: Bukowy Las
Data premiery: 24.05.2017
Ilość stron: 480



Nie ocenia się książki po okładce. I słusznie, nie powinno się. Ale każdemu się może zdarzyć, zwłaszcza nieumyślnie. A jeszcze więcej osób przy zakupie często sugeruje się właśnie wyglądem okładki, bo przyciąga wzrok, bo skoro tak wygląda zewnętrznie, to może i z treścią jest nie najgorzej? Nie miałam w planach Czytelniczki, nawet nie słyszałam o tej książce przed otrzymaniem informacji od wydawnictwa. I naprawdę miałam co czytać, wciąż mam co czytać (właśnie dlatego powstała Akcja Nieprzeczytane), ale ta okładka tak przyciągała, tak intrygowała, że postanowiłam przedłużyć nieczytanie zakupionych książek o kolejne kilka dni, jakie poświęcę Traci Chee. Nie pożałowałam.

Ciężko mi jednoznacznie opowiedzieć, o czym jest ta książka. Można by powiedzieć, że główną bohaterką jest Sefia, która podróżuje, a raczej przemieszcza się z miejsca na miejsce, by nie zostać złapaną, z ciotką Nin, niosąc w plecaku cenny artefakt, rzecz powszechnie niespotykaną - książkę. Niestety pewnego dnia prześladowcy porywają ciotkę dziewczyny. W wyniku ciągu zdarzeń do Sefii dołącza niemy chłopak, który potrafi zamienić w śmiertelną broń dowolny przedmiot, jaki trafi w jego ręce, okazuje się także, że sama książka nie jest zwyczajnym przedmiotem, a magicznym artefaktem. Sefia i Łucznik wyruszają w ślad za napastnikami, chcąc uwolnić Nin. Ale chyba żadne z nich nie sądziło, że po drodze może ich spotkać tyle przygód, i mniej przyjemnych i tych jeszcze bardziej nieprzyjemnych. Tak, wydawać by się mogło, że to właśnie na tej dwójce skupi się cała fabuła. Ale tak naprawdę mamy tutaj cały szereg bohaterów, skrytobójców, piratów, wyjątkowych ludzi związanych z Biblioteką. Tak, to może się wydawać takim he, mówisz, że to nie jest o Sefii i Łuczniku, a na pewno będzie o nich w 90%. A nie, właśnie, że nie. Oni są częścią całego "składu" bohaterów, ale nie są wyrzuceni przez szereg, nie są sto razy ważniejsi, jak to często bywa w powieściach dla młodzieży.

Czytając tę powieść byłam po trochę zatopiona w lekturze, jak i oczarowana efektami wizualnymi. Naprawdę, to wydanie jest mistrzowskie, co stanowi niesamowite dopełnienie do tego, co przedstawia autorka. To nie tylko przepiękna okładka, która ma wypukły napis (pewnie jest na to fachowa nazwa, nieważne) na grzbiecie i na froncie, to przecudowna mapa wewnątrz, to efekty graficzne na poszczególnych stronach, jakby rozmazania, odciski palców, ukryte zdania tu i ówdzie. Nie wiadomo na czym skupić uwagę! Czytając Czytelniczkę zwracałam uwagę na numerację stron, jak przy żadnej innej powieści. A to wszystko przez urywki zdań, co jakiś czas przy numerze strony pojawiało się kolejne słowo, a wszystko to dawało kolejny efekt wow. 

Sama fabuła nie zrobiła na mnie tak piorunującego wrażenia, jak robota grafików, niemniej jednak bardzo mile spędziłam czas z tą powieścią. To coś, co zdecydowanie poleciłabym młodszej młodzieży (if u know what I mean), ot 11-15 lat, aczkolwiek i starsi czytelnicy nie będą zanudzeni (nie jestem za klasyfikacją wiekową książek, podaję tak orientacyjnie, wiadomo, każdy niech czyta to, co lubi). A nawet jeśli trafilibyście do grona nielicznych, którym książka się kompletnie nie spodoba, to przynajmniej będziecie mieć prawdziwą perłę dla oka w swojej biblioteczce. 

Wbrew wszystkich schematom powielanym przez młodzieżówki, Czytelniczka okazała się dość niezwykłą pozycją. Autorka nie pojechała po fali popularnych książek, nie stwierdziła, że aha, teraz jest szum na postapo czy klimaty pustynne, więc za ten temat się zabieram. To coś świeżego, odprężającego. Poza tym, hej, piraci, zabójcy, ucieczka z czymś cennym, jak coś takiego może nie być wciągające? Romansu tutaj nie uświadczycie, coś tam się pojawia, między dwójką bohaterów, ale wątek ten nie jest specjalnie rozwijany, bardziej skupia się autorka na przyjaznej relacji Sefii i Łucznika.

I za to lubię wakacje, za to, że mogę odkrywać tyle świetnych pozycji. Czytelniczka nie okazała się powieścią, której kontynuacji będę wyczekiwać z tabletkami uspokajającymi w dłoni, ale jeśli nadarzy się okazja, to z przyjemnością bo nią sięgnę.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bukowy Las i Forever Young Books :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz