5/18/2017

Zaprojektuj swój styl | recenzja





Tytuł: „Zaprojektuj swój styl
Autor:  Rachel Roy
Wydawca: Wydawnictwo Kobiece
Data premiery: 30.03.2017
Ilość stron: 200


Dokładnie, mówiłam, że teraz będą przez chwilę recenzje książek kulinarnych. Spoko, jeszcze mam trzy do omówienia (a naciągając, to nawet cztery). Po prostu masowo jednego dnia piszę kilka recenzji i po kolei dzień po dniu ustawiam ich publikację. Także akurat dziś w przerwie między zdrowo-słodkimi posiłkami wkradło się kolejne poradnisko. Czy coś. Książka autorstwa Rachel Roy, Zaprojektuj swój styl.

Tak jak nie ma mowy, bym przeszła transformcję w masterchefa, tak też nigdy nie zostanę blogerką modową, czy projektantem. Moda, mejkapy, wszystkie glamour pierdółki dla mnie samej to dodatki. Niekiedy lubię się tym wszystkim pobawić, a czasem mnie to męczy. Nie mam oporów przed wyjściem z "nagą twarzą" z domu, ani w rzeczach nie dobranych wcześniej w mega super ałtfit of de dej. To tylko wygląd zewnętrzny, on nie definiuje wartości człowieka (chociaż codziennie widzę, jak ludzie o tym zapominają). 

Chociaż już staram się przy książkach zachowywać bardziej "trzeźwo", nie robić horrendalnie wielkich zamówień książkowych, kiedy mam jeszcze co czytać; kupować ubrania bez wyrzutów - bo w końcu one też są człowiekowi potrzebne, to nadal nachodzą mnie typowe ksiązkoholikowe myśli. Dwadzieścia złoty za książkę? Toż to jak za darmo! Tyle samo za koszulkę? Hej, hej, hola, dziewczyno, odpuść sobie. Nie ważne, że w odczuciu normalnych ludzi jest tania, ty bardziej pragniesz nowej książki, a nie jakiegoś kawałka szmaty. I szach-mat. A jak takie myśli najdą po w  środku nocy, po wyczerpującym dniu, kiedy ledwie żyję? Nie mam nic do gadania, ani tym bardziej mój portfel, serce mola wie, że takich zakupów nigdy żałować nie będę.

Na początku dziwnie pozytywnie zainteresowałam się książką Rachel Roy. Aż później sama nie mogłam się nadziwić, z jakiej racji zareagowałam na nią z takim entuzjazmem. Później przyszły wątpliwości, że to być może kolejna napakowana do granic możliwości ładnymi zdjęciami pozycja, która po prostu ma wzbogacić autora, a czytelnika już niespecjalnie. Ale zostałam całkiem mile zaskoczona (chociaż nadal jakoś się nią nie ekscytuję, książkoholik zwyciężył nad pseudofanem mody). Bo jest tu naprawdę spoooro tekstu.

Rachel Roy radzi jak stworzyć własny styl, jak go zaprojektować. Zwraca uwagę na kolory, na dodatki, na najdrobniejsze szczegóły, które z pozoru nie mają znaczenia. Ale moje przekonanie jak było przed lekturą, tak pozostało niezmienne. Styl, to część nas samych. To nie jest tak, że o, dziś pomyślałam, że zrobię swój styl, przemaluję go, odświeżę na nowy kolor. Dla mnie od zawsze była to kwestia preferencji, tego, w czym dobrze się czuję, co mi "się widzi", co jest mną, tylko w sferze ubrań, dodatków. I chyba tak już zostanie.

Książka Rachel Roy to naprawdę ciekawa pozycja, to coś, co być może pomoże zainteresowanym na uwyraźnienie własnego stylu, na nadanie mu konturów. Książka nakierowuje czytelnika na niego samego, na to, jaki on jest i czego oczekuje, i pomaga to wszystko odpowiednio przedstawić za pomocą garderoby. Jak dla osoby mającej w poważaniu, czy to, co akurat noszę jest na topie, czy nie; dla kogoś, kto kupuje ubrania, które wpasowują się w trendy nie dlatego, że akurat są modne, tylko wpadają w oko i po prostu się podobają, czytało się zaskakująco płynnie i szybko. Drugi raz się w nią zagłębiać nie będę, ale na pewno wzbogaciła moją wiedzę w kwestii mody.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece

Wydawnictwo Kobiece

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz