5/03/2017

ZAPOWIEDZI WYDAWNICZE | MAJ #2017





Tak krążę i krążę wokół bloga, a niby na czas matur miałam sobie odpuścić pisanie. Ale w tym wszystkim uświadomiłam sobie po raz kolejny, jak wielką rolę odgrywa u mnie blog i cała ta książkowa społeczność. To nie tylko miejsce, gdzie mogę śmiało dzielić się swoimi przemyśleniami na temat książek, wymienić spostrzeżeniami z innymi. To nie tylko kwestia dawania od siebie, poświęcania uwagi, czasu, ale i dostawania. Bo to wszystko, oprócz bycia oczywiście nieodłączną częścią mnie samej, daje mi naprawdę wiele. Radość z dzielenia się opiniami na temat książek, możliwość ujścia negatywnych emocji, przelania rozgoryczenia, ale i niesamowite odprężenie. Pisząc tutaj najzwyklejsze recenzje czy przykładowo zapowiedzi - to działa bardzo kojąco. Więc stwierdziłam, że matury czy nie, postaram się pisać jak zawsze, jak tylko znajdę chwilę wolnego. Poza tym maj obfituje w takie premiery, że nie ma takiej możliwości, żebym miała o nich nie napisać!


Jeśli jeszcze jakimś cudem nie dotarła do was informacja, wczoraj (02.05) była premiera trzeciego tomu przegenialnego ACOTARU, czyli A Court of Wings and Ruin. Niby mają powstać jeszcze trzy powieści i dwie nowelki z tego uniwersum, ale to już ponoć osobna historia, innych bohaterów czy coś, w każdym razie nie będą to bezpośrednie kontynuacje historii Feyry. Od początku wiedziałam, że nie wytrzymam do polskiej premiery i od początku zakładałam zakup papierowej wersji. Po pierwsze, bo wolę "tradycyjne" formaty, a po drugie, wyobrażacie sobie w jakim stanie dotarłabym na maturę, gdybym dorwała wcześniej powieść Maas? Więc tak, w sumie jest plus tego, że książka dotrze do mnie dopiero w przyszłym tygodniu czy jeszcze w kolejnym, chociaż serduchem chciałoby się już to mieć przed oczami. Zamówiłam wydanie UK, miękka oprawa, takie jak pojawi się u nas, bo szukałam jak najtańszego i byleby było na papierze, ale planuję w przyszłości kupić jeszcze całą trylogię w tej przecudnej twardej okładce w wersji amerykańskiej. Kolejną interesującą majową premierą jest Żerca (05.05) od Miszczuk, a przynajmniej taką mam nadzieję. Dwa poprzednie tomy czekają na półce na przeczytanie, co obiecałam sobie zrobić po maturze. Tysiąc odłamków ciebie (10.05) zrobiło furorę za granicą, premiera była dosyć dawno, z tego co kojarzę. Ale cieszę się oczywiście, że polskie wydawnictwo zdecydowało się u nas wydać tę trylogię, zwłaszcza z takimi okładkami. I to mi się podoba u wydawnictwa Jaguar, jak się trafiają genialne okładki oryginalnie, to po jakiego grzyba zmieniać na fatalne? Książka cudownie będzie się prezentować na półce! Dalej wyczaiłam Konkurs na żonę (10.05), autorkę może kojarzycie z Eperu, które wydała pod pseudonimem (mam nadzieję, że nic nie pokręciłam). Ale tu jestem dość sceptycznie nastawiona, bo zarówno na temat dotychczas wydanych książek, jak i samej autorki słyszałam wiele skrajnych opinii, część była naprawdę rażąca. Sama dokładnie nie pamiętam o co chodziło, ale w moim przypadku jest taka opcja, że jak autor mnie zrazi swoim zachowaniem, to nie sięgnę po jego twórczość. Poza tym tutaj mamy do czynienia z czymś, co pojawiło się na rynku wiele razy. Facet musi się ożenić, żeby coś tam dostać, tak można podsumować. Opis nie wnosi niczego oryginalnego. Sama czytałam uderzająco podobną powieść (przynajmniej jedną, bo jedną mam w swojej biblioteczce, ale możliwe, że coś jeszcze przewinęło mi się w międzyczasie przed oczami; niestety obyczajówki/romanse jakoś łatwo wylatują mi z głowy, mało które zapamiętuję w 100%), Układ doskonały od Jennifer Probst, wspominam ją dosyć dobrze. Nie wiem czym się okaże powieść Majewskiej, czy powieleniem znanego schematu, czy wkradnie się coś nowego. Myślę jednak, że fajnie byłoby się przekonać na własnej skórze co to zostało napisane, tym bardziej, że to polska autorka, zawsze to miło wspierać rodzimych pisarzy. I kontynuacja mega mega mega powieści, przecudnej, przegenialnej Prawdodziejki, czyli Wiatrodziej (10.05)! Pierwszy tom zaserwował mi to, co kocham najmocniej, świetną dawkę fantastyki, interesującą paczkę bohaterów i wszystko to rozgrywane w szalonym tempie. Nie mogę się doczekać drugiej części, której tytułowym bohaterem jest, jak na razie, moja ulubiona postać od Susan Dennard.



Colleen Hoover to dla mnie takie wiele szumu o nic. Jakby porównać wszystkie jej książki (te dotychczas przeze mnie przeczytane), to wypadają strasznie schematycznie, zbyteczny i nieporuszający, a wręcz irytujący, przesadny melodramatyzm, postacie będące w dużej mierze odbitkami bohaterów z poprzednich książek. I takie "zwykłe", a zarazem "niezwykłe" problemy, które mogą spotkać każdego "zwykłego" człowieka. Nie wiem czy sięgnę po Confess (10.05), najpierw chcę przeczytać dwa tomy Pułapki uczuć, które od jakiegoś czasu mam na półce, jak będzie okej, to sięgnę po trzeci, a potem zobaczę, czy wystarczy mi cierpliwości na najnowszą powieść Hoover. W maju nakładem wydawnictwa Filia pojawi się kolejna powieść Tillie Cole, Tysiąc pocałunków (17.05), sądząc po okładce, coś delikatniejszego od Raze'a (którego swoją drogą nie czytałam). Do tego wydawnictwa mam zaufanie, więc jeśli trafi mi się ta powieść, to źle być nie powinno, w najgorszym razie przeciętnie. Ale za to szata graficzna (again!) na poziomie. I również od Filii Franco (24.05) od Kim Holden. Za Promyczkiem może nie przepadam, ale Gusa lubię, więc może i ta powieść okaże się w porządku? Zobaczy się; O wiele więcej nie czytałam i nie zamierzam, bo to takie bardziej bardziej dla starszych dorosłych niż new adult, przynajmniej z tego, co zrozumiałam, więc sobie odpuściłam, ale te książki Holden z "promyczkowej" serii w moją stronę skierowane, jakoś bardziej mi leżą. Niedługo pojawi się też Czerwień Rubinu (24.05), po raz kolejny w Polsce, ale nie jako dodruk od Egmontu, tylko nakładem cudnego wydawnictwa Media Rodzina. Trylogia Czasu pojawi się u nas w oryginalnych okładkach, fakt, są urocze, ale ja mam słabość do tych egmontowych. Cieszę się, że mam u siebie to starsze wydanie, bo jest piękne, ale z miłą chęcią upoluję i to nowe i odświeżę sobie książki Gier. I ostatnia z majowych premier, Królewska klatka (25.05) od Victorii Aveyard. Kiedy to minęło?! Dopiero był styczeń, dopiero się rozpaczało, że u nas  książka nie pojawi się w tym samym terminie, co za granicą, jak było bodajże w przypadku poprzednich tomów, a przynajmniej jednego z nich. A tu już mamy maj i niedługo dorwiemy trzeci tom serii. Całość stanowić mają cztery, zgadza się? Więc coraz bliżej końca... Po pierwszym tomie byłam raczej #TeamMaven, uwielbiam postacie tego typu, Loki, Moriarty, etc, ale po drugim stwierdziłam, że on jest raczej typem świra świra, a nie superinteligentnego nikczemnika, poza tym sam z siebie Cal się wyrobił i zmieniło się na #TeamCal, a tu dochodzą mnie słuchy, jaki to Maven jest cudny i że Cal coś spieprzył (?). Halo, ludzie, mam nadzieję, że to fejk, bo mimo wszystko nie chcę już się ruszać od Cala.

Także podsumowując, nie jest to jakaś mega pilna dycha, z której muszę mieć każdą pozycję, ale minimum 50% z ww bankowo trafi na moje półki. :D A jak z wami? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz