4/01/2017

Cela 7 | recenzja





Tytuł: „Cela 7
Autor:  Kerry Drewery
Wydawca: Młody Book/Sonia Draga
Data premiery: 29.03.2017
Ilość stron: 466



Chociaż początkowo książkę miałam zacząć czytać dopiero jakoś w kwietniu, udało mi się ją wcisnąć wcześniej. Celę 7 skończyłam nawet przed oficjalną premierą, ale z napisaniem recenzji musiałam chwilę  poczekać, żeby nie robić tego w kawałkach, tylko dobrze wszystko przeanalizować i na raz przelać wszystkie emocje na bloga. Bo jest co przemyśleć.


Świat zdominowany przez media. Nie ma sądów, nie ma procesów ze świadkami. Jeśli ktoś popełnił zbrodnię musi przejść przez siedem cel. Siedem cel, siedem dni i w ostatniej chwili decyzja, czy oskarżony zostanie uniewinniony, czy skazany na śmierć. A o wszystkim od momentu oskarżenia decydują telewidzowie. Mogą wysłać sms za skazaniem lub wnoszący o uniewinnienie. Głosowanie, jak sam "proces", trwa siedem dni, na bieżąco podawane są aktualne statystyki, a po ostatecznym podliczeniu głosów zapada wyrok, śmierć lub życie. Absolutna demokracja, prawda? Ale zaraz, zaraz... Gdzie świadkowie? Gdzie motywy, alibi? Ach, pewnie zakneblowany przez nadawaną non stop przez telewizję propagandę i manipulację odbiorcami. Teraz brzmi przerażająco, co?

Wohoł! Okej, to było niezłe. Chociaż trochę mi się ciągnęło czytanie, i aż wbrew swoim normom zaczęłam czytać w międzyczasie inne książki... Ale do rzeczy! Już na samym początku zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, emocji i jest tak bardzo creepy, jest się tak przerażonym i zdezorientowanym, że zastyga się i nie jest się pewnym, co powinno dalej nastąpić. Serio, to było dziwne i niecodzienne. Bo normalnie też nie czytam thrillerów, ani młodzieżowych, ani w ogóle, a tu coś mnie podkusiło na jeden. I choć nie jest to strzał w dziesiątkę, jeśli o mój gust czytelniczy chodzi, to nie obeszło się bez echa. 

To jest tak, że chociaż u mnie nie było burzy emocji, to czuję tę potęgę, jaką emanuje Cela 7. Jakby... hmm, może nie udało się ze mną autorce, ale wiem, że ta książka ma potencjał, że swoich odbiorców (tych, którzy lubują się w takich klimatach) zachwyci. A nawet nie tylko zwolenników thrillerów. Po prostu ja jestem wybrykiem. Nie oglądam, nie czytam horrorów (bardziej w sumie to pierwsze, bo z takimi książkami to chyba nawet nie miałam jeszcze styczności, a przynajmniej prawie wcale), thrillerów, bo często czuję schemat, często odczuwam nudę, znużenie, bo odgaduję bieg akcji. Fala emocji jaka przetacza się przez utwór mnie jakimś cudem omija, co sprawia, że jestem typowym obserwatorem. Czuję się wtedy trochę jak przy oglądaniu jakichś filmów przyrodniczych.

Anyway. Mimo że ciężko było mi się wbić w lekturę (w sumie nie udało mi się to w 100%), to jestem pełna podziwu dla autorki za podjęcie się takiej tematyki. Człowiek nigdy nie wie, jakie to wariactwa nie będą niedługo nikogo niedziwiącą rutyną. A tu mamy do czynienia z głosowaniem sms-owym w sprawie morderstwa! I to po raz pierwszy w historii programu sądzona będzie nieletnia, konkretnie szesnastolatka Martha. Szaleństwo. Ale bardzo dobrze oddane szaleństwo na papierze. To. Brzmi. Strasznie. Sam temat. Czytałam to z pewnym ciężarem na sercu, bo wszystko wyszło tak realistycznie, że miałam później obawy przed włączeniem telewizji, czy czasem nie natrafię akurat na nowy odcinek Sprawiedliwością jest Śmierć. Powieść pokazuje nie tylko, jak może się potoczyć przyszłość, ale jak wielką władzę mają media, jak skutecznie potrafią manipulować odbiorcami, niby nie koloryzując, a w gruncie rzeczy robić nieludzką propagandę. 

Jeśli o techniczną sprawę chodzi, to tutaj jest naprawdę na plus. Autorka zręcznie wprowadza czytelnika w fabułę, wszystko przedstawia w dobrym tempie, nie zrzucając nam na głowę wszystkiego w chwili wkroczenia do świata przedstawionego. Może do samej głównej bohaterki trochę trudno poczuć cokolwiek, bo nie jest specjalnie dynamiczną postacią, ale na pewno zdecydowaną. Sam bieg akcji mnie szczególnie nie zaskoczył, obyło się bez szoku, ale, jak mówiłam, ja jestem wybrykiem w odbiorze tego gatunku. Za to przekaz jaki niesie całość jak najbardziej zrobił na mnie wrażenie.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Młody Book
Zapraszam na stronę książki i fanpejdż Wydawnictwa na FB :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz