2/07/2017

Książkowe wyzwania na 2017



Powiecie, że takie posty powinny pojawiać się w styczniu? Przyznam rację. Ale czy fakt, że o moich tegorocznych wyzwaniach książkowych napiszę trochę później je opóźni? Przecież i tak je wykonuję. Trochę rzeczy się wydarzyło, trochę sobie uświadomiłam. 

Nie będę udawać, że wszystko jest w porządku. Chcę, żeby moja ulubiona pora roku już sobie poszła. Chcę, żeby ludzie przestali mówić o sobie i swoim otoczeniu, że są najmilsi i przez to najfajniejsi, skoro po paru sytuacjach widać całą hipokryzję. Chcę, żeby ludzie przestali udawać. Żeby oczekiwania mieli jedynie do siebie. Żeby zamiast wylewać wszędzie wokół swoją nienawiść, przekształcali ją w siłę napędową i tworzyli coś dobrego. Żeby sprawiali sobie nawzajem niespodzianki, żeby zaskakiwali się przyjemnymi drobiazgami, niekoniecznie rzeczami materialnymi, a słowami, poświęcaniem swojego czasu. Żeby byli wyrozumiali nie tylko dla siebie. Żeby myśleli nie tylko o sobie. To nie jest takie trudne, prawda?

Nigdy nie byłam fanką narzucanych zadań, automatycznie przechodziła mi na nie ochota, mimo że część sama wymyślałam. Nie inaczej było w zeszłym roku z wyzwaniami. I te, które postanowiłam sobie oficjalnie i te luźniejsze, które raczej powtarzałam sobie od czasu do czasu, nie zostały dokończone. Dlatego w tym roku postanowiłam sobie trochę obniżyć poprzeczkę, i z ilością wyzwań i z ich "poziomem trudności". Wtedy mam większą szansę, że wyzwanie nie tylko zakończę, ale i sporo przebiję, taki to ze mnie przypadek książkoholika.

1. W 2017 roku przeczytam 52 książki.

Jakoś od końca zeszłego roku zaczęłam bardziej korzystać z goodreads, porzucając tym samym niemal całkowicie lubimy czytać. Na gr miałam już konto od dawna, ale wchodziłam tam tylko "od święta", jak chciałam dowiedzieć się czegoś o książkach, które jeszcze nie miały u nas premiery. Ale niedawno zaprzyjaźniłam się właśnie z zagranicznym portalem przez jego "dodatki". Można sobie tam ustalić, ile planuje się przeczytać książek w roku, a po zaznaczeniu każdej kolejnej pozycji jako przeczytaną, wyświetla się nam postęp w wyzwaniu (w %). Na początku ustaliłam sobie 100. Wiecie, niby matura i w ogóle, ale ja nie jestem typem, który traktuje to jako egzamin życia, uczyć się uczę do niej, ale nie ślęczę dniami i nocami nad materiałami. Po maju czeka na mnie kilka miesięcy wolnego (kolejny argument "za" 100 książkami). A potem niby studia, ale zawsze udaje mi się pogodzić naukę z czytaniem książek-niepodręczników (ewentualnie to drugie czasami przeważa, ale ostatecznie zawsze udaje się wyjść z sytuacji). Ale później stwierdziłam, że miesiące wolnego nie oznaczają nieustannego czytania. Dojdą wyjazdy, załatwianie spraw związanych ze studiami, poza tym, najchętniej i najwięcej czytam właśnie gdy mam sporo spraw do załatwienia. Wtedy, kiedy zmęczona wracam do domu fajnie jest wziąć w ręce książkę. To tak bardzo hygge. Więc ostatecznie doszłam do wniosku, że postawię na takie neutralne 52 książki. Przeczytam więcej, to super, ale oblać tego wyzwania nie powinnam. ;)

2. W 2017 roku przeczytam tyle, ile mam wzrostu.

To nie tak, że ja się ściśle trzymam wyzwań, że robię wszystko, by je osiągnąć, nie poświęcając należytej uwagi samym czytanym książkom. Dla mnie to taki dodatek. Miałam w zeszłym roku to wyzwanie na liście, ale jakoś nie spisywałam przeczytanych książek i nie było jak ich później zliczyć. Ale kiedy rok dobiegnie końca i poustawiam już w wysoką kolumnę swoje lektury '17, mam nadzieję, że dobiją do tych 168cm. (wyzwanie utworzone przez blogerkę książkową, nazwy nie napiszę, bo za każdym razem gdy próbuję, to robię jakąś literówkę, a zapamiętać nijak poprawnie nie umiem).

3. W 2017 roku przeczytam chociaż trochę książek z listy BBC 

To takie luźne, niezobowiązujące. W sumie, jak wszystkie wyzwania tutaj. Ale chciałabym ruszyć z nim troszkę do przodu. Chociaż większość "poważniejszych" książek zostawiam sobie na "stare lata", kiedy i może minie mi ochota na fantastykę (chociaż wątpię, by to miało się kiedykolwiek wydarzyć) i będzie mnie coś ciągnęło do fenomenów światowej literatury, to kilka pozycji chciałabym przeczytać. Ok, na liście znajduje się LoTR, którego mam nadzieję dokończyć w tym roku, więc zawsze coś z listy odhaczone będzie. :)

4. W 2017 roku będę czytać więcej książek, które mam w swojej biblioteczce, i robić mniej zamówień książkowych.

Tutaj muszę się pochwalić, że już jest progres. Chociaż ostatni book haul, który pojawił się na kanale może sprawiać nieco inne wrażenie, to w tym roku nie kupiłam jeszcze żadnej książki. Wciąż lecą do mnie jakieś recenzenckie, ale już nie biorę takiej ilości, co wcześniej, wystarczy mi, że i tak na najbliższe kilka tygodni mam co czytać dzięki wydawnictwom. Czy czytam z półki wreszcie? Jak uporam się z pilnymi recenzenckimi i ogółem mi znikną z aktualnej listy must read, to będę podczytywać. W sumie, to już zaczęłam, np. takie Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć, wiecie, ten dodatek do Pottera, co to chodzi razem z pozostałymi po kilka stów. Mi się udało go otrzymać w przyjemnej wymianie na lc w pakiecie z resztą, co było jeszcze chyba jesienią '15. Idzie opornie, jakiś czas temu odstawiłam, bo choć świat Rowling uwielbiam, to fzijjz to taka mała encyklopedia. Przeczytałam chyba też jedną z Baśni barda Beedle'a (całość wcześniej w oryginale), więc tak, powoli z tym ruszam i jestem z siebie zadowolona. Ale grunt, że w końcu dotarło do mnie, jak bezsensowne jest kupowanie książek, kiedy ma się jeszcze na półce sporo do czytania. Promocje może i znikną, ale taka księgarnia czytam.pl ma stałe ceny bardziej niż bardzo ciekawe. Książek nikt nie powyrywa z księgarni, nie trzeba się o nie bić. Więc tak, choć już nie robię zamówień, to moja lista must read w niebezpiecznym tempie się wydłuża. 

To chyba tyle z takich głównych planów na ten rok. Chciałabym też poczytać trochę po angielsku, ale tu nie da się przewidzieć, jak się życie potoczy. Zresztą, w ogóle się nie da przewidzieć życia, co ze mną, zaczynam już gadać głupoty... Macie jakieś wyzwania książkowe? Trzymacie się ich ściśle czy raczej traktujecie jako dodatek do bycia książkoholikiem? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz