5/22/2017

Co przyniesie wieczność | recenzja




Tytuł: „Co przyniesie wieczność
Autor:  Jennifer L. Armentrout
Wydawca: Wydawnictwo Filia
Data premiery: 11.04.2017
Ilość stron: 573


Normalnie staram się sklecić jakieś kilka zdań na początek, taki wstęp do przedstawianej historii, coś w poruszanym temacie, czy aktualne, bliskie treści książki przemyślenia. Ale po tym jak niemal godzinę temu skończyłam najnowszą powieść Jennifer L. Armentrout chyba nie będę w stanie iść tym "zwyczajem" i od razu przejdę do konkretów. (OK, mów ludziom takie rzeczy, a później siedź z wzrokiem utkwionym nieruchomo w laptopie, próbując ubrać w słowa uczucia przez 15 minut, brawo).

5/19/2017

największy stos książek w historii bloga (?) | book haul


Hygge. Na szczęście | recenzja




Tytuł: „Hygge. Na szczęście
Autor:  Signe Johansen
Wydawca: Burda Książki
Data premiery: 15.03.2017
Ilość stron: 208



O ile łatwiejsze robi się życie, kiedy wiesz w jakim kierunku chcesz zmierzać. No, a przynajmniej w jakimś stopniu wiesz, przez tam następne kilka lat, czy coś. W każdym razie dla mnie sprzed roku to było coś. Kiedy plany na życie zmieniają ci się co pół roku, bo w sumie czerpałabyś radość z wielu zawodów, uświadomienie sobie, co faktycznie sprawiałoby ci tę ogromniastą, największą radość daje jakiegoś mentalnego kopa; kiedy czujesz, że już wiesz o swoim przyszłym zawodzie coś więcej niż zbitek luźnych sformułowań.

5/18/2017

Zaprojektuj swój styl | recenzja





Tytuł: „Zaprojektuj swój styl
Autor:  Rachel Roy
Wydawca: Wydawnictwo Kobiece
Data premiery: 30.03.2017
Ilość stron: 200


Dokładnie, mówiłam, że teraz będą przez chwilę recenzje książek kulinarnych. Spoko, jeszcze mam trzy do omówienia (a naciągając, to nawet cztery). Po prostu masowo jednego dnia piszę kilka recenzji i po kolei dzień po dniu ustawiam ich publikację. Także akurat dziś w przerwie między zdrowo-słodkimi posiłkami wkradło się kolejne poradnisko. Czy coś. Książka autorstwa Rachel Roy, Zaprojektuj swój styl.

5/17/2017

Zdrowe słodkości na każdą porę dnia | recenzja






Tytuł: „Zdrowe słodkości na każdą porę dnia
Autor:  Katarzyna Maciejko-Zielińska
Wydawca: Samo Sedno / Edgard
Data premiery: 10.09.2016
Ilość stron: 232



Wreszcie dobiega końca okres maturalny. I tak, w sumie miałam pisać w międzyczasie posty na bloga, ale czas tak gonił, że nawet się dobrze nie rozejrzałam, a już trzeba było iść spać i przygotować się na kolejny dzień. Przede mną jeszcze co prawda jedna matura ustna w przyszłym tygodniu, ale tempo już nie to, co wcześniej. I w sumie dopisując kolejne książki, które przyniósł listonosz, do zeszytu stwierdziłam, że jakbym zrobiła teraz book haul, to mógłby niektórych zszokować swoją obszernością. Więc zanim pogadam o zdobyczach książkowych z ostatnich dwóch miesięcy postanowiłam nieco nadrobić zaległości i zrecenzować to, co do mnie dotarło. A przynajmniej tę część, którą mogę, bo już się z jej lekturą uporałam.

5/03/2017

ZAPOWIEDZI WYDAWNICZE | MAJ #2017





Tak krążę i krążę wokół bloga, a niby na czas matur miałam sobie odpuścić pisanie. Ale w tym wszystkim uświadomiłam sobie po raz kolejny, jak wielką rolę odgrywa u mnie blog i cała ta książkowa społeczność. To nie tylko miejsce, gdzie mogę śmiało dzielić się swoimi przemyśleniami na temat książek, wymienić spostrzeżeniami z innymi. To nie tylko kwestia dawania od siebie, poświęcania uwagi, czasu, ale i dostawania. Bo to wszystko, oprócz bycia oczywiście nieodłączną częścią mnie samej, daje mi naprawdę wiele. Radość z dzielenia się opiniami na temat książek, możliwość ujścia negatywnych emocji, przelania rozgoryczenia, ale i niesamowite odprężenie. Pisząc tutaj najzwyklejsze recenzje czy przykładowo zapowiedzi - to działa bardzo kojąco. Więc stwierdziłam, że matury czy nie, postaram się pisać jak zawsze, jak tylko znajdę chwilę wolnego. Poza tym maj obfituje w takie premiery, że nie ma takiej możliwości, żebym miała o nich nie napisać!

4/30/2017

unboxing z nieprzeczytane.pl ❤ ❤ ❤



trochę będzie teraz przerwy, do blogowania wracam po maturze, a tutaj podrzucam tylko ostatni filmik :)

4/15/2017

Magia z Wydawnictwem Media Rodzina | dodatki do Harry'ego Pottera + scenariusz



Jakiś czas temu (właściwie dosyć niedawno), trafiła do mnie przesyłka od wydawnictwa, które zaskarbiło sobie na moją nieskończoną sympatię, wydając m.in. Harry'ego Pottera, Igrzyska Śmierci czy Trylogię Czasu. Dziś mam tę przyjemność, że mogę pokazać wam kolejne książki, które podtrzymują moje uwielbianie, a mianowicie ponowne wydanie dodatków do Pottera i scenariusz Fantastycznych zwierząt.

4/09/2017

Firstlife. Pierwsze życie | recenzja




Tytuł: „Firstlife. Pierwsze życie
Autor:  Gena Showalter
Wydawca: HarperCollins Polska
Data premiery: 15.03.2017
Ilość stron: 432



Przed przeczytaniem tej recenzji lojalnie ostrzegam, że może być ona bogata w świeże, jeszcze ciepłe odczucia polekturalne, rozchwianie emocjonalne i całą tonę zagubienia i zdezorientowania rasowego książkoholika. Z miejsca zaznaczam, że zwalniam się z odpowiedzialności, jeśli ktoś zdecyduje się na przeczytanie Firstlife, po czym będzie starać się o odszkodowanie za uraz psychiczny, rozniesienie epidemii, a na oskarżonych postanowi powołać Genę S. i mnie. Ja nie mam z tym nic wspólnego, ja tylko mówię jak jest.

4/05/2017

W spojrzeniu wroga | recenzja




Tytuł: „W spojrzeniu wroga
Autor:  Amie Kaufman, Meagan Spooner
Wydawca: Moondrive/Otwarte
Data premiery: styczeń 2017
Ilość stron: 352




Oczekiwanie wzmaga apetyt. Po, może nie najbardziej dynamicznych, ale bardzo wciągających W ramionach gwiazd, nie mogłam się doczekać aż poznam historię kolejnej pary bohaterów, wykreowaną przez panie Kaufman i Spooner. Bo, mimo że cała ta mania z międzygalaktycznymi młodzieżówkami nie kręci mnie szczególnie (a wręcz czekam na kolejne trendy w young adult), to z wielką przyjemnością spędziłam czas z pierwszą częścią trylogii Starbound. To była taka lekkawa historia miłosna z akcją dziejącą się w kosmosie. Oczekując podobnie skonstruowanej powieści, która nie będzie zbyt wymagająca, przy której nie będzie może masy emocji, ale za to jako środek odstresowujący sprawdzi się idealnie, podeszłam do lektury W spojrzeniu wroga. I wydaje mi się, że książka spełniła swoje zadanie.

4/02/2017

The chinese puzzle - Angielski kryminał z ćwiczeniami | recenzja




Tytuł: „The chinese puzzle
Autor:  Kevin Hadley
Wydawca: Edgard
Data premiery: 04.05.2016
Ilość stron: 190



Nijak nie da się zaprzeczyć, że do matury coraz bliżej. Nie wystarczy nie myśleć o niej, żeby zniknęła, to coś, czego nie da się ominąć, a z czym trzeba się po prostu zmierzyć. A jak rozpocząć naukę, przygotowywanie się do matury, nie rezygnując z czytania książek "dla siebie" (tj nie lektur obowiązkowych)? Och, wystarczy po prostu sięgnąć po tytuł po angielsku. A jak jeszcze będzie to powieść z opracowanymi ćwiczeniami językowymi, to w ogóle super! Cóż, tak się składa, że właśnie rozwiązaniem na powyższy problem jest kryminał The chinese puzzle.

4/01/2017

Cela 7 | recenzja





Tytuł: „Cela 7
Autor:  Kerry Drewery
Wydawca: Młody Book/Sonia Draga
Data premiery: 29.03.2017
Ilość stron: 466



Chociaż początkowo książkę miałam zacząć czytać dopiero jakoś w kwietniu, udało mi się ją wcisnąć wcześniej. Celę 7 skończyłam nawet przed oficjalną premierą, ale z napisaniem recenzji musiałam chwilę  poczekać, żeby nie robić tego w kawałkach, tylko dobrze wszystko przeanalizować i na raz przelać wszystkie emocje na bloga. Bo jest co przemyśleć.

3/30/2017

zdobycze książkowe po raz kolejny


Jak obiecałam, tak prezentuję książki, które ostatnio trafiły w moje łapska. Wiem, że stosik na blogu, taki jak za starych czasów, ze zdjęciami, pojawił się dosyć dawno, bo jakoś końcem listopada. Później nagrywałam na kanale book haule, a na blogu zamieszczałam do nich linki. Jednak postanowiłam, że powrócę do poprzedniej formy, a raczej do zamierzenia, że book haul będzie na kanale, ale na blogu również. Żeby nie taszczyć wszystkich książek, jakie przybyły do mnie od listopadowego stosiska, postanowiłam pokazać wam, ni mniej ni więcej, książki, które zawarłam w ostatnim book haulu na kanale. Tak żeby była zgodność. Mogłabym pokazać jeszcze parę książek, które przybyły do mnie w ostatnich dniach (jak to zawsze zaraz po nagraniu lubią się paczki skumulować), ale zostawię je na kolejny stosik. Myślę, że w tym pojawi się wystarczająco pozycji, żebyście mogli się na ich temat wypowiedzieć. ;)

3/29/2017

Mleko i miód | recenzja




Tytuł: „Mleko i miód
Autor:  Rupi Kaur
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Data premiery: 01.03.2017
Ilość stron: 208



Nie będę odstawać od większości osób, które sięgnęły po Mleko i miód, jeśli powiem, że wcześniej nie czytałam tego rodzaju dzieł? Ani mnie nie ciągnęło do poezji (ba, było wręcz przeciwnie!), ani nie czułam potrzeby zgłębiania się w coś, co odkąd tylko pamiętam kojarzyło mi się z wyniosłością, patetycznością i jakimś ogólnym niezrozumieniem. Nie kręciła mnie sama forma, może też mentalność... Po prostu nie moje klimaty. Nie jestem dziewczyną, która przy herbacie o skomplikowanej nazwie spędza popołudnie z powieścią napisaną kilka wieków temu, zatracając się w niej. Nie słucham namiętnie muzyki klasycznej i nie podczytuję poezji. Nie ma we mnie nic z dystyngowanej przedstawicielki harmonii. Jestem kompletną melepetą, począwszy na mojej koordynacji ruchowej (czy raczej jej braku), po resztę codzienności. Mimo wkroczenia już w dwudziesty rok życia, przeżywając ostatnie -naste urodziny, nadal czuję się dziecko, jak damska wersja Piotrusia Pana. Uwielbiam fantastykę, baśnie, świat wyobraźni, w każdej wersji, książkowej czy filmowej, ale doceniam też te "głębsze" powieści, choć dla mnie są dość zwyczajne i bywają nudne. Roztapiam się przy muzyce z czasów "kiedy moi rodzice byli młodzi", ale zdarza mi się włączyć Vivaldiego czy coś retro. Czuję przyciąganie do tylu epok, a jednocześnie zdaję sobie dobrze sprawę, że to tu i teraz jest moim miejscem. Co próbuję streścić to to, że postrzegam siebie jako absurdalną sprzeczność, uosobienie ironii losu i choćbym chciała nie potrafię być lalą z porcelany z idealnym wszystkim. Chciałabym stanowić coś spójnego, ale chyba na zawsze pozostanę zgrzytem kredy przy tablicy. Czemu więc sięgnęłam po coś tak delikatnego i ulotnego, jak poezja? Bladego pojęcia nie mam. Może właśnie takie odchyły dopełniają moją niekompatybilność.

3/27/2017

ZAPOWIEDZI WYDAWNICZE | KWIECIEŃ #2017



Kolejny miesiąc już dobiega końca. Jedna czwarta roku za nami. Leci niesamowicie szybko, prawda? Ostatnio bardziej udzielałam się na kanale, gdzie w międzyczasie szybko ponagrywałam parę rzeczy, m.in. book haul. Postanowiłam też zrobić post z ostatnimi nabytkami na blogu, ale zanim do niego przejdziemy, chciałabym poświęcić chwilę na zapowiedzi książkowe z kwietnia. Bo może nie szykuje się wiele książek, ale jestem pewna, że każda przyprawi nas o maaasę emocji!

3/26/2017

Zły Romeo | recenzja przedpremierowa




Tytuł: „Zły Romeo
Autor:  Leisa Rayven
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Data premiery: 29.03.2017
Ilość stron: 400



Zaczytując się w fantastyce, przychodzę do was z recenzją książki, którą przeczytałam już jakiś czas temu. W zimie, kiedy wiało niemiłosiernie i panował straszny mróz, zakopując się pod kocykiem z kubkiem gorącej herbaty w dłoni przyjemnie było poczytać coś lekkiego, niezobowiązującego. Coś odprężającego. A wiadomo, że na takie chwile wręcz idealnie sprawdza się coś z new adult. Nie inaczej było tym razem.

3/22/2017

Wiosna pełna tajemnic | recenzja




Tytuł: „Wiosna pełna tajemnic
Autor:  Lisa Kleypas
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data premiery: 21.03.2017
Ilość stron: 312


Książki potrafią być lekiem na wszystko (nawet dosłownie). Idealnym rozwiązaniem w każdej sytuacji. Przykładowo: kiedy pojawia się przeziębienie i nadchodzi ten moment, kiedy człowiek nie jest w stanie na niczym się skupić i do niczego zmusić idealnie sprawdza się książka. Ale nie typowa fantastyka z masą nieznanych wcześniej stworzeń, ani coś z literatury faktu. Potrzebne jest coś lekkiego, niezobowiązującego, co nie będzie nadwyrężać wyobraźni. Coś, co pozwoli oderwać się od rzeczywistości, co pozwoli przetrwać słabsze chwile. Coś takiego, co można połknąć na raz. Na przykład coś z twórczości Lisy Kleypas.

3/21/2017

czym dla Ciebie są książki?

Mam przyjemność podzielić się z Wami efektem projektu, nad którym pracowałam przez ostatnie miesiące. Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni, zapraszam też na kanały dziewczyn ;) Więcej nie mam się co tu rozpisywać, bo myślę, że najważniejsze zostało ujęte w filmiku. Zapraszam do oglądania chyba najważniejszego filmiku na moim kanale. :)


3/19/2017

jeszcze więcej nowych książek | book haul + unboxing


Miało się pojawić w ostatnich dniach trochę recenzji, ale z tym nie wyszło, za to udało mi się wrzucić na kanał kilka filmików. M.in. chyba mój ulubiony rodzaj, czyli unboxing&book haul! :D Zapraszam serdecznie



A tu kolejne, czyli recenzja i odpowiedź na nominację do tagu :)






W tym tygodniu postaram się napisać też trochę na blogu :)


3/12/2017

Dziewczyna z dzielnicy cudów | recenzja





Tytuł: „Dziewczyna z dzielnicy cudów
Autor:  Aneta Jadowska
Wydawca: Wydawnictwo SQN
Data premiery: 14.09.2016
Ilość stron: 320




Nie mam pojęcia co począć z tą pozycją. Tyle słyszałam nad nią pisków radości co rozczarowania. Z jednej strony były słabe opinie, a z drugiej radość i niecierpliwość w oczekiwaniu na drugi tom m.in. u Anity z Book Reviews. Ale wiadomo jaki jest najlepszy sposób na sprawdzenie rzeczywistego stanu rzeczy, czy pozycja jest w porządku akurat dla nas - po prostu trzeba przeczytać. Więc, mimo wewnętrznej niepewności, postanowiłam dać szansę Anecie Jadowskiej i po raz pierwszy wkroczyłam do świata jej twórczości. 

Waleczna Czarownica | recenzja





Tytuł: „Waleczna Czarownica
Autor:  Danielle L. Jensen
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 11.01.2017
Ilość stron: 398


Czuję się rozdarta na najdrobniejsze kawałeczki, które rozrzucono na wszystkie strony świata. Kawałeczki tak małe, że niewidoczne gołym okiem, niemożliwe do poskładania ponownie w tę samą całość. Jestem zniszczona, zdruzgotana i nie wiem czy się wyleczę.

Rozstanie z serią, którą pokochało się całym sercem zawsze jest bolesne. Ja cierpię szczególnie przy fenomenalnych młodzieżówkach z elementami fantastyki, wątkami romantycznymi, bo właśnie takie powieści kocham najmocniej. W świecie, w którym wszystkie chwyty dozwolone, a autora ogranicza tylko jego wyobraźnia może zdarzyć się masa zaskakujących rzeczy, to nie jest już tylko kwestia ludzkiej natury, szarych problemów, gdzie większość można wydedukować bez problemów, w fantastyce może zdarzyć się wszystko, choćby było zupełnie nierealne. I jak się pewnie domyślacie właśnie taką, i z gatunku i z jakości, serią, tudzież trylogią, okazała się Trylogia Klątwy Danielle L. Jensen, którą zamknęła Waleczna Czarownica.

3/06/2017

Ukryta Łowczyni | recenzja





Tytuł: „Ukryta Łowczyni
Autor:  Danielle L. Jensen
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 20.07.2016
Ilość stron: 512




Po czterech latach bazgrania w internecie o książkach (sama nie wierzę, że to już tyle czasu minęło) człowiek dochodzi do różnych wniosków. Na pewno jestem wdzięczna tamtej piętnastolatce, że podjęła decyzję o założeniu bloga, dzieleniu się z ludźmi swoimi wrażeniami na temat książek. Jestem świadoma tego, jak jedna, z pozoru drobna decyzja, może poprowadzić nasze życie w innym kierunku, jak jej skutki potrafią się rozrosnąć. Ciężar tego ciągu przyczynowo-skutkowego odczuwam za każdym razem, kiedy mam zrobić coś odbiegającego od rutyny. Tym bardziej jestem szczęśliwa, że trafiłam do świata książkoholików. W takich chwilach jak ta, kiedy mam opowiedzieć o przefantastycznej powieści, szczerzę się jak głupia, bo być może komuś pomogę tym w zdecydowaniu się na zakup książki, a przynajmniej zachęcę do przyjrzenia się opisowi pozycji.

3/05/2017

Dręczyciel | recenzja






Tytuł: „Dręczyciel
Autor:  Penelope Douglas
Wydawca: Wydawnictwo Editio
Data premiery: 15.02.2017
Ilość stron: 328




Czasami mimo wszystkich sił i jeszcze więcej chęci nie możesz podążać wedle ustalonego planu. Nie potrafisz. Bo nie jesteś w stanie zaplanować spontanicznych emocji i tego, czego w danej chwili będziesz potrzebować. Tak samo ja absolutnie nie spodziewałam się, że przeczytam Dręczyciela chwilę po odebraniu książki z rąk kuriera. Na raz.

Dobra, może nie zabrałam się za tę książkę tak dosłownie od razu. Byłam poza domem i dopiero dzień po dostarczeniu jej mogłam się jej przyjrzeć. Planowałam przeczytać ją po tym, jak uporam się z wcześniejszymi zobowiązaniami. Tak, i wytrzymałam jakieś 24 godziny. Stwierdziłam, że po prostu przeczytam kilka stron i sprawdzę, jak się powieść zapowiada, ale sęk historii tkwi w tym, że jej nie da się odłożyć, zanim nie dotrze się do ostatniej strony, do ostatnich słów. Ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że żałuję tego popołudnia z Penelope Douglas.

2/25/2017

ZAPOWIEDZI WYDAWNICZE | MARZEC #2017



Luty zleciał ekstremalnie szybko. To, że jest najkrótszym miesiącem, nie znaczy, że może tak uciekać, halo. To tylko 2-3 dni różnicy z innymi miesiącami, a nie dożywotnie pozwolenie na manipulowanie czasem. Przynajmniej czuć już dobrze wiosnę i można chodzić w lżejszych ubraniach. Chociaż w moim przypadku oznacza to już poplamienie jednego płaszcza tak, że nie może się doprać i rozwalenie butów, których reklamację, mam nadzieję, mi uznają. Mówi się, że wiosna jest bardziej depresyjną porą roku niż jesień, mimo pozorów. A jednak ja zdecydowanie się na nią cieszę, jak nigdy wcześniej, mimo że nie oznacza to zaniku wszystkich problemów. Zresztą, z takimi premierami trudno nie cieszyć się na nadejście marca!

2/24/2017

bardziej booktalk niż recenzja | DWÓR MGIEŁ I FURII


Wiem, że to nieogarnięty filmik, ale w tym przypadku ciężko o coś merytorycznie poprawnego. ;)

2/18/2017

Bookshelf tour 2017 | ponad 500 cudów na moich półkach





Zapraszam :) W końcu możecie zobaczyć, co ukrywam w domu ;)

2/17/2017

Gniew i Świt | recenzja przedpremierowa




Tytuł: „Gniew i Świt
Autor:  Renée Ahdieh
Wydawca: Wydawnictwo Filia
Data premiery: 01.03.2017
Ilość stron: 464




Jestem wstrząśnięta. Moja książkowa intuicja po raz kolejny dowiodła nie tylko swojej racji, ale i tego, że jak coś sugeruje, to z pewnością zostawi to po sobie spustoszenie. Wow. Po prostu... wow. Jeśli dalej będę natrafiać na tak świetne pozycje, to mogę nie dotrwać kolejnego roku. Nawet nie wiem od czego mam zacząć, jak powiedzieć coś merytorycznie poprawnego, żebyście wiedzieli, że to nie są cukierkowe pochwały, a zachwyt, który ma solidną podstawę. Nie mam zielonego pojęcia, jak napisać tę recenzję i nie zwariować. Bo pisząc ją ożywają wspomnienia, ponownie przeżywam wszystkie te emocje, które dręczyły mnie przez ostatnie dni, kiedy pochłaniałam Gniew i Świt.

2/15/2017

Flower. Jak kwiat | recenzja premierowa





Tytuł: ,,Flower. Jak kwiat”
Autor:  Elizabeth Craft, Shea Olsen
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Data premiery: 15.02.2017
Ilość stron: 320




Decyzja o przeczytaniu powieści zapadła lekko i spontanicznie. I, samo ciśnie się na myśl po lekturze, wcale nie przypadkowo. Tak jakby książka wiedziała kiedy i w jakim miejscu ma się pojawić, jakby sama była jakąś istotą myślącą, planującą, komu by tu jutro zrobić niespodziankę. Spryciula okropna, bo tak okręciła mnie sobie wokół palca, że mimo świadomości jej wad, nie potrafię nie myśleć o niej ciepło. Bo chociaż do ideału jej daleko, to ma w sobie właśnie to magnetyzujące "coś".

2/08/2017

Prawdodziejka | recenzja






Tytuł: ,,Prawdodziejka”
Autor:  Susan Dennard
Wydawca: Wydawnictwo SQN
Data premiery: 12.10.2016
Ilość stron: 391




Recenzje się opóźniają, wybaczcie. Ale kiedy trafia się na tyle fajnych powieści z rzędu, ciężko później opisać w słowach, jak bardzo się książkę poleca. Tak, zgadliście, Prawdodziejka to jedna z powieści, które ostatnio uparły się, żeby masowo jedna po drugiej zostawiać mnie z kacem książkowym. Jednego bardzo trudno przetrwać, a całą serię? Więc tak, ta recenzja i tak stosunkowo szybko się ukazuje, biorąc pod uwagę, że jakieś dwa tygodnie temu skończyłam czytać powieść Susan Dennard. Teraz zadaję sobie tylko pytanie, jakim cudem ta książka czekała na przeczytanie aż od jesieni? Czemu wcześniej się za nią nie zabrałam?!

2/07/2017

Książkowe wyzwania na 2017



Powiecie, że takie posty powinny pojawiać się w styczniu? Przyznam rację. Ale czy fakt, że o moich tegorocznych wyzwaniach książkowych napiszę trochę później je opóźni? Przecież i tak je wykonuję. Trochę rzeczy się wydarzyło, trochę sobie uświadomiłam. 

2/03/2017

ZAPOWIEDZI WYDAWNICZE | LUTY #2017


Nie chcę chwalić za bardzo, żeby nie zapeszyć, ale na tę chwilę jestem bardzo zadowolona z 2017-ego roku, to muszę przyznać. Nie dość, że udało mi się przeczytać już książki, po których miałam ogromnego kaca, to szykują się kolejne takie lektury. Ale dzisiaj nie o przeczytanych pozycjach, a właśnie o tych, na które będę polować w lutym. 

1/29/2017

Diabolika - przedpremierowo [kind of]

Wkrótce będzie tutaj "typowa" blogowa recenzja, ale jakby ktoś chciał posłuchać niestabilnie emocjonalnego książkoholika na kacu książkowym, to zapraszam :)


1/28/2017

Simon oraz inni homo sapiens | recenzja





Tytuł: ,,Simon oraz inni homo sapiens”
Autor:  Becky Albertalli
Wydawca: Wydawnictwo Papierowy Księżyc
Data premiery: 15.06.2016
Ilość stron: 302

Kiedy po szturmie na dystopie przyszedł czas na bardziej przyziemne powieści, bliższe problemom nastolatków, jednym z najpopularniejszych autorów stał się John Green. Jego książki rozeszły się w milionach egzemplarzy, dwie z nich zekranizowano. Nastolatkowie coraz częściej sięgali po historie o codziennych rozterkach bohaterów w ich wieku, na rynku pojawiało się coraz więcej pozycji o zwyczajnych postaciach zmagających się z trudną sytuacją życiową. Gdzieś na bok odsunięto smoki i księżniczki, nadeszła pora na szczere rozmowy, przezwyciężanie słabości, podejmowanie tematów tabu w realnym świecie. Takie powieści nadal cieszą się popularnością, co potwierdzają liczne pozytywne opinie na temat książki Becky Albertalli, Simon oraz inni homo sapiens.

1/23/2017

Bez szans | recenzja przedpremierowa



Tytuł: „Bez szans
Autor: Mia Sheridan
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Data premiery: 01.02.2016
Ilość stron: ok 330



Niektóre książki są tak słabe, że trzeba dłuższej chwili, żeby udało się wydusić z siebie choć krótką opinię. Są też takie, które sprawiają, że brak nam powietrza, gardło zaciska się z nieopisanych emocji, a w głowie szumi tak bardzo, krąży tyle myśli, że nie wiadomo, której dać ujście głosem jako pierwszej. Najnowsza powieść Mii Sheridan, Bez szans, zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

Zdecydowanie nie spodziewałam się czegoś takiego. Bez słów jakoś nie do końca przypadło mi do gustu. Bez winy mi się spodobało, ale była to taka troszkę smutnawa, trochę wzruszająco zabawna pozycja. Ale przy Bez szans autorka przeholowała całkowicie. Sama się sobie dziwię, że mnie nie zmiotło, że nie schowałam się owinięta kocem w kącie, kołysząc się rozpaczliwie w przód, w tył. Bo to było takie mocne. Bo to było tak dobre.