10/14/2016

Gus




Tytuł: ,,Gus
Autor: Kim Holden
Wydawca: Filia
Data premiery: 07.09.2016
Ilość stron: 494




Ostatni tydzień upłynął mi z Kim Holden przed oczami. Nie czytałam poprzedniej części, a mimo to postanowiłam zamówić powieść Gus. Tak, jest to kolejna część opowieści, ale po tylu przeczytanych recenzjach stwierdziłam, że wyjątkowo ściśle nie jest zależna od pierwszego tomu i będę mogła przeczytać ją bez zagłębiania się w Promyczka. Bądź co bądź jednak większe spojlery były mi znane i byłam zdania, że co powinnam wiedzieć o Promyczku to wiem. Taka była moja decyzja. Do czasu. Na książkowej grupie na facebooku postanowiłam spytać zainteresowanych, czy mogę czytać samego Gusa, czy muszę najpierw zapoznać się z Promyczkiem. Wszyscy jak jeden mąż doradzali przeczytanie Promyczka. A że i tak błąkała mi się po głowie chęć na spontaniczne zamówienie książkowe, kupiłam Promyczka. I kilka innych pozycji, ale o tym innym razem.

I jak było? Żeby przejść do Gusa, muszę powiedzieć Wam trochę o pierwszym tomie. Książki Kim Holden czytałam jedna po drugiej, to i wrażenia się ze sobą splatają. Emocje wciąż się we mnie żarzą, więc jeśli recenzja wypadnie nieco chaotycznie, z góry uprzedzam i przepraszam. 

Słyszałam niezliczone zachwyty nad twórczością Kim Holden. Ale gdzieś pomiędzy okrzykami zachwytów dało się słyszeć też negatywniejsze, czy też neutralne opinie. I nie było ich mało. Może tak, w stosunku do tych wychwalających Promyczka, były zdecydowanie w mniejszości, ale nie pozostały bez echa. Dlatego też tyle zwlekałam z przeczytaniem tej powieści. Niemal przy każdym zamówieniu wkładałam ją do koszyka, by później po raz kolejny z niej zrezygnować, obawiając się rozczarowania. Czy obawy były słuszne? Cóż, z pewnością Promyczek nie wpadnie do grupy moich ulubieńców książkowych. Nie zrozumcie mnie źle, nie uważam lektury za nieudaną, wypadło specyficznie, ale pozytywnie. A z całym przekonaniem Kim Holden nie zmarnowała ton papieru, bo rzeczywiście Promyczek nie jest bezwartościowy. Jest dosłownie takim promyczkiem wśród książek. Ale nie był idealny. Tak, może niektórych to zdziwi, ale nie wystarczy łzawy temat, by posypały się gratulacje.

A co było z Gusem? Zdania co do tej książki mogą być podzielone, ale dla mnie absolutnie przebija ona Promyczka. Jest to też oczywiście powiązane z narratorem, ale sama fabuła... o wiele bardziej mnie poruszyła. Kate umarła, a Gus kompletnie się załamał. Powinien świętować, przecież jego zespół, Rook, przeżywa właśnie swoje pięć minut, rozpoczyna się trasa po Europie, spełniają się marzenia, Gus powinien się cieszyć i być z siebie dumnym! Zamiast tego zapija smutki, z czasem zgadza się również na kokainę i "tajemnicze lekarstwa". Zamazuje granice rzeczywistości, bo nie wie jak żyć, jak funkcjonować, a co dopiero jak być frontmanem zespołu, jak nie zawieść pozostałych członków Rooka. Wraz z Promyczkiem zniknęła część niego. Bo ona była jego częścią. Nie była tylko jego przyjaciółką, kochał ją i to nie jak siostrę. Kochał, o czym ona nigdy się nie dowiedziała. A teraz jej nie ma.

Kim Holden ma niezaprzeczalny talent do kreowania drogi, jaką przemierza bohater, do opisywania przeżyć wewnętrznych. To właśnie proces, przemiana, jaka następuje w postaci zachwyca najbardziej, nie zestawienie Gusa z pierwszych rozdziałów i tego z końca powieści, ale tego, co jest pomiędzy. Jakimś sposobem jest w tym niezwykle dobra. Potrafi dopracować szczegóły, by całość stała się bardziej realistyczna, by była żywa. I choć i ta pozycja nie zdobyła mojego serca w stu procentach, to wywarła na mnie większe wrażenie niż poprzedniczka. Autorka zestawiła Gusa ze Scout, której również nadała etykietę osoby skrzywdzonej przez życie, która zmaga się z problemami. Na plus, zdecydowanie. I tutaj również należy pochwalić Kim Holden, relacja Gus-Scout nie obyła się bez zgrzytów, uwag, wzajemnego dogryzania. To, jak nawzajem do siebie docierali, jak odkrywali skrywane tajemnice u siebie nawzajem, pęknięte dusze... to było intrygujące. Co mi nie do końca przypadło do gustu, to to, jak już do siebie "dotarli". U Holden wystąpiło to, co jest jednym z najmniej lubianych przeze mnie aspektów w książkach. Że bohaterowie stracili wyraz, stali się bezpłciowi, jak wszystkie inne "bratnie dusze". Zupełnie jak w poprzednim tomie Kate i Keller (choć moim zdaniem Keller w ogóle był bezpłciowy, od początku do końca, chyba jedynie jego wygląd był w porządku). Na moje szczęście nie trwało to zbyt długo, bo wkrótce skończyłam czytać.

Czy oceniam Gusa ekstra pozytywnie? Powiedzmy raczej, że jestem zadowolona. Usatysfakcjonowana. Całkowicie zatraciłam się w członkach Rooka, w mamie Gusa. Scout polubiłam, Gustova seniora także, a nawet staruszkę z sąsiedztwa. Mogę szczerze powiedzieć, że jestem ciekawa kolejnych powieści Kim Holden. No chyba, że powstałby tom zatytułowany Keller, po którego na pewno bym nie sięgnęła, jakoś nie przepadam za tą postacią. Czy polecam tę powieść? Cóż, chyba nie bez powodu jest ona bestsellerem. Nie jest to książka dla każdego i nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli jednak kogoś intryguje, to niech przeczyta, choćby dla samego zaspokojenia ciekawości. Ja ją lubię. Jest inna, niesztampowa. I pod pewnymi względami prawdziwa, naturalna. Życie będzie toczyć się dalej, nie ważne jakie tragedie cię dotkną.


Za książkę serdecznie dziękuję księgarni Taniaksiazka.pl




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz