9/12/2016

PRZEDPREMIEROWO: Bez winy




Tytuł: ,,Bez winy
Autor: Mia Sheridan
Wydawca: Otwarte
Data premiery: 28.09.2016
Ilość stron: ok 400

Grayson znajduje się w sytuacji bez wyjścia. Potrzebuje pieniędzy na odbudowę podupadłej winnicy, którą odziedziczył po ojcu, a żaden bank nie chce dać mu pożyczki, zważając na jego kryminalną przeszłość. Zresztą, jak można wierzyć przestępcy? Kira straciła babcię. Teraz nikt nie pomoże jej schronić się przed manipulatorskim łajdakiem, jakim jest jej ojciec, polityk, który uwielbia poczucie władzy jakie dają mu jego kontakty, pozycja społeczna. Ten bezduszny człowiek nie wykazuje ani krzty rodzicielskiej miłości i troski, za to z wielką przyjemnością używa córki wedle własnego uznania, traktując ją jak zwykły pionek w grze, podczas gdy sam uważa się za boga. Jedynym ratunkiem dla Kiry jest spadek, jaki zostawiła jej babcia, który pozwoliłby jej na odcięcie się od ojca. Niestety, by uzyskać dostęp do pieniędzy dziewczyna musi wyjść za mąż. A kiedy po wybraniu z banku oszczędności dostrzega pod nim bezradnego mężczyznę, jedną z politycznych ofiar jej ojca, stwierdza, że jest on idealnym kandydatem. Zatem wkrótce składa mu niespodziewaną wizytę i przedstawia niemoralną propozycję. On pomoże jej uzyskać dostęp do spadku, a ona się nim podzieli, ratując winnicę. Kiedy dochodzi do spotkania Wiedźmy ze Smokiem jednego można być pewnym. Będzie gorąco!


To moja pierwsza lektura od Mii Sheridan, ale jakże udana! Już na samym początku autorka owinęła mnie sobie wokół palca i tak zostało do końca. Powieść Bez winy zachwyciła mnie pod tyloma względami, że aż nie wiem od czego zacząć. Lekka, a jednocześnie wciągająca, tak urocza, jak i wzbudzająca dreszcz emocji. Świetna. Bohaterowie nie są laleczkami, których co druga wypowiedź jest przesadnie dramatyzowana. To ludzie z krwi i kości, z rozterkami, problemami, które pilnie domagają się rozwiązania, które obejmują nie tylko ich samych, ale szereg innych ludzi.

Wyciągnęłam się od samego spotkania bohaterów pod bankiem. Czytało mi się tak fantastycznie, że następnego dnia już miałam lekturę za sobą. (Właściwie zajęło mi to jeden dzień: popołudnie i ranek dnia kolejnego). Nijak nie dało się uniknąć sympatii do bohaterów. Z uśmiechem na ustach czytało się początkowe reakcje bohaterów na siebie nawzajem i te późniejsze, jakże odmienne. Ale nie tylko Kira i Grayson zachwycają. Tutaj oklaski należą się również lojalnej przyjaciółce Kiry, Kimberly, oraz pracownikom Graysona, poczciwemu starszemu małżeństwu, Charlotte i Walterowi, którzy byli dla Graysona jak rodzice. Oboje, zarówno Kira jak i Grayson byli na krawędzi. Zawarli umowę biznesową, jedno ratowało drugie. I może gdzieś w środku już od początku zdawali sobie sprawę, że to nie będzie tylko czysty biznes...

Bez winy okazało się fascynującą lekturą. Niby nic takiego, kolejna książka new adult, a jednak nie powielająca schematów tak bardzo, jak inne. W porządku, może powieść nie jest absolutną niespodzianką i wcześniej czytałam coś podobnego. Ale jak na swój gatunek, na możliwości dublowania wątków w new adult, to było coś świeżego. Na bodajże około sześćdziesiąt stron przed końcem zrobiło się spokojniej. Akcja zwolniła, emocje trochę opadły. Przyznam szczerze, że obawiałam się, że tak będzie do ostatniej strony. Ale nie, Mia Sheridan wyskoczyła z kolejną bombą! I całkiem zgrabnie wszystko rozwiązała. Można się czepiać naprawdę sporej ilości wątków, rys w spójności, ale poważnie, ostatecznie wszystkie te drobnostki da się wybaczyć.

Elektryzująca i urocza opowieść o walecznej Wiedźmie i skrytym Smoku. Uwaga, sięgnięcie po powieść grozi poparzeniem! Bez winy, Mii Sheridan, której podium musi ustąpić sama Colleen Hoover, już wkrótce w księgarniach. Serdecznie polecam!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz