9/17/2016

Królowa Cieni





Tytuł: ,,Królowa Cieni
Autor: Sarah J. Maas
Wydawca: Uroboros/GW Foksal
Data premiery: 02.06.2016
Ilość stron: 848



Zwlekania z recenzją było co niemiara, biorąc pod uwagę jak bardzo nie mogłam się doczekać lektury. Ale po twórczości takiej autorki , jak Sarah J. Maas, i po książce tak obszernej, jak najnowszy tom Szklanego Tronu, Królowa Cieni, przyznacie, trzeba złapać oddech. Coś czuję, że dodatkowo po napisaniu recenzji wyjdę na dwór, gdzie właśnie szaleje burza. Może chłodny deszcz ostudzi emocje, które potrafi wywołać samo wspominanie powieści. Powieści, które z niezachwianą pewnością podtrzymuje poziom poprzedniczek.


Główna bohaterka wraca do Adarlanu, już nie jako Cealena Sardothien, a Aelin Ogniste Serce. Wróciła jednak w pojedynkę, Rowan otrzymał od niej rozkaz-prośbę, by został. Z czasem jednak sama Aelin dostrzega wady swojego planu, a w Adarlanie, pozbawiającym ją możliwości korzystania z własnych mocy, czuje się jak w klatce z narzuconą na wierzch płachtą tłumiącą zmysły. Dodatkowo za każdym razem, gdy pojawia się w miejscu publicznym istnieje zagrożenie, że zostanie rozpoznana. Nie ważne jak dobra jest w sztuce kamuflażu, królowi Adarlanu wystarczy jeden najmniejszy błąd. A stawka tym razem jest znacznie wyższa. Tylko czy Aelin podoła? Czy nie jest zbyt młoda i nieopierzona, by brać udział w walce na taką skalę?

Tak, jak się można było tego spodziewać, Królowa Cieni, podobnie jak poprzednie trzy tomy, dała radę. I to tak serio serio. Były też i minusy, nie myślcie sobie, ale generalnie znów najnowszy tom okazał się lepszy od poprzedniego. <wcale nie bo Rowan> #więcejRowana #Rowaelinrulez 

Mimo że objętością czwarty tom bestellerowej serii dorównuje niektórym trylogiom, to nie wyobrażam sobie, żeby było lepiej dla ogólnego wyrazu powieści, gdyby usunąć z niej jakieś fragmenty. Dobra, żartuję, tak naprawdę czasami się nudziłam. To nie sarkazm, o bohaterach, których znam już z wcześniejszych tomów czytało mi się z prawdziwą przyjemnością, ale do rozdziałów o wiedźmach, przyznaję, trochę się zmuszałam. Nie to, że były nieciekawe, wręcz przeciwnie, ale tak się jakoś stało, że moje zainteresowanie rozłożyło się na "moje" postacie, gdy dla Manon i reszty zostało niewiele z samych okruszków.

Sarah J. Maas ma w swoich książkach właśnie to, czego oczekuję. Niektórych Aelin irytuje. Wiem, bo faktycznie są do tego podstawy, ale mnie osobiście ta pełna szczerości dziewczyna, humorzasta, z zamiłowaniem do luksusu, i wieloma innymi cechami, które ciężko nawet siłą podciągnąć do pozytywnych się spodobała. Miałam dość bohaterek tak szablonowych, że zdawało się je wszędzie widzieć, tylko pod innym imieniem, o trochę innym wyglądzie. Aelin nie jest nieskazitelna, ale nie w taki sposób, w jaki wielu autorów chce przestawić swoją bohaterkę. To nie święta dziewczyna ze "złymi" skłonnościami, które blednieją przy jej najmniejszym uśmiechu. Aelin jest wkurzająca. Aelin bywa zarozumiała, dosyć często. Ale nie znam wielu tak szczodrych, walecznych i prawdziwych kobiecych postaci.

Publikuję tę recenzję, mimo że wciąż czuję płomień w żyłach, sugerujący jakość lektury, to, że zasługuje ona na miano bestsellera. Robię to ze względu na pytania o opinię na temat powieści, które do mnie docierały. Więc już mniej więcej wiecie, jak to jest z Królową Cieni. Tak naprawdę mogłabym o niej pisać i pisać, ale najwięcej się dowiecie, jeśli sami ją przeczytacie. Bo warto. Jest szalenie dobra, wciągająca, zaskakująca, i mimo że jej ciężar łamie nadgarstki, to oznaczam ją jako absolutne must read dla zainteresowanych.

Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz