10/04/2016

Śpiący książę




Tytuł: ,,Śpiący Książę
Autor: Melinda Salisbury
Wydawca: Zielona Sowa
Data premiery: 01.06.2016
Ilość stron: 336



Czuję się jakby już mnie tu wieki nie było. Mam nadzieję, że mi wybaczycie i zgodzicie się na choć taką drobną rekompensatę w postaci recenzji absolutnie fantastycznej powieści. Brzmi fajnie? A co, jeśli dodam, że jej przemiła autorka należy do jednego z domów Hogwartu? Czy fakt, że jest to Slytherin Was zadowoli? (Mnie a jakże, w końcu swoja!). Ugłaskani? Jeszcze nie? A jeśli dorzucę fakt, że książka ta obala mit środkowych tomów trylogii, mówiący o tym, że drugi tom jest najsłabszy?


Oj, był kac książkowy po pierwszym tomie, tj Córce Zjadaczki Grzechów, ogrooomny. Było ze mną źle do tego stopnia, że z rozpaczy, iż nie mam kolejnego tomu pod ręką dosłownie ogłaszałam strajk egzystencjonalny, aż do premiery następnej części. Chciałam zapaść w sen zimowy już wczesną jesienią i obudzić się jak już w księgarniach będzie Śpiący Książę. Szalałam, byłam, i nadal jestem, pod wielkim wrażeniem. Debiutująca autorka i powieść, która pozamiatała. Bohaterowie, wątki? Muaa! Cudowne. Nie było w Polsce drugiego tomu? To mnie nie interesowało, ja byłam nastawiona na zakup oryginału, a tu nawet nie było opisu kontynuacji. Czarna rozpacz, kac książkowy i czekanie.

Jak już przetrwałam, przetrawiłam pierwszy tom, zaczęły się pojawiać szepty na temat drugiej części. Tytuł. Okładka. Opis. Ale, to na pewno właściwy opis? Bo nic nie widziałam na temat Twylli czy Liefa. Z ciekawości napisałam nawet w tej sprawie do autorki (wymieniłam z nią wcześniej kilka zdań, byłam raczej pewna, że odpowie. Odpowiedziała). I wtedy zaczęłam się trochę załamywać. Co się działo, dlaczego książka, w której miałam się dowiedzieć, co dalej z moim ulubionym OTP jest o innych bohaterach, dlaczego, dlaczego, dlaczego? To było na tyle dołujące, że przez najbliższe miesiące nie myślałam o Śpiącym Księciu. Dopiero kiedy w polskich zapowiedział zaczął się pojawiać na nowo się wkręciłam. I sięgnęłam, bo nie mogłam postąpić inaczej.

Kontynuacja Córki Zjadaczki Grzechów koncentruje się w dużej mierze, tak jak tom pierwszy, na dwójce bohaterów. Główną bohaterką jest Errin, siostra dobrze znanego już czytelnikom Melindy (i jeszcze bardziej uwielbianego) Liefa. Kiedy jej brat wyruszył w świat została sama z matką. Aby przeżyć sprzedawała nielegalne mikstury ziołowe. Pewnego dnia , w wyniku wojennego przesiedlenia, została bez dachu nad głową, bez niczyjego wsparcia. Jedyną nadzieją był Silas, tajemniczy mężczyzna, który kupował od niej zabójcze wywary. Obiecał jej pomóc, dał nadzieję. A potem zniknął. Errin musi ruszać w drogę, by zadbać o siebie i matkę. Co nie jest bezpieczne. W ogóle nic już nie jest bezpieczne, nie kiedy Śpiący Książę obudził się ze snu.

Podchodziłam do powieści z żalem, bo tak brutalnie zabrano mi kochany parring. Niby to nadal ten sam świat, ale Twylla i Lief to zaledwie epizod, już nie pierwszy plan. A Melinda Salisbury? Uwielbiam tę kobietę. Nie mam pojęcia, dlaczego dopiero teraz została autorką, dlaczego reklamy jej książek nie są na każdym wielkim bilbordzie. Ona jest prawdziwą mistrzynią. Tak, mamy tutaj innych bohaterów, Errin i Silasa. Tak, ich także pokochałam z całego serca. Melinda potrafi w tak fantastyczny sposób prowadzić akcję, że nie wiadomo kiedy dochodzimy do końca powieści. I znów krzyczymy o więcej. Intrygujące historie, strony przesiąknięte emocjami, powieść wciągająca do granic możliwości. A nawet poza granice. 

Ja już nie mam słów do tej autorki, ani do jej książek, mówię całkowicie poważnie. Jeśli ktoś by mi powiedział, że na ziemię zesłano anioła, to od razu bym wiedziała, że to Melinda. Śpiący Książę rozpiernicza system, łamie każdą zasadę nadaną przez starszych pisarzy, zachwyca, sprawia, że nawet tygodnie po lekturze ma się ciary, wystarczy wspomnienie, by ożyły odczucia. 

Jestem wstrząśnięta. Jestem oczarowana. Nie wiem skąd autorka wzięła cały sztab elfów, ale jestem pewna, że musiał być, musiała mieć przy sobie cały tabun wróżek, bo normalny człowiek nie byłby w stanie napisać czegoś tak olśniewającego, tak idealnego. Uroczyście przysięgam, że na mej półce po wieki stać będą wszystkie książki, jakie ta autorka kiedykolwiek wyda. I Wam też to polecam. Bo warto. 

Jesteście fanami fantastyki, z wątkiem romantycznym niegrającym głównej roli, z intrygującą historią, magią, światem wykreowanym przez autorkę, nie znanym wcześniej z innych książek? Wiecie co robić, o tak!

Za książkę z całego serca dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz