6/04/2016

Drużyna Róży




Tytuł: ,,Drużyna Róży
Autor: Marie Lu
Wydawca: Zielona Sowa
Data premiery: 27.04.2016
Ilość stron: 418


Nadszedł czas na konfrontację z kontynuacją jednej z najlepszych książek 2015 roku. Przez długi czas po pierwszym tomie nie mogłam się wygrzebać z kaca książkowego i z niecierpliwością oczekiwałam drugiej części. Malfetto zrobiło na mnie tym większe wrażenie, że nie była to pierwsza powieść tej autorki, po którą sięgnęłam. Wcześniej przeczytałam Rebelianta, który wypadł w moim mniemaniu na tyle przeciętnie, że kontynuacja wciąż czeka na zdjęcie z półki. Ale Malfetto? Ta pozycja mnie zmiażdżyła! Coś niebywale czarującego i oryginalnego (na możliwości młodzieżówek, rzecz jasna). Jak było z Drużyną Róży, czy powtórzyła sukces poprzedniczki?

Po pozbawionym czułych słówek rozstaniu z Bractwem Sztyletu Adelina postanowiła sobie jedyny cel, jaki przesłaniał jej myśli, priorytet. Znaleźć jej podobnych, malfetto obdarzonych Mrocznym Piętnem, stanąć razem z nimi do walki i zniszczyć Inkwizycję raz na zawsze. Nie jest nawet pewna, czy część poszukiwanych przez nią osób istnieje, ale mimo to postanawia wyruszyć wraz z siostrą do Kenettry. Adelina już nie będzie strachliwą osóbką, ukrywającą swoją skazę przed światem, przeświadczoną o byciu zbyteczną dla społeczeństwa. Z podniesioną głową wkroczy w szeregi Mrocznych Piętn i poprowadzi ich do zwycięstwa, zemści się na nękającym malfetto Terenie Santoro i sprawi, że pożałuje, że z nimi zadarł. 

Pięknie niesamowita powieść! Marie Lu powraca w wielkim stylu i udowadnia, że stereotypowa słaba opinia na temat kontynuacji, jej najnowszej serii nie dotyczy. Jednym z absolutnie największych plusów książki jest postać głównej bohaterki, Adeliny. W Malfetto nie mamy do czynienia z typową Mary Sue, szukającą swojego księcia z bajki, a z bardzo złożoną postacią. To czarny bohater jest tu w centrum, a nie nieśmiała ślicznotka wybrana na superbohaterkę, mająca uratować świat. I, jak każdy czarny bohater, Adelina nie jest tak zła, jak mogłoby się wydawać. Jestem skłonna stwierdzić, że to jedna z tych postaci, którym przyczepiono etykietkę złoczyńcy, patrząc na część ich decyzji, a raczej ich skutków, nie analizując nawet pobudek nią kierujących. Czy ludziom nigdy nie powija się noga? Czy za każdym razem, posiadając dobre zamiary, wychodzą pożądane efekty, bez negatywnych aspektów?

Kocham postacie z serii! I chociaż bardzo, ale to bardzo tęskniłam za jednym z bohaterów z pierwszego tomu, to jestem zdania, że decyzja podjęta przez Maeve nie była słuszna. Ciężko pogodzić się z bólem, ale czasami po prostu trzeba, a wszelkie działania próbujące zniwelować fakt dokonany mogą przynieść tylko więcej bólu i cierpienia. Ci, którzy mieli do czynienia z poprzednim tomem zapewne wiedzą, o kogo chodzi. Wracając do samej Adeliny, w Drużynie Róży po raz kolejny wzbudziła moją sympatię, ale także współczucie. Dziewczyna jest tak ganiona przez społeczeństwo za samą egzystencję, tak dołowana i obarczana winą za wszystko, że nie sposób żywić do niej jakiekolwiek negatywne emocje. Adelina jest skołowana i zagubiona. Jak ma być normalną osobą, kiedy za każdą pomyłkę zostaje linczowana, kiedy wypomina się jej każdy błąd? Każdy zasługuje na szansę. Nikt nie jest perfekcyjny, nic nikomu nie wychodzi z marszu, jakby po to się urodził. 

Utraciliśmy część postaci, ale i otrzymaliśmy nowe. Drużyna Róży nie jest milutką pozycją, gdzie mimo turbulencji wszystko i tak kończy się szczęśliwie. Są straty, jest smutek. I trzeba to zaakceptować, trzeba obrócić to tak, by zmotywowało to do dalszego działania, by wzmocniło, a nie wręcz przeciwnie - podcięło kolana. Adelina pchana przez innych wkracza na ścieżkę ciemności, mroku. Robi to, by się uchronić, to jak automatyczna reakcja obronna. Czy można ją za to winić?

Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnego tomu. Jeśli będzie on choć w połowie tak dobry, jak dotychczasowe Mroczne Piętno i Drużyna Róży, to będę wniebowzięta. To nie jest kolejna schematyczna seria, której zakończenie da się przewidzieć już na początku. Tutaj mamy całą gamę emocji, od najweselszych do tych najmroczniejszych. I to mi się w Malfetto podoba, że seria nie jest jednoznaczna. Perfekcyjna w swojej nieperfekcyjności. Zarówno dobra, jak i zła. Nie czarno-biała, a szara lub kolorowa. Dodatkowo klimat alternatywnych renesansowych Włoszech nadaje powieści klimatu nie do podrobienia.

Drużyna Róży to nie tylko kontynuacja jednej z lepszych książek, jakie czytałam w 2015 roku, czy w ogóle, ale to również jedna z lepszych kontynuacji. Godna następczyni pierwszego tomu, wciągająca i hipnotyzująca od pierwszych stron. Polecam każdemu, kto ma ją w planach. Ktoś się jej obawia? Nie ma czego! A może ktoś jeszcze w ogóle nie sięgnął po serię? Trzeba nadrobić. Nie ma się czego bać, a tyle można zyskać. Punkt mniej za niedosyt, który teraz czuję i miesiące oczekiwania na kolejną część.

9/10

Za książkę serdecznie dziękuję księgarni Taniaksiazka.pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz