6/25/2016

Biała róża



Tytuł: ,,Biała róża
Autor: Amy Ewing
Wydawca: Jaguar
Data premiery: 13.01.2016
Ilość stron: 318


Do sięgnięcia po serię Amy Ewing zachęciła mnie rywalkowopodobna szata graficzna. Co by się nie mówiło o powieściach Kiery Cass, okładki trafiły im się wyjątkowo śliczne - i wizualnie, i jakościowo. Tyle że Ewing już na starcie wydaje się przebijać Cass dużo ciekawszym pomysłem na fabułę. I przyznać trzeba, historia wykreowana przez autorkę w pierwszym Klejnocie jest bardziej zawiła i oryginalna.

Biała róża rozpoczyna się w momencie, w którym czytelnicy rozstali się z bohaterami podczas lektury pierwszej części. Violet wydaje się mieć tylko jedno rozwiązanie, jedną szansę by przeżyć, a jest nią ucieczka. Ale wydostanie się z Samotnego Miasta nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Dziewczyna będzie potrzebowała pomocy, by wraz z Ashem i Raven dotrzeć do odległej Farmy, jednak nie ma stuprocentowej pewności, że obiecany azyl w ogóle istnieje. Czy surogatce uda się rozpocząć nowe życie? Czy poradzi sobie poza Samotnym Miastem i pogodzi się ze swoim losem?

W miarę upływu stron lektura staje się coraz bardziej wciągająca. Do tego mamy świadomość, że baśniowa okładka niekoniecznie musi się równać ”żyli długo i szczęśliwie”, Amy Ewing nie oszczędza bohaterów i podsuwa im coraz to trudniejsze wyzwania. Wątki są przemyślane, wszystko wydaje się być na swoim miejscu. Spodziewałam się czegoś bardziej trywialnego, a tu proszę, całkiem oryginalna pozycja.

W tomie drugim większą uwagę poświęcono światu przedstawionemu, czytelnik dokładnie poznaje realia społeczeństwa i panującego w nim porządku. Sam wątek romantyczny schodzi na dalszy plan w porównaniu do fabuły Klejnotu - podoba mi się taki zabieg. Dodatkowo pozostają rzeczy niedopowiedziane, czytelnik nigdy nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania, wciąż coś go nurtuje, co powoduje niemożność oderwania się od lektury.

Amy Ewing nie popełniła kardynalnego - dla mnie - błędu, czyli nie skupiła się w stu procentach na głównych bohaterach, ale poświęciła też czas na tych drugoplanowych, epizodycznych, co świetnie dopełniło całość. Choć momentami przejawia się schematyczność charakteru bohaterów, to nie sposób ich nie polubić. Aczkolwiek autorka mogła poświęcić więcej czasu na przybliżenie psychologicznego obrazu postaci; bywały chwile, że ich reakcje były nieadekwatne do sytuacji, przez co wyglądało to mało wiarygodnie.

Ogółem rzecz biorąc, Biała róża trzyma poziom poprzedniej części. Fabuła naszpikowana jest emocjami i niebezpieczeństwami, jakie czyhają na bohaterów, akcja nabiera tempa, a choć zakończenie przywołuje na myśl podobieństwo do Igrzysk Śmierci, to sama książka nie wygląda na inspirowaną inną powieścią. Wielu czytelników odrzucają porównania w stylu ”jeśli spodobało ci się x czy y, to bez dwóch zdań zakochasz się w z!”, więc cieszy fakt, że przy powieści Ewing nie przychodzą na myśl automatycznie skojarzenia z innymi książkami. Owszem, jakieś delikatne podobieństwa się pojawiają, ale czy wśród tylu młodzieżówek da się znaleźć coś w stu procentach oryginalnego?

Biała róża jest jednocześnie lekką i wciągającą lekturą. Do majstersztyków nie należy, ale przyjemnie spędza się przy niej czas.


Za książkę dziękuję portalowi Gildia :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz