5/22/2016

Niebezpieczne kłamstwa




Tytuł: ,,Niebezpieczne kłamstwa
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawca: Moondrive/Otwarte
Data premiery: 18.05.2016
Ilość stron: 417


Uwielbiam mieć do czynienia powtórnie z jakimś autorem, zwłaszcza po dłuższym czasie. Mogę nie tylko dowiedzieć się, czy nadal interesuje mnie jego proza, ale także czy poprawił warsztat, czy podniósł poprzeczkę najnowszą pozycją, w stosunku do swoich poprzednich książek, czy wręcz przeciwnie. To jak obserwowanie rozwoju, dorastania przyjaciela. 

Tyle czasu minęło już od premiery ostatniej książki Becci Fitzpatrick - Black Ice. Myślałam, że to było maksymalnie kilka miesięcy temu, a okazało się, że minęło ponad półtora roku. Czas pędzi, mamy już końcówkę maja, a dopiero co marzyłam po przerwie świątecznej, żeby przeżyć jakoś kwiecień, później zleci. No i do wakacji został nieco ponad miesiąc, a do polskich księgarń wreszcie zawitały Niebezpieczne kłamstwa.


Estella była świadkiem morderstwa, a ponieważ jego sprawca należy do potężnego kartelu narkotykowego została objęta programem ochrony świadków. Matka dziewczyny jest uzależniona, nie potrafi wytrzymać ani chwili bez prochów, od kiedy przed dwoma laty ojciec Estelli zażądał rozwodu. Kiedy nastolatka decyduje się zeznawać przeciwko dilerowi musi zerwać z dotychczasowym życiem w zamian za ochronę rządu (tymczasem jej matkę wysyłają na odwyk). Jako Stella Gordon, sierota, trafia do Thunder Basin, miejscowi wiedzą tylko tyle, że emerytowana policjantka, Carmina, postanowiła się nią zaopiekować. Stellę od postradania zmysłów utrzymuje świadomość, że za trzy miesiące, kiedy tylko skończy osiemnaście lat, będzie mogła wyjechać z tej zapyziałej dziury i przestać ukrywać się przed kartelem Danny'ego Balando. Nigdy by nie pomyślała, że Thunder Basin może się okazać jej nie tylko końcem, ale i początkiem.

Kiedy zaczęłam czytać Niebezpieczne kłamstwa uświadomiłam sobie, jak bardzo stęskniłam się za stylem Becci Fitzpatrick. Seria Szeptem wprowadzała mnie w nałóg czytelniczy, a późniejsze Black Ice sprawiło, że jeszcze bardziej pokochałam autorkę. Najnowsza powieść utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że co by Becca nowego nie napisała, pochłonę nawet bez zapoznawania się z opisem!

Niebezpieczne kłamstwa wciągają czytelnika niczym czarna dziura już od pierwszych stron. Lekkie pióro autorki pozwala na wczucie się w historię i zbzikowanie na punkcie powieści. Podobnie jak w Black Ice mamy tu do czynienia z młodzieżówką z wątkiem kryminalnym, ale jednak wciąż z młodzieżówką. Bardzo przypadły mi do gustu proporcje, nuta kryminału, by podnieść ciśnienie i napędzić akcję, otulająca tak naprawdę historię o dziewczynie. Choć doszły mnie słuchy, jakoby niektórych irytowała postać Stelli, to osobiście jestem zadowolona z jej postaci. Miała sobie dziewczyna fajne życie, taka typowa nastolatka, chłopak, przyjaciele, na brak pieniędzy też nie narzekała. A tu nagle przez zdarzenia jednej nocy musi definitywnie skończyć z dotychczasowym życiem i właściwie z samą sobą, musi żyć jako zupełnie ktoś inny i nikomu nie może się zdradzić. Nie jest łatwo ani przyjemnie. Dziewczyna nie skacze z podekscytowania, że czekają ją przygody, choć ani trochę jej się to nie podoba i zamierza uciec gdy tylko osiągnie pełnoletność, to zgadza się na program ochrony świadków. Z początku opryskliwa, zamknięta w sobie Stella zaczyna zapuszczać korzenie z daleka od Filadelfii, w czym pomaga jej Chet, sąsiad Carminy.

Jak na zaistniałe warunki to jestem wręcz dumna ze Stelli. W miarę się zaaklimatyzowała, mimo początkowej niechęci, zgodziła się podjąć wakacyjną pracę, słuchała Carminy (choć spryciula miała ukryte motywy). Pomimo całej kryminalnej otoczki jest to lekka i niesamowicie przyjemna powieść. Wydaje mi się, że Black Ice było jednak odrobinę brutalniejsze, aczkolwiek obie reprezentują godny poziom. Ciężko się oderwać od lektury. Nie jestem osobą, która zarywa noce dla książek. Może parę razy w życiu mi się to zdarzyło, ale ogółem nie miewam takich sytuacji. A tutaj, chociaż następnego dnia musiałam bardzo wcześnie wstać, to wolałam czytać, czytać i czytać, niż przestać i iść spać. Jestem absolutnie oczarowana i już przebieram nogami w oczekiwaniu na wieści o kolejnej książce Becci Fitzpatrick.

Nie da się nie wspomnieć o cudownej oprawie graficznej. Już nawet pomijam porównanie do oryginału, który polskiej wersji do pięt nie dorasta. Ale wszystkie te aspekty: miękka w dotyku książka, cudowny i pachnący papier, skrzydełka, okładka częściowo laminowana; sprawiają, że duma czytelnika rozpiera, kiedy może postawić swój egzemplarz na półce. Jak dla mnie książka posiada jedną z ładniejszych okładek spośród powieści Moondrive, a wiecie jak cudowne one są. 

Jestem pewna, że do Niebezpiecznych kłamstw, tak jak do pozostałych książek autorki powrócę jeszcze nieraz. Nie ważne, że już znam historię, za każdym razem będzie mi dawać przyjemność, jak to Becca. Polecam wszystkim, nie tylko tym, którzy już poznali powieści autorki, ale i tym, którzy jeszcze nie mieli takiej okazji. Uwierzcie, warto!

9/10


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Moondrive! :)
Znalezione obrazy dla zapytania moondrive wydawnictwo logo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz