4/27/2016

W sieci umysłów




Tytuł: ,,W sieci umysłów
Autor: James Dashner
Wydawca: Albatros
Data premiery: 30.09.2015
Ilość stron: 448


James Dashner zasłynął na całym świecie jak autor bestsellerowego Więźnia Labiryntu. Teraz uwaga czytelników skupia się na jego kolejnej serii, Doktrynie Śmiertelności, którą zapoczątkowała książka W sieci umysłów. Czy Dashner będzie autorem wychwalanym tylko dzięki jednej trylogii? Więzień Labiryntu dał mu możliwości, żeby się rozwinąć, czy może je ograniczył? Czy autor pokona samego siebie? Na te pytania odbiorcy będą musieli odpowiedzieć sobie indywidualnie. Osobiście styczność miałam jedynie z ekranizacją Więźnia, więc nie będę się silić na żadne porównania. Myślę jednak, że fani Dashnera nie będą zawiedzeni.

Głównym zagadnieniem poruszanym we W sieci umysłów jest cyberprzestrzeń. Ukazana jest przyszłość, gdzie ludzie, zamiast żyć własnym życiem, wolą pograć, zagłębić się w świat wirtualny, co umożliwia platforma VirtNet. Ale VirtNet przenosi do gry nie tylko ich umysły, ale i ciała. Dzięki specjalnym urządzeniom można samemu doświadczyć Snu, stanu, kiedy gracz znajduje się w wirtualnym świecie, który z czasem niestety coraz trudniej odróżnić od Jawy. 

Michael jest nastoletnim hakerem - dzięki swoim umiejętnościom może naginać grę do własnych upodobań. Tak jak wiele innych dzieciaków, zdecydowanie woli przebywanie w wirtualnym świecie niż w realu. Kiedy jeden z graczy, Kaine zabija innych uczestników, Michael wraz z dwójką przyjaciół postanawia powstrzymać złoczyńcę. W VirtNecie dzieje się coś niedobrego, Kaine sieje spustoszenie, zaciera granicę między fikcją a rzeczywistością, gracze umierają już nie tylko w grze. Główni bohaterowie zrobią wszystko, by go powstrzymać.

U Dashnera uczekło mnie to, że, tak jak w Więźniu Labiryntu, w Doktrynie Śmiertelności wybiera tematykę bardzo bliską współczesnemu światu. Niby mamy ludzi zafiksowanych na punkcie VirtNetu, ale czy dzisiaj brakuje uzależnionych od komputerów? Od gier, internetu? Problem poruszany przez autora nie jest zatem czymś bardzo odległym, z łatwością można sobie wyobrazić świat przedstawiony ukazany W sieci umysłów.

Bardzo cenię autorów, w których książkach widać duży zasób wyobraźni. Jeszcze bardziej doceniam tych, którzy potrafią to umiejętnie przelać na papier. Tutaj Dashner mnie zachwycił. On nie tyle opisywał świat przedstawiony; zdawać by się mogło, że wręcz malował słowami. Obawiałam się chaosu wynikającego z natłoku informacji o wykreowanej przezeń przyszłości, ale podawane były one w tak przystępny sposób, że nawet gdy było ich więcej, nie czuło się ciężaru.

Oprócz rozdziałów w książce występują także podrozdziały. Części czytelnikom zabieg ten może nie przypaść do gustu, choć mnie ucieszył, rozdziały nie były długie, więc niemal w każdej chwili mogłam przerwać lekturę, jeśli miałam coś ważnego do zrobienia. 

Jeśli było coś, co mnie szczególnie irytowało, to usilna próba wykreowania  golden trio bohaterów. Jakby autor chciał wszystkim udowodnić, że i Micheal ma swego Rona i Hermionę, że chociaż Bryson i Sara nie grają pierwszych skrzypiec, to też należą do centrum. Zabieg ten wyszedł autorowi nienaturalnie, być może sam nie był pewien jego słuszności. 

Dystopie uwielbiam, jednak książki o grach już nie za bardzo. Aczkolwiek to, co zrobił Dashner z W sieci umysłów przerosło moje oczekiwania. Nie spodziewałam się, że książka tak mi się spodoba. Wyobraźnia Dashnera nie zna granic. I choć aktualnie potrzebuję odpoczynku od tego cyklu, to w przyszłości z chęcią zapoznam się z dalszymi losami bohaterów.

7/10

Za książkę dziękuję portalowi Gildia :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz