4/03/2016

W ramionach gwiazd



Tytuł: ,,W ramionach gwiazd
Autor: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Wydawca: Moondrive/Otwarte
Data premiery: 02.03.2016
Ilość stron: 483


Kiedy zobaczyłam zapowiedź These Broken Stars za granicą, w jednej chwili przepadłam. Oczarowała mnie zarówno magnetyczna okładka, jak i obiecujący opis. Miałam wielką ochotę na przeczytanie książki nawet w oryginale, jednak gdzieś tam w środku tliła się we mnie iskierka nadziei, że któreś z polskich wydawnictw zdecyduje się na wykupienie praw do wydania książki. Po jakimś czasie moje pragnienie się spełniło, książkowy świat dobiegła wiadomość że nie kto inny jak Moondrive wyda tę kosmiczną pozycję. Książka w Polsce, wydana przez jedno z najcudowniejszych wydawnictw, czego można chcieć więcej? Jednego, by treść nie zawiodła.

Lilac jest córką najbogatszego człowieka w galaktyce, księżniczką wśród elity elit. Jako jedyne dziecko Rodericka LaRoux prowadzi życie wielce uprzywilejowane. Jednak jedynie w sferze publicznej, prywatnie obserwowana jest na każdym kroku i ma niewielkie pole manewru. Tak też wygląda sytuacja, gdy podczas podróży wielkim statkiem kosmicznym, Ikarem, na którego pokładzie znajduje się pięćdziesiąt tysięcy ludzi, próbuje z nią nawiązać kontakt Major Merendsen. Choć dziewczyna pragnie kontaktu z kimś innym niż jej przyjaciółki czy ochrona, odrzuca żołnierza, wiedząc, jakie mogłyby być konsekwencje innej decyzji. Ikar to prawdziwy olbrzym, Lilac myśli, że do końca podróży uda się jej więc uniknąć Tarvera Merendsena. Dopóki nie zdarza się coś nieprzewidywalnego, dopóki szanse na przeżycie nie spadają błyskawicznie niemal do zera. Koniec końców, wspólnymi siłami udaje jej się z majorem dotrzeć do kapsuły awaryjnej, odłączyć się od rozbijającego się statku i ujść z życiem. Zanosi ich na nieznaną planetę, która choć wydaje się być terraformowana, nie widać na niej śladu żywej duszy.

Ciężko mi z siebie cokolwiek wykrztusić, a jednocześnie mam ochotę biegać z jednego kąta pokoju do drugiego. Dlaczego? Bo jestem zachwycona i stroną wizualną i tym, co skrywa ta cudowna oprawa graficzna. Nie ma co się zastanawiać, W ramionach gwiazd jest jedną z najlepszych książek ostatnich miesięcy, co więcej, jest jedną z najlepszych książek wydanych przez Moondrive (jeśli ktoś czyta ich książki to wie, na jak wysokim są poziomie, mówiąc o epickości), a to wiele znaczy. 

To nie jest książka naładowana akcją. Można ją podsumować zaledwie kilkoma wyrazami: Ikar, wypadek, starania o powrót do domu; a jednocześnie brak słów, by wyrazić emocje jakie wywołuje w czytelniku W ramionach gwiazd. To miód na serce w czystej, papierowej postaci. Coś, co czytałam z zapartym tchem jeden dzień i ani przez moment nie czułam znużenia. 

Kreacja bohaterów jest bardzo udana. Lilac jest dziewczyną z wyższych sfer, ale daleko jej do pustej lalki. Ta ruda dziewczyna nie raz udowodniła, że jest twardą i inteligentną osobą, bez jej pojęciu o elektryce nie udałoby się odłączyć kapsuły od pokładu statku. I Tarver. M o r d o   t y. Facet przeżył wojny. Walki, wyzwania. A nie wiedział jak wygląda córka Rodericka LaRoux, najczęściej fotografowana dziewczyna przez paparazzich w całej galaktyce. Jego niewiedza być może uratowała mu życie. Z kolejnych niebezpiecznych sytuacji zdołał wybrnąć dzięki życiowym doświadczeniom. Niesamowici bohaterowie, których nie sposób nie polubić. Wszystko co przeżywali, wszystko co ich głęboko dotykało, dotykało i mnie. Mogłam zastygnąć nieruchomo, wstrzymując oddech przez dłuższą chwilę, by jak najszybciej dowiedzieć się, co dalej. Bo choć nie było tutaj brutalnych scen walki, heroicznych śmierci na polu bitwy, to ciekawość i ekscytacja towarzyszyły na każdym kroku.

Streszczenie ogólnego zarysu fabuły byłoby, o ironio, banalne i całkiem zwyczajne. Ot dwójka młodych rozbitków próbuje wrócić do domu. A jednak pod tym wszystkich kryje się tak kosmiczna, tak wciągająca historia, że jak już tylko uporządkuję biblioteczkę z dumą postawię wspólne dzieło Kaufman i Spooner na elitarnej półce. W ramionach gwiazd to powieść, której długo nie zapomnę. Lilac i Tarver stali się moimi ulubionymi bohaterami, tak świetnymi, jak Julia i Warner z Dotyku Julii, czy Arin i Kestrel z Niezwyciężonej. Realni, walczący do ostatniego tchu, niejojczący na każdym kroku i nie doprowadzający do szewskiej pasji. Całkiem odwrotnie, to postacie o których można czytać i czytać, których historie nigdy czytelnika nie zanudzą, nieważne jak proste by były. Sposób, w jaki piszą razem autorki Starbound absolutnie zdobywa serca.

Jestem niesamowicie szczęśliwa z faktu, że do końca bieżącego roku wyjdą dwa pozostałe tomy trylogii. Mam nadzieję, że części poświęcone innym bohaterom z uniwersum Starbound również dadzą się ciepło przyjąć. Bo takie cudowne lektury to aż przyjemnie pokazywać w swojej biblioteczce. Książka W ramionach gwiazd napełniła mnie takim ciepłem, radością, jakiego już jakiś czas nie doświadczałam czytając książki. To taka świetna iskierka, pobudzająca, motywująca, powołująca szeroki uśmiech do życia. Taka piękna.

Czy można chcieć czegoś więcej, gdy się ma wulkan emocji, cudowną okładkę i poruszającą historię w jednym? Gdy ma się pewność, że kolejne tomy już niedługo? Mmmm, chyba jestem w niebie. Och, bo popatrzcie tylko na szatę graficzną, kosmos! W każdym tego słowa znaczeniu.

9,5/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Moondrive! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz