4/03/2016

Królowa Tearlingu



Tytuł: ,,Królowa Tearlingu
Autor: Erika Johansen
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 04.02.2015
Ilość stron: 486


Przez dość zaawansowane stadium mola książkowego każdego miesiąca wynajduję sporo nowych książek, które z wielką chęcią bym przeczytała. Jest ich o wiele więcej niż byłabym w stanie przeczytać, toteż czasem odkładam ich lekturę na kolejne miesiące, najczęściej jednak z partii pozycji rezygnuję. Żałuję tego zwłaszcza kiedy zmuszona jestem do rezygnacji z całkiem nieźle zapowiadających się książek. I kiedy jakiś czas po premierze niespodziewanie pojawia się możliwość przeczytania jednej z nich... szczęście książkoholika możecie sobie wyobrazić. Wprost nie mogłam się doczekać listonosza z paczką, w której zmierzała do mnie lektura, o której wszędzie głośno, która zbiera sporo pozytywnych opinii; na podstawie której ma nawet powstać film (czy serial?) z Emmą Watson postrzeganą w roli głównej bohaterki. I jak w końcu dorwałam Królową Tearlingu w swoje żądne książek łapska!... dostałam coś zgoła innego niż przypuszczałam.

Kelsea przez dziewiętnaście lat żyła na uboczu świata. Wychowywana przez właściwie obcych jej ludzi, schorowanego staruszka i zdyscyplinowaną kobietę przygotowywała się do roli przyszłej królowej. Żyła w ukryciu nie przed ludem Tearlingu, a może nie bezpośrednio przed nim. Życiu Kelsea zagraża regent Tearlingu, jej wuj, który najchętniej pozbyłby się rywalki, prawowitej następczyni tronu. Kiedy dziewczyna jest już wystarczająco dojrzała  w chatce w głębi lasu, która do tej pory była jej domem, pojawia się królewska straż, by bezpiecznie odeskortować ją do twierdzy. Co się stanie kiedy Kelsea już zasiądzie na tronie? Czy uda jej się przeżyć na dworze, komu będzie mogła zaufać, gdy zostanie rzucona w wir obowiązków? Jednak zanim przyszła królowa będzie miała możliwość zatroszczyć się o życie poddanych, walczyć będzie musiała o swoje, o to, by bezpiecznie dotrzeć na miejsce. Po drodze spotka ją wiele niespodzianek, choć chronić ją będą wybitni żołnierze, zabójcy czekać będą na każdym kroku. 

Książka mnie baardzo zaskoczyła. I nie chodzi tu o to, czy wywarła na mnie wrażenie, czy też nie, ale o samą fabułę. Myślałam, że skoro nie główną rolę, to chociaż poboczną zagra wątek miłosny. A tu nie dość, że nie było typowego romansu wplecionego w młodzieżówkę, to samych miłostek też nie doświadczyłam. Gdzieś tam pojawił się zalążek wątku romantycznego, ale był to zaledwie epizod, który się nie powtórzył, i pewnie tak zostanie. Chaotycznie? Tak się właśnie czuję. Bo Królowa Tearlingu to czysta fantazja. 

A teraz postaram się to wszystko chociaż trochę uporządkować logicznie. Książka Eriki Johansen opowiada o baśniowych wręcz krainach, o świecie, przy którego zapoznawaniu na myśl nasuwa się "nasze", realne średniowiecze. Zamki, bitwy, tajemnice. Chociaż Kelsea jest dziewiętnastolatką, to nie będzie sobie zawracać głowy amorami. Można śmiało powiedzieć, że od początku do końca jest to opowieść o Królowej Tearlingu. Z pozoru nic specjalnego, a jednak, wystarczy tylko się zagłębić w lekturze, by dać się porwać.

Klimat jak stwarza autorka jest magiczny. Opisy przyrody jakimi raczy czytelników zachwycają, z przyjemnością poddawałam się zabiegom Eriki, samo wyobrażenie sobie świata Kelsea dostarczało niebywałej frajdy. Ale do rzeczy. 

Królowa Tearlingu należy do tych pozycji, które się przeżywa całym sercem. To wspaniałe uczucie, kiedy okazuje się, że książka, którą tak bardzo chciało się przeczytać od miesięcy okazuje się warta uwagi. Kreacja bohaterów to jeden z największych plusów powieści Johansen. Opiekunowie Kelsea, którzy choć przygotowywali ją do przyszłego jej życia, nie mogli powiedzieć jej wszystkiego ze względu na złożoną jej matce "obietnicę", żołnierze towarzyszący Kelsea w podróży, jak choćby Buława; tajemniczy Duch, którego bardzo chętnie ujrzałabym w większej roli, zła Szkarłatna Królowa i również sama Kelsea. 

Fanką romansów nie jestem. Ale lubię tak poczytać czasami o uczuciowej stronie, w formie wątku pobocznego, czy też odgrywającego ważniejszą rolę. Nawet jeśli nie ma za wiele relacji postaci, to często potrafią one napędzać akcję, podgrzewać atmosferę; sprawiają, że sporo książek czyta się błyskawicznie. A tu? Zero. I choć momentami  żałowałam, że na przykład Duch nie stał się kimś ważniejszym, to w gruncie rzeczy podziwiam, że Erika Johansen bez tegoż wątku potrafiła tak usatysfakcjonować czytelnika. 

Królowa Tearlingu przedstawia świetną bohaterkę. W interesujący sposób ukazuje przemianę Kelsea z cichej, niezbyt świadomej świata nastolatki, która daje się rozstawiać po kątach, do silnej królowej, która żelazną ręką potrafi kierować swoim krajem, która jest w stanie poświęcić mu się do reszty, w razie konieczności oddać za niego życie. 

Życie królowej nie jest łatwe, Kelsea jest tego świadoma, a jednak robi wszystko co w jej mocy, by zwyciężyć Szkarłatną Królową, oddaną czarnej magii. Imponująca lektura. Proszę Was, nie ma krzty romansu, nie ma nawet wiele fantastyki, a hipnotyzuje jak mało co. I to nie tylko kwestia świetnej oprawy. Niby trochę bym do treści dorzuciła, ale kocham ją i taką, jaka jest. Mąci w głowie, sprawia, że czytelnik szaleje. 

8/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Galeria Książki

Znalezione obrazy dla zapytania Wydawnictwu Galeria Książki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz