3/31/2016

Uwikłani. Obsesja



Tytuł: ,,Uwikłani. Obsesja
Autor: Laurelin Paige
Wydawca: Wydawnictwo Kobiece
Data premiery: 17.03.2016
Ilość stron: 372


Spotkanie z twórczością Laurelin Paige, z dwoma tomami w tak krótkim czasie nie mogło skończyć się dobrze. Po. Prostu. Umieram.

Wcześniej nie planowałam sięgnąć po trylogię Uwikłani, jednak kiedy dostałam propozycję od wydawnictwa pomyślałam, że właściwie czemu nie? Co mi szkodzi? Książki nie są za długie, nawet jeśli nie do końca przypadną mi do gustu, to specjalnie długo się ciągnąć nie będą. A tu niespodzianka, podobało mi się, i to o wiele bardziej niż sądziłam.

W Obsesji ciąg dalszy "związku" Alayny i Hudsona. Po tym, jak oboje zdali sobie sprawę, że zaczyna się między nimi coś rozwijać, postanowili o siebie zawalczyć. A nie tylko apodyktyczna matka Hudsona, która wciąż chce go zeswatać z jego przyjaciółką, Celią, będzie przeszkodą. Nawet nie media. To oni sami najwięcej w stanie są dokonać dobrego w kwestii swojej relacji, a jednocześnie to właśnie oni mogą wszystko obrócić w ruinę. Ich przeszłość, "choroby", obsesje.

Obawiałam się, że w Obsesji reakcje bohaterów będą przerysowane, bezpłciowe i strasznie nijakie, irytujące. Że książka zamieni się w typowe tanie romansidło. Momentami rzeczywiście miałam dość Alayny, jej paranoicznych podejrzeń. Ale ostatecznie zawsze docierało do mnie, że ta kobieta ma za sobą trudną przeszłość, nic dziwnego, że się bała o powtórkę. A moją sympatię zaskarbiła sobie tym, że choć ślady po jej dawnych działaniach pozostały, to walczyła i starała się zachowywać racjonalnie. Hudson idealnie pasuje do tej kobiety. Jak już pogodziłam się z Alayną, to myślałam, że może on zawali. A tymczasem był świetnym partnerem, nie uciekał od niej gdy tylko zaczynała się telepać na same skojarzenia, wręcz przeciwnie, im bardziej Alayna zapadała się w swoich podejrzeniach, tym ciaśniej otulał ją swoją niezachwianą pewnością. Dodać trzeba, że to wciąż jest ten sam Hudson. Zrobił postępy, jak i Alayna, ale nie przeistoczył się w zupełnie inny charakter.

Postacie drugoplanowe też świetnie wypadły. Nawet matka Hudsona w gruncie rzeczy zrobiła na mnie wrażenie. Nie ukrywam, zaskoczyła mnie pewna osoba przy końcówce, myślałam, że jednak okaże się w porządku.

Zaskakująca. Czyta się ją baaardzo szybko, wszystkie sceny są w dobrych proporcjach, aż doczekać się nie można finalnego tomu. Dziwię się, że ta książka nie jest tak nagłaśniana przez media, jak Grey. Właśnie  t a k a powinna być seria E.L. James. Wtedy spokojnie można by było się zgodzić z sukcesem, bo byłby on zasłużony. A tak mogę się tylko dziwić, że o dobrych książkach mówi się mniej. Widać reklama dźwignią handlu. 

Książkę bez dwóch zdań polecam czytelnikom lubującym się w romansach, emocjonujących pozycjach, od których aż kipi. Laynie i H. dostarczą tylu wrażeń, tylu szczerych, uroczych w prosty sposób chwil, że w dniu premiery powinny być kolejki w księgarniach, i to takie ciągnące się na zewnątrz!

7/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece

Wydawnictwo Kobiece


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz