3/16/2016

Mick i Keith. Rolling Stonesów portret podwójny




Tytuł: ,,Mick i Keith. Rolling Stonesów portret podwójny
Autor: Chris Salewicz
Wydawca: SQN
Data premiery: 21.10.2015
Ilość stron: 415


Dziś pora na trzecią i, jak na tę porę przewiduję, ostatnią na chwilę obecną recenzję z mini cyklu biograficznego. Był zespół Queen. Był i David Bowie. Teraz pora na członków legendarnego zespołu, The Rolling Stones. Mick Jagger i Keith Richards. Jedna z muzycznych "par" rock'n'rollowych z największym stażem. Co pozwoliło im tyle lat przetrwać w swoim towarzystwie i nie oszaleć? Jak to się stało, że człowiek, który w młodości mówił, że nie wyobraża sobie rock'n'rollowca aktywnego zawodowo po czterdziestce, sam już współtworzy zespół pięćdziesiąt cztery lata? I nic nie wskazuje na zakończenie działalności The Rolling Stones.

Po dwóch już, sporej objętości, biografiach, które czytałam niemalże pod rząd, z niejakim dystansem podchodziłam do historii Stonesów. Potrzebowałam powera, czegoś dynamicznego, żywego, co poniesie mój umysł w krainę fantazji i da mi jednocześnie odpocząć, przywróci błogi spokój wewnętrzny. I choć Mick i Keith. Rolling Stonesów portret podwójny to autentyczna historia, to tyle w niej zaskakujących wydarzeń, że momentami ma się wrażenie, iż to nie biografia, a powieść fantasy.

Mick i Keith poznali się, kiedy byli dziećmi, jednak z czasem ich więź się zatarła. Przypadkowe spotkanie po latach zapoczątkowało globalny sukces. Jagger zapoczątkował nową epokę, muzyka jego zespołu odcisnęła piętno na wielu ludziach, nie tylko jemu podobnych zawodowo, nie tylko na artystach. Ona stała się inspiracją milionów, a sam zespół na dobre zapisał się w historii muzyki.

Ale jak wiadomo, biografie, to nie tylko opowieść o tym, czym człowiek zarabiał na życie. To historia burzliwych skandali, oszustw, afer narkotykowych. Oprócz wielu związków Jaggera opisane są także same kulisy powstawania niektórych utworów. Stonesi od zawsze byli dynamiczni, burzliwi, to się kłócili, to do siebie wracali. Sporo jest anegdot z życia artystów, spodobał mi się także sposób przedstawienia przyjaźni Micka i Keitha. Skład zespołu ulegał zmianom, ale oni dwaj zawsze pozostawali z sobą.

Chris Salewicz idealnie sprawdził się tu w swojej roli, znał mężczyzn już od lat 70. Opisał historię przyjaźni Jaggera i Richardsona, przemianę zespołu z przeciętnych chłopaków z śmiesznymi fryzurami w legendy rocka. U Stonesów nic nie było proste, stanowili niemal synonim komplikacji. Można ich nie lubić, za zachowanie, można ich nie darzyć sympatią ze względu na inne aspekty. Ale przyznać im trzeba, że kompozycje stworzyli mistrzowskie. Uśmiech sam się ciśnie na usta, kiedy osoby uciekające od rocka na samo wspomnienie, nucą pod nosem najpopularniejsze utwory.

Stonesi inspirowali wtedy, inspirują i dziś. Uparcie dążyli do celu, na swój sukces zapracowali, dając światu muzykę, której on długo nie zapomni. Mick i Keith. Rolling Stonesów portret podwójny to biografia godna zespołu, to gratka nie tylko dla ich fanów, ale dla poszukujących dobrej historii, która nieraz wprawi czytelnika w osłupienie.

6,5/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu SQN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz