12/30/2015

Stosik - Grudzień 2015


Coraz bliżej 2016, coraz bliżej 2016...!

12/29/2015

Malfetto. Mroczne piętno





Tytuł: „Malfetto. Mroczne piętno
Autor: Marie Lu
Wydawca: Zielona Sowa
Data premiery: 22.04.2015
Ilość stron: 381

Każdego dnia na świecie wychodzi kolejna książka. Każdej godziny setki nowych pozycji witają się z czytelnikami. Nawet teraz gdzieś tam drukuje się coś nowego, książkowego. A doba nadal ma dwadzieścia cztery godziny. Wraz z takim przyrostem świetnie zapowiadających się pozycji przychodzi do głowy myśl, że szkoda czasu na te średnie książki, skoro brakuje go nawet na perełki. A co z nowymi seriami autorów, których przy pierwszym poznaniu uznano za średnich? Warto zawracać sobie nimi głowę? W tym przypadku – jak najbardziej.

Choć Marie Lu zdobyła serca czytelników na całym świecie trylogią Legenda, nie każdego mola książkowego pisarka owinęła sobie wokół palca, czego żywym dowodem jestem ja sama. Legenda wydała mi się powielaniem schematów, nie wnosiła nic oryginalnego do gatunku, postacie były przerysowane, a całości brakowało ikry. Po Malfetto z oczywistych względów sięgać nie zamierzałam, nie potrzebowałam kolejnego pseudohitu, który okazałby się tylko stratą czasu. A jednak coś ciągnęło, ciągnęło, ciągnęło… i przyciągnęło.

12/13/2015

LBA 1&2


Korzystając z ostatnich godzin wolności przed nauką odpowiadam jeszcze na dwie zaległe nominacje do Liebster Blog Award. Serdecznie dziękuję dziewczynom za nominacje, Zaczytanej Belli i Angelice

12/12/2015

Stosik - Listopad 2015



Koniec roku się zbliża, mam nadzieję, że wraz z nim koniec moich opóźnień. Nie dość, że początek grudnia nie zaczął się najżywiej to jeszcze od dobrego tygodnia męczy mnie choróbsko. Ale koniec z tym. Od tej chwili znów jak dawniej postaram się dodawać nowe posty, tym bardziej, że mam o czym. No ale dziś jeszcze o listopadzie, a konkretnie, o zdobyczach.

12/11/2015

Pojedynek



Tytuł: „Pojedynek
Autor: Marie Rutkoski
Wydawca: Feeria
Data premiery: 18.11.2015
Ilość stron: 379


Biorąc pod uwagę, że opętało mnie okropne choróbsko i ledwie żyję powinnam chyba przełożyć tę recenzję na jutro. Ale to jest jedna z tych opinii, która nie może czekać. Mam nadzieję, że i Ty poświęcisz więc kilka minut na jej przeczytanie. Bo ta pozycja jest absolutnie warta uwagi.

Pojedynek to jedna z książek, których polskiego wydania wyczekiwałam z niecierpliwością. Udało mi się nawet powstrzymać od czytania szczegółowych opisów czy emocjonujących recenzji po brzegi nabuzowanych spoilerami. Nawet gdy już otrzymałam książkę nie zaglądałam na ślepo do przodu, by zobaczyć jak się sprawy potoczą. Chciałam przeczytać wszystko po kolei, właściwie. I choć trochę minęło od dnia, w którym listonosz przyniósł mi paczkę z Pojedynkiem w środku, do zeszłego weekendu, kiedy to zaczęłam książkę czytać, to nie żałuję, że nie zagłębiłam się w powieść od razu. Bo dzięki temu mogłam się w niej zatracić później, później ją odłożyć na półkę. A samo czytanie nie trwało długo.

12/10/2015

Sny bogów i potworów 1&2



Tytuł: „Sny bogów i potworów 1&2
Autor: Laini Taylor
Wydawca: Amber
Data premiery: 02.06.2015;07.09.2015
Ilość stron: 304;288

Czytelnicy są przyzwyczajeni, że w przypadku serii kolejne tomy wychodzą we w miarę równych odstępach czasowych. Autorzy raczej nie zwlekają z kontynuacjami czy też nie rezygnują z pisania rozpoczętej historii, a wydawnictwa nie zaprzestają ich publikowania - mówiąc o wydawaniu w rodzimym języku autora. Inaczej jest z wydawnictwami zagranicznymi. W przypadku wydawania książki w innym niż oryginalny języku może nastąpić sytuacja, w której wydawnictwo zrezygnuje z publikowania kolejnych części, jeśli na przykład pierwsza (lub kolejna) nie będzie się dobrze sprzedawać. Da się to zrozumieć, skoro seria nie zdobyła uznania czytelników, ludzie nie biegną tłumnie do księgarń, żeby ją zakupić, a i zyski wydawnictwa są poniżej oczekiwań. Jednak jeśli kończy się wydawanie tuż przed ostatnim tomem – to jest już nieuczciwość wobec klientów.

12/04/2015

Zapowiedzi - Grudzień 2015




Ostatnio niewiele czasu miałam na poświęcenie się blogowi. Więcej nauki, więcej obowiązków, więcej mnie poza domem. Brak regularnych wpisów. I, niestety, nie zapowiada się, bym w najbliższym czasie znów zaczęła coś skrobać średnio co dwa dni; jak chcę coś napisać, to akurat nie mogę, a jak się trafi chwila, to jestem tak padnięta, że nadrabiam sen. Mam nadzieję jednak, że blog dalej będzie się trzymać, że będziecie czytać, bo gdyby tylko o mnie chodziło, to pewnie już jakiś czas temu bym z niego zrezygnowała. Miejmy nadzieję, że zyskam niespodziewane kilka godzin i uda mi się dorzucić jakąś recenzję.