11/14/2015

Tajemny Ogień




Tytuł: „Tajemny Ogień
Autor: C.J.Daugherty, Carina Rozenfeld
Wydawca: Otwarte
Data premiery: 21.10.2015
Ilość stron: 380


Nie tak dawno pisałam o dawaniu autorom drugiej szansy. Wiąże się to ze swego rodzaju trudem, wymaga od czytelnika zaufania. I choć już nie raz się przejechałam na czymś takim, C.J. postanowiłam zaufać ponownie. I wiecie co? Nie zawiodłam się.

Z serią Wybrani wiążę dość mieszane uczucia. Pierwszy tom mnie zachwycił, pokochałam klimaty akademii, tajemnice. Niestety z tomu na tom czułam coraz to większe poróżnienie z autorką, nie do końca się zrozumiałyśmy. Z początku zarzekałam się, że już raczej nie sięgnę po jej książki, bo czułam, że powoli opuszczam wiek, dla którego są one świetną lekturą. Jednak gdy się dowiedziałam, że Tajemny Ogień będzie zawierać wątki fantastyczne, a dodatkowo przy jego tworzeniu będzie też mieć udział inna pisarka, nie mogłam tego zignorować. Wszystko wskazywało na to, że jednak będzie to lektura warta przeznaczonego na nią czasu. I powiem Wam, że Tajemny Ogień sprostał moim oczekiwaniom.

Książka opowiada o dwójce nastolatków właściwie nie mających ze sobą nic wspólnego. Poza tym, żyją oni w zupełnie innych krajach. Taylor marzy o studiowaniu na Oksfordzie, więc kiedy nauczyciel francuskiego zleca jej korepetycje z nieznajomym, po pretekstem dobrej oceny, dziewczyna bez większego namysłu się zgadza. Tyle że, jak się później okazuje, Sacha wcale nie potrzebuje korepetycji, bardzo dobrze mówi po angielsku, co więcej, jego ojciec był Anglikiem. A jednak oboje namawiani przez nauczycieli do kontaktu, podtrzymują go, choć akurat nie w temacie korepetycji. Odkrywają coś dziwnego. Sacha nie może umrzeć. A przynajmniej nie przed swoimi osiemnastymi urodzinami. Taylor ma nieznośnie bóle głowy, które mają związek z tajemniczymi zjawiskami. I Taylor i Sacha mają swego rodzaju... zdolności. "Korki" zdają się być tylko wymówką do czegoś większego. Czegoś, co wiąże się z niewyobrażalnym niebezpieczeństwem, które grozi nie tylko nastolatkom. W grę wchodzą dawne przewinienia, klątwa, spory między rodzinami. Czy Taylor i Sachy uda się rozwiązać problemy?

Z racji moich dotychczasowych "relacji" z książkami Christi nie stawiałam Tajemnemu Ogniowi wysoko poprzeczki. Chciałam książkę przeczytać na spokojnie, bez nerwów. Z początku nie mogłam unieść się z jej nurtem. Jak już wcześniej zauważyłam, C.J. ma tendencję do powolnego rozwijania akcji, by później przyspieszyć. I tak było i w tym przypadku. W miarę upływu czasu coraz więcej się działo, i to wiele dobrego. Niewątpliwie plusem jest fakt, że książka nie przywodzi mi na myśl żadnej innej. Owszem, niektóre wątki mogą być podobne, ale tak żeby automatycznie inny tytuł nachodził mi na myśl? Nie. Pod tym względem Tajemny Ogień jest unikatowy. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o bohaterach. Brakowało mi w nich głębi, bliższego przedstawienia ich charakterów, przez co mam wrażenie, że ich właściwie nie znam. A przecież byłam z nimi przez bite [prawie] czterysta stron! 

Chociaż na początku miałam chwile zwątpienia, to im bliżej końca byłam, tym więcej treści pragnęłam. Tajemny Ogień to taka sprytna przynęta, a ja chyba połknęłam haczyk. To te tajemnice, alchemia, śmierć, która (nie)nadchodzi, wszystko to tak intrygowało, że ostatecznie ciężko było odstawić książkę. Mimo że bohaterowie potrzebują podszlifowania, to sama powieść wypadła zdumiewająco dobrze. Niestety nie miałam okazji poznać twórczości Cariny Rozenfeld, ale patrząc na poprzednią serię C.J. odnoszę wrażenie, że wpływ Cariny był tu niemal zerowy. Albo po prostu to Christi tu rządziła.

C.J. Daugherty pokazała czytelnikom nowy gatunek powieści młodzieżowych w jakie się wplątała. I oby i ta seria przyniosła jej tak pozytywne odzewy jak pierwsza. Bo Tajemny Ogień ma potencjał, i to większy niż Wybrani. Jeśli wszystko pójdzie w dobrym kierunku, to możemy się spodziewać kolejnej przebojowej serii. I kolejnych nieprzespanych godzin. 

Cieszę się, że podarowałam Christi drugą szansę. Przyznaję, że byłam właściwie przerażona, bo obecnie mam coraz mniej czasu na czytanie, a nie chcę go poświęcać na nie warte uwagi pozycje. Na szczęście tym razem obyło się bez załamywania rąk, dokonałam słusznego wyboru, bo książka okazała się intrygująca, wprowadza do młodzieżówek coś nowego, a jednocześnie zawiera ten stary "myk" C.J., jakby jej podpis. Czyli połączenie bomba.

8/10

Książka przeczytana w ramach akcji Book Tour z Tajemnym Ogniem (do której serdecznie zachęcam - obrazek podlinkowany na pasku po prawej), dzięki uprzejmości Wydawnictwa Moondrive.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz