11/25/2015

Kosogłos część 2




Tytuł: Kosogłos. Część 2
Reżyser: Francis Lawrence
Data premiery: 20.11.2015 (Polska), 04.11.2015( świat)
Czas trwania: 2 godz. 25 min.

Kiedy siedem lat temu Igrzyska Śmierci pojawiły się na półkach sklepów nikt nie wróżył im tak spektakularnego sukcesu. Kto by się spodziewał, że filmy wojenne i reality show staną się tak potężną inspiracją dla Suzanne Collins, że świat na długo zapamięta tę autorkę. Cóż, teraz można też śmiało przyznać, że i ekranizacje nie dadzą o sobie zapomnieć.

Pierwszy film, Igrzyska Śmierci, można odebrać jako całkiem niezłe wprowadzenie widza w świat Panem. Druga część – W pierścieniu ognia – znacznie podniosła poprzeczkę (w oczach niektórych osób, które mają już za sobą najnowszą ekranizację wciąż uchodzi za najlepszy film z serii), zauważalna była w tym wszystkim zmiana reżysera, który niewątpliwie powinien prowadzić filmowe Igrzyska od samego początku. Niestety słabiej wypadła pierwsza część Kosogłosa, pojawiły się opinie, że nie powinno się ostatniej części dzielić na dwie, że spokojnie mogłoby się je połączyć, bo pierwsza odsłona okazała się ”zagrzewaczem do boju”, wstępem do wydarzeń, które postanowiono pokazać w czwartym i ostatnim już filmie. A co powie tłum na Kosogłosa część 2? Osobiście stwierdzam, że jest to najbardziej udana filmowa odsłona Igrzysk.

Mimo cierpień, jakich doznali przyjaciele Katniss, jak i ona sama, czego skutkiem jest zespół stresu pourazowego, dziewczyna jest świadoma, że teraz stawką nie jest już życie jej samej, czy nawet całego Dystryktu 12. W grę wchodzi Panem, a to, czy bunt dystryktów nie pójdzie na marne, czy nie będzie kolejnych Igrzysk Głodowych, w dużej mierze zależy od niej. Od twarzy rebelii. Od Kosogłosa.

Muszę przyznać, że jestem niezwykle pozytywnie zaskoczona tą ekranizacją. Spodziewałam się wiele, bo Francis Lawrence już pokazał, na co go stać, ale że film wypadnie tak świetnie? Nawet nie odważyłam się, by o tym pomyśleć. Igrzyska Śmierci, jak mało która produkcja ma idealnie dobraną obsadę, jakby aktorzy byli stworzeni do swoich ról. Począwszy od głównej bohaterki, granej przez nagrodzoną Oscarem Jennifer Lawrence – kiedy ma się do czynienia z ekranizowaną serią widz ma możliwość niejakiego podglądania aktora, tego jak, i czy w ogóle, się rozwija. Jennifer przeszła samą siebie, wypadła niezwykle naturalnie, wiedziała co ma robić, jak budować emocje i poruszać serca ludzi. Nie zawiódł też Josh Hutcherson. Początkowo Peeta był jednym z najżyczliwszych bohaterów. Szczery i hojny. Igrzyska zmieniły go, a późniejsze potrwanie przez Kapitol spowodowało jego niemal całkowitą destrukcję. Hutcherson bardzo dobrze odegrał zmiany, jakie zaszły w bohaterze, szaleństwo, strach, panika, dezorientacja – to pokazywał całym sobą, nawet w oczach widać było te iskierki obłędu. Jennifer i Josh właściwie poprowadzili filmy na szczyt. Niewątpliwie na uznanie zasłużyła sobie także Jena Malone, kreując charakterystyczną Johannę Mason z Dystryktu 7., Elizabeth Banks jako Effie Trinket, czy Sam Claflin (Finnick Odair), Woody Harrelson (Haymitch Abernathy). W oczy raziło niewiele, m.in. drewniana gra Liama Hemswortha czy niespodziewanie sztuczna Julianne Moore. Pomijając drobne mankamenty, obsady można pogratulować i życzyć takiej każdej produkcji. A jak z pozostałymi aspektami?

Wielkiego plusa zaskarbiła sobie u widzów wierność książce. Nie chodzi nawet o samą akcję, gdzie naprawdę pokazano wszystko co najistotniejsze i jeszcze to dobrze sklejono. Część scen była niemal żywcem wyjęta z książek, słowo w słowo. A co ignoruje większa część twórców książkowych ekranizacji.

Co ważniejsze, Kosogłos część 2 najlepiej oddaje charakter książkowej trylogii, jej sens. To nie jest jakaś tam sobie seria mająca narobić szumu wśród nastolatków, którzy są jej głównymi odbiorcami. To nie jest zwykły blockbuster. Francis Lawrcene pokazuje okrucieństwo wojny, jej oddziaływania na młodych ludzi, na społeczeństwo. Do czego zdolni są ludzi podstępnie zmanipulowani, którym barbarzyństwo wmawia się jako obowiązek, coś naturalnego, którzy wzajemne wyrzynanie się traktują bez wyrzutów, wręcz przeciwnie, potrafią kibicować zmuszanym do morderstwa, traktować to jak konkurs. Świat Panem jest przestrogą, której nie należy ignorować.

Efekty specjalne nie rażą w oczy, jeśli o negatywną stronę chodzi, wręcz przeciwnie, są stonowane, serwowane w odpowiednich dawkach. Kokony z pułapkami, czekające na rebeliantów w Kapitolu, zabójcze mazie, zmiechy... zdecydowanie bardziej przyprawiają o ciarki niż o śmiech.

Kosogłos część 2 jest godnym zwieńczeniem ekranizacji. Mimo wzlotów i upadków twórcy nie stracili głównego sensu serii. Więc teraz, już po wszystkim, można odpowiedzieć na pytanie, czy Igrzyska Śmierci rzeczywiście przejęły koronę po Zmierzchu? Proszę, bądźmy poważni, świecidełka do pięt nie dorastają dojrzałej wizji Suzanne Collins i Francisa Lawrenca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz