10/31/2015

Stosik - Październik 2015



Upaprana mąką stwierdziłam, że nawet mimo szumu związanego z rodzinnymi spotkaniami muszę pokazać Wam październikowy stosik, nie ma tak, że będę kogokolwiek zaniedbywać. Czyli krótko o tym, jak w październiku puściły mi hamulce i w środku nocy zamawiałam podręcznik do polskiego. Plus "parę" książek do towarzystwa...
Nie spodziewałam się, że ten miesiąc okaże się taki świetny. Co kilka dni zaskakiwała mnie nowa premiera, o której nie słyszałam, pojawiały się kuszące promocje. I, hej, te szalone zakupy w środku nocy. Chyba raz na jakiś czasu mogę sobie na to pozwolić? (Cśś, portfel, zamknij się). Nie ważne, że jeśliby je rozłożyć na comiesięczne szaleństwa, to wyszłoby na jedno i to samo, jakby nie było żadnych ograniczeń. So what?


Tyle tego się nazbierało, że nie zmieściło się wszystko na jednym zdjęciu...



Jakościowo zdjęcia nie powalają, musicie wybaczyć, ale taka pogoda niszczy wszystko, co poradzić. Od góry, "Zabić drozda" do recenzji od Gildii. Już dawno chciałam się zabrać za jakieś klasyki, cieszę się, że wkrótce będę miała okazję to zrobić. Jeeee, "Ewangelia według Lokiego", od wydawnictwa, to nie może nie być genialne! Dalej finalne egzemplarze "Serca ze szkła" [rec.] i "Pulse" [rec.]. Żeby się nie powtarzać, wszystkie książki (oprócz wcześniej wspomnianej "Zabić drozda") otrzymałam do recenzji od wydawnictw. "Dziedzictwo ognia" - może w końcu mnie zmobilizuje do szybkiego sięgnięcia po poprzednie tomy, "Czy wspomniałam, że Cię kocham?" [rec.], "Wyznania randkowiczki", "Agenda 21" [rec.]. Wydawnictwo Media Rodzina zrobiło mi ogromną niespodziankę, pamiętając, że wcześniej, po przeczytaniu pierwszego tomu, prosiłam o "Zimę koloru turkusu" [rec.], książkę dostałam wraz z dodatkową "Ostatnie lato w Nebrasce", którą to także pewnie zrecenzuję. Tyle z egzemplarzy recenzenckich, pora na osobiste szaleństwa.


Tu się od razu usprawiedliwię, były wyjątkowe promocje... A, i "Pułapka uczuć" jest z wymiany na LC. I zaczynamy. Po licznych zmianach zdania co do czytania trylogii Dashnera w końcu ostatecznie zdecydowałam, że jednak chcę, muszę książki przeczytać. Konkretnie, popchnęła mnie do decyzji ekranizacja, chcę zobaczyć, jak ona ginie. Z miłą chęcią o tym poczytam. Tak więc po otrzymaniu z wymiany na LC w zeszłym miesiącu pierwszego tomu, jakoś tak dokupiłam "Próby ognia" i "Lek na śmierć". Choć "Klejnot" nie zbiera tylu dobrych opinii, jak się zapowiadało, to postanowiłam sama się o tym przekonać. "Misja Ivy", kusiła i skusiła, "Ender", bo pierwszy tom mnie zaintrygował. Gdyby było więcej tomów, pewnie bym nie kupowała, bo jakoś genialnie "Starter" nie wypadł. Ale skoro to duologia, a pierwsza część pozytywnie mnie zaskoczyła, to zobaczymy, może akurat będzie ciekawie. "Ruina i Rewolta". Miałam tego za żadne skarby nie kupować. Mam poprzednie tomy, ale delikatnie mi zaspojlerowano, co do Darklinga. Mam ochotę potrząsnąć autorką. Jak można było schrzanić tak cudownie się zapowiadającą trylogię?! Czytanie książki będę najpewniej porządnie dawkować, żeby zbytnio mnie nie poniosło. "Opal" i "Origin" w końcu u mnie. Uwielbiam tę autorkę, serię, wydawnictwo, wszystko co się nich tyczy. I, podobne, świetne zakończenie trylogii Susan Ee, "Angelfall". Zamroczona promocjami przypadkowo zdublowałam sobie też "Dziedzictwo ognia".
Myślę, że październik u mnie całkiem, całkiem. A jak u Was?

PS. Chciałabym Was prosić o pomoc SMA-ków. Odsyłam do fanpage'a, do posta przypiętego. Jeśli każdy podarowałby na licytację choć jedną książkę, byłoby świetnie. :)

PS2. Przypominam, że ostatni dzień można się zgłaszać do nowego konkursu - link.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz