10/28/2015

Czy wspominałam, że Cię kocham?



Tytuł: „Czy wspomniałam, że Ci kocham?
Autor: Estelle Maskame
Wydawca: Feeria
Data premiery: 21.11.2015
Ilość stron: 403

Bardzo chętnie wspieram debiuty, książki, które zapowiadają się bardzo dobrze, ale jednak potrzebują wsparcia, trochę jak niedoceniane perełki, którym trzeba pomóc, bo inaczej utoną w morzu głupiutkich, infantylnych pseudoksiążek. Taka Córka Zjadaczki Grzechów, niby geniusz literacki, a jednak niektórzy nawet o niej nie słyszeli. Niestety pełno jest takich poszkodowanych pozycji. A pierwszy tom DIMILY, czyli Czy wspomniałam, że Cię kocham?? Tej książki z pewnością nie mam zamiaru bronić.
Bo ona doskonale robi to sama.

Nie tego się spodziewałam. Estelle Maskame jest kolejną odkrytą na Wattpadzie autorką, w dodatku stosunkowo młodziutką. A jednak coś w jej twórczości przyciągnęło do niej rzesze fanów jeszcze na platformie; później wydawnictwa. Taki szum wokół książki musi coś oznaczać, prawda? No właśnie. Dlatego sama czym prędzej zabrałam się za książkę, bo co jeśli byłaby ona niewypałem błędnie wielce promowanym - a co często skłania czytelników do sięgnięcia po książkę - czułam się w obowiązku, by w razie czego ostrzec Was przed pomyłką.

O czym jest książka? Szesnastoletnia Eden zgadza się na zaproszenie ojca, by spędziła wakacje z nim i jego nową rodziną. Kiedy przed laty zostawił Eden i jej mamę nie raczył ani razu się odezwać, a tu coś takiego. Mimo wielkiego żalu i konsternacji, Eden ostatecznie postanawia pojechać do Kalifornii i jakoś przetrwać te osiem tygodni. Jednak na miejscu sytuacja wydaje się być jeszcze gorsza niż myślała. Ojciec jest teraz szanowanym kierownikiem, nie narzekającym na brak pieniędzy, macocha Eden, Ella, jest prawniczką, willa sama się nasuwa na myśl. I perfekcyjne życie. Ella ma także trójkę synów. Z Chase'm i Jamie'm całkiem nieźle się Eden rozmawia. Co innego Tyler, który już na początku sprawia problemy. Ale w gruncie rzeczy Tyler wcale nie jest powierzchownym dupkiem... Wiem, brzmi banalnie, co? 

Jak ja lubię takie niespodzianki! Do książki podchodziłam z dystansem, bo debiutant+młody wiek - kryteria oceniania trochę lżejsze. A tu naprawdę świetna książka na miarę doświadczonych autorek książek młodzieżowych! Książka poprowadzona jest w narracji pierwszoosobowej (tudzież Eden), ale nie zrażać się! Bohaterkę od razu można polubić, nie jest jakąś nieznośną i irytującą lalą. I pozostali bohaterowie są sympatyczni, a przynajmniej część. Od samego początku miałam wątpliwości co do motywów ojca Eden, co się ostatecznie tylko utwierdziło. Nie mogłam się też przyzwyczaić do nowych przyjaciółek Eden, zwłaszcza do dziewczyny Tylera (z góry ostrzegam, że jest psychiczna!). Bardzo jednak polubiłam Ellę, macochę głównej bohaterki, jej relację z najstarszym synem. Słowem, urocza książka.

Podoba mi się, że nie ma tu zbędnego, a przynajmniej nie ma tak wyrazistego, idealizowania postaci. W gruncie rzeczy książka wcale nie jest tak płytka, jak mogłoby się niektórym wydawać, dotyka też poważniejszych problemów (ale tego to już zdradzać nie będę). Fajnie, że autorka zwróciła uwagę na takie aspekty. Brakowało mi trochę informacji na temat życia Eden przed przyjazdem do Kalifornii, ale to da się przeżyć. Styl autorki? Nie mam nic do zarzucenia (naturalnie na tym etapie życia Estelle). 

Czy wspominałam, że Cię kocham? to udana romantyczna książka dla nastolatek, z jednej strony motywy są tu dość powtarzalne, a z drugiej Estelle tak skonstruowała książkę, że czytelnik jest więcej niż usatysfakcjonowany. Cieszę się, że mogłam się zapoznać z tą książką i nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Myślę, że oprawa graficzna idealnie oddaje charakter książki. Czy polecam? Jak najbardziej.

8/10
Za książkę dziękuję Wydawnictwu :)


Książka dostępna na Empik.com



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz