10/24/2015

Agenda 21



Tytuł: „Agenda 21
Autor: Glenn Beck&Harriet Parke
Wydawca: Zysk i S-ka
Data premiery: 14.09.2015
Ilość stron: 334

Wielkie bum na dystopie już za nami. Opadło napięcie wokół Igrzysk Śmierci, czy Niezgodnej. A jednak książek z tego gatunku wcale nie ubywa. Autorzy ciągle dostarczają nam kolejnych historii osadzonych w alternatywnej przyszłości. Jak to się dzieje, że gatunek ten zyskał czytelniczą stabilność? Co skłania czytelników do sięgania po dystopie? Chęć rozrywki? Zamiłowanie do tego rodzaju opowieści? A może coś głębszego? Dystopie mają to do siebie, że są także pewną przestrogą dla ludzi. Czarne wizje mogą się urzeczywistnić, jeśli ludzie będą postępować tak, a nie inaczej, czy jeśli świat spotkają katastrofy podłoża naturalnego. Wszystkie mają z pewnością jedno wspólne przesłanie. Uważajcie.

Jestem skonfundowana, ponieważ nie mam zielonego pojęcia jak składnie przedstawić Wam Agendę 21. Książka wprawiła mnie w osłupienie i nie jestem pewna, czy potrafię się z tego otrząsnąć. Zacznijmy może od tego, że Agenda 21 nie jest tak do końca powieścią. Nazwałabym ją opowiadaniem, opowieścią z morałem. Tym ciężej mi ją oceniać, bo wiem, jaki cel mieli autorzy - który to notabene został osiągnięty - pisząc tę książkę.

Emmeline jest absolutnie niedoedukowaną, naiwną i właściwie też nierozgarniętą nastolatką. Ale jeśli całe życie spędziła w Mieszkalniku, nie chodziła do szkoły, nie spotykała się z innymi dziećmi, czy w ogóle ludźmi (nie licząc mieszkających wraz z nią rodziców), tylko chodziła po desce energetycznej, by dostarczać potrzebnych zasobów Republice, to ciężko się dziwić. Glenn Beck i Harriet Parke przedstawiają nam wizję Ameryki (o pozostałej części świata nie wiele wiadomo) okaleczonej przez ONZ. Agenda 21 doprowadziła do upadku społeczeństwa, ludzi traktuje się jak odrażające karaluchy, podle racjonuje się im jedzenie. Bez wątpienia można stwierdzić, że zniewoliła ona ludzkość. Z wyrachowaniem, podstępnie zabrała jej wolność. 

Do książki zabierałam się z uśmiechem, bo w zasadzie dystopia jest jednym z moich ukochanych gatunków. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Ale już na samym początku lektury zauważyłam, że coś tu nie gra, że coś jest nie tak. Pominięte zostało przyjrzenie się zachowaniu jednostki, uczucia Emmeline, jej relacje tylko z grubsza zostały opisane. Nie było zagłębiania się w szczegóły, co dało mi podstawy, by sądzić, że ta historia jest czymś innym, że autor chce przekazać coś ważnego, a nie tylko, czy ta w końcu była z tym, czy ten i ten przeżył, czy żyli długo i szczęśliwie. Tytułem jest Agenda 21 i to ona jest głównym wątkiem.

Autorzy pokazują jak niebezpiecznym tworem jest Agenda 21, do czego może ona doprowadzić. Bardzo dobrze w posłowiu objaśnia to Glenn Beck, współautor książki. Byłam bardzo zdumiona postanowieniami Agendy 21, szczerze, to wcześniej słyszałam o niej jedynie jakieś strzępki zdań. Na szczęście trafił się ktoś taki jak Beck.

Wciąż jestem oszołomiona i pełna podziwu, nie spodziewałam się, że autorami kryją takie pobudki. Zaskoczona, ale jednocześnie zaintrygowana. Bo jeśliby oceniać powieść, jako po prostu powieść, to nie jest ona najwyższych lotów. Sztuczne dialogi, nagłe skakania sobie na szyję, nielogiczne reakcje. Ale pośród tego wszystkiego, to jest najmniejszym zmartwieniem. Bo mamy w książce przesłanie. Sensowne. Myślę, że autorom udało się przekazać to, co zamierzali przekazać.

Jeśli sięgając po Agendę 21 oczekujecie normalnej powieści, umilającej czas, darujcie sobie. Ale jeśli chcecie czegoś naprawdę o poważnym temacie, zawartym w fikcyjnej powieści, absolutnie polecam.

7/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz