9/20/2015

Wstyd



Tytuł: „Wstyd
Autor: Rachel Van Dyken
Wydawca: Feeria
Data premiery: 10.09.2015
Ilość stron: 360

Jak już zakocham się w twórczości jakiegoś autora, to czytać będę nawet te jego książki, które nie zgarniają najwyższych not, czy uchodzą za średnie. Taka więź z pisarzem jest niezwykle cenna, ale też bardzo rzadka. Bo nawet jeśli książka niesamowicie mi się spodoba, nie oznacza to dozgonnej miłości ku jej twórcy. Myślę, że to przez ten charakter pisarza ukazany gdzieś pomiędzy wierszami sprawia, że tak bardzo za nim przepadamy, że czujemy nieopisaną sympatię do niego i za jego świat przedstawiony na papierze.

Do Rachel Van Dyken poczułam ogromną czytelniczo-pisarską wdzięczność już przy pierwszych słowach na kartach Utraty. Przez całą książkę okłamywałam wtedy sama siebie, myślałam, że zakończenie jest już przesądzone, wtedy właśnie poznałam waleczność autorki. Nikt nie wkłada tyle wysiłku w swoje postacie co Rachel.
Żeby nie było, że nie ostrzegałam, już teraz mówię, że jest to książka jedynie na weekendy. No, chyba że chcecie sobie zafundować bezsenną noc i całkowite wyczerpanie na dzień następny. To wtedy czytajcie.

Trzeci i ostatni tom trylogii Zatraceni skupia się wokół Lisy. Tak jak wcześniej w Utracie i Toxic czołowymi postaciami byli Wes i Gabe, tak teraz mamy dziewczynę. Wydawać by się mogło, że teraz będzie inaczej. I faktycznie tak było, ale było też jednocześnie tak samo, jak przy poprzednich tomach. Wiem, ciężko zrozumieć, że to w ogóle możliwe, ale wierzcie mi, po zapoznaniu z książką inne żadne inne wyjaśnienie nie pasuje bardziej. 

Demony przeszłości dopadają i Lisę. Dziewczyna skrywa w sobie mroczniejszą historię niż Wes i Gabe razem wzięci. Aż trudno uwierzyć, że tak kruche i wątłe ciało może skrywać w sobie tyle cierpienia. Lisa nie zawsze była taką osobą, za jaką ludzie z jej otoczenia mogą ją uważać obecnie. Robiła naprawdę wstrętne rzeczy. Wszystko jednak działo się przez manipulującą szumowinę dążącą do destrukcji Lisy za to właśnie, że dzięki niej zaczął coś czuć. Taylor zniszczył życie Lisy, chciał ją pogrążyć bardziej, niż wszystkie dręczone przez nich osoby. Nawet teraz, po jego samobójstwie do Lisy docierają anonimowe listy z groźbami, przez co dziewczyna non stop musi zmieniać skrytki pocztowe. Z czasem prześladowca odkrywa także gdzie Lisa mieszka, włamuje jej się do mieszkania. Wydaje się, że nigdzie nie może czuć się bezpiecznie. Zwłaszcza przy doktorze Blake'u/Tristanie, który jest jednocześnie jej tajemniczym wykładowcą i starym znajomym Wesa. A kiedy dorzucić do wszystkiego motywy, które kierowały Tristanem do Seattle, robi się aż za poważnie.

Rachel Van Dyken ma w swojej pisarskiej mocy coś takiego, że nieważne jaką historię napisze, czytelnik pokocha ją i jej bohaterów całym sercem. Bo mimo tak odmiennych sytuacji, w których postawiła bohaterów serii Zatraceni, mimo tak różnych charakterów, każdemu z nich kibicuje się równie mocno. Wstyd porusza temat psychicznej przemocy, czyli balansujemy już na innej powierzchni niż przy Utracie Toxic. Ale ta historia jest tak samo wciągająca, jak jej poprzedniczki. Autorka w swoich książkach opisuje tematy delikatne, których nieodpowiednie przedstawienie może zniszczyć całą pozycję. I tu pojawia się właśnie kolejna zaleta Rachel, że uczucia opisuje tak umiejętnie, z ogromną wrażliwością. Przedstawia bohaterów jako ludzi, którzy wiele w życiu przeszli, choć ich wiek na to nie wskazuje, i nie są oni ani odrobinę irytujący, jak to często bywa przy książkach podobnych gatunków. To, że bohatera spotkała tragedia nie oznacza wsparcia i zrozumienia czytelnika. W przypadku części autorów jest to wręcz wymuszanie współczucia. Tutaj tego nie ma. Bez oporów ma się ochotę przytulić postacie, podziękować za ich walkę i wytrwałość, za siłę, której wielu osobom postawionym na ich miejscu by zabrakło.

Trafnym zabiegiem w trylogii jest przeplatana narracja, raz tego głównego, czołowego bohatera, raz drugiej osoby, która pełni wielką rolę. Choć po książkę sięgnęłam w najgorszym możliwym momencie, kiedy miałam sporo na głowie, to gdy zaczęłam ją czytać wszystko inne odeszło na drugi plan. I wcale z tym nie walczyłam. Nie mogłam. Nie chciałam. Jeszcze tylko jeden rozdział...

Choć na głównym wątku autorka skupiła się znakomicie, to zabrakło mi rozwinięcia paru pobocznych, potrzebowałam więcej wyjaśnień na temat motywacji Tristana, jego przeszłości, więcej jego ojca, który zdaje się też nie jest na darmo wrzuconą do książki postacią. I mało było mi samych głównych postaci. Ja wiem, że praktycznie na każdej stronie o nich chodziło, wiem, że książka nie jest wcale taka cienka, ale cóż, po którą książkę z trylogii bym nie sięgnęła, zawsze będzie mi mało. Taki właśnie jest urok autorki.  

Pozostaje mi czekać na wiadomości, że zostaną wydane kolejne książki Rachel Van Dyken. Nie wyobrażam sobie, że miałoby nie dojść do tego. Nie po tym, co zrobiła czytelnikom tą trylogią.

8,5/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Feeria :)
Utrata | Toxic Wstyd
Książka dostępna na Empik.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz