9/15/2015

PRZEDPREMIEROWO: Pulse

recenzja tomu pierwszego->Collide

~~~~~

Tytuł: „Pulse
Autor: Gail McHugh
Wydawca: Akurat
Data premiery: 07.10.2015
Ilość stron: 393

Romanse bywają fascynujące. Poważnie. Uwielbiam, kiedy mogę pośmiać się z głównych bohaterów (tudzież szczególnie z płci pięknej), podziwiając ponadprzeciętnych rozmiarów głupotę, poprzedrzeźniać nasączone dramatyzmem do granic możliwości wypowiedzi. Gdyby nie fakt, że jakakolwiek profanacja wizualna książki to dla mnie zbrodnia, rzucałabym jeszcze od czasu do czasu w nią popcornem z ironicznym co ty nie powiesz?. Takie zazwyczaj są dla mnie romanse. Albo po prostu nadzwyczaj często na takie denne twory trafiam. Rzadko kiedy książka jest naprawdę wrażliwa, nieprzesadzona emocjami i infantylnością. Delikatna, a zarazem mocna. Cóż, może Pulse daleko do ideału, ale bliżej jest do niego, niż do totalnego klumpa. 

W porównaniu do poprzedniego tomu, tutaj akcja toczy się już wokół dwójki, Emily i Gavina, Dillon, choć także się pojawia, to jednak nie ma tak wyraźnego udziału jak w przypadku Collide. Emily sporo krwi napsuła przy końcu pierwszej części. I prawdopodobnie gdyby nie fragment drugiej, to za Pulse bym się nawet nie rozglądała. A tu proszę, skusiłam się. Po większej niż to było koniecznie ilości wywodów, jaka to ona jest głupia, co ona zrobiła, bla bla bla, Emily zbiera się w sobie i wreszcie postanawia działać. Próbuje złapać Gavina, ale nigdzie go nie może znaleźć. W dodatku ci, którzy zdają się wiedzieć o miejscu jego pobytu milczą jak grób. Nie żeby nie mieli powodów. W końcu dziewczyna porządnie zraniła Gavina. Bo zachowywała się właśnie tak, jak nigdy nie chciała. Kiedy wreszcie to do niej dotarło postanowiła walczyć (duży plus!). Kiedy w końcu dochodzi do spotkania [byłych/obecnych] zakochanych z ust wychodzą słowa, które już dawno powinny zostać wypowiedziane. Czego niedalekim skutkiem jest ponowne rzucanie się w swoje ramiona. Zdradzę, że w końcu będą ze sobą (to ci niespodzianka) - nikogo to chyba nie dziwi, a chciałabym, żebyście mogli lepiej zrozumieć coś innego. Dla Emily i Gavin to wcale nie jest koniec problemów. Kiedy myślą, że już po wszystkich wyskakuje bomba, która niszczy wszystko (żeby to raz...).

Choć z Emily nie zostaniemy najlepszymi przyjaciółkami na zawsze, to w pewnym sensie jestem z niej dumna. Bo oto spięła poślady, poszła walczyć o to, na czym jej zależy. Sam Gavin... niestety czytanie książek Gail McHugh nastąpiło niedaleko po tym, jak znalazłam absolutnego mistrza w kategorii męski bohater, więc nie będę nawijać, jaki to Gavin jest cudowny i wspaniały (na możliwości fangirl). Wspomnę za to, że z niego również jestem dumna. Oboje dojrzali, co widać po ich postępowaniu. Emocjonalne "postarzenie się" nie jest czczym gadaniem, jak to bywa przy wielu romansidłach (a gdzie jest wręcz odwrotnie). Decyzje, które musieli podjąć nie były łatwe. A jeszcze biorąc dodatkowe ryzyko, troska jaką sobie nawzajem okazywali szczerze mnie wzruszyła. I tu u mnie autorka zapunktowała, że nie napisała duologii tylko o jednym. 

Ciężko się oderwać od książki, niezależnie od pory dnia. Dlatego polecam czytanie jej jedynie w weekendy. Chyba że ktoś ma urlop. Albo planuje nieplanowane wolne w szkole/pracy. Gail nie spartaczyła sprawy, myślę, że jej fani będą zadowoleni z kontynuacji. A przypominam, że jest to drugi i ostatni tom o losach Emily i Gavina, więc proszę mentalnie się przygotować, że nowe strony nie wykiełkują, kiedy przeczytacie ostatni rozdział.

Uważam, że opis książki trochę mąci. Ten tom wcale się nie skupia na problemach psychicznych Gavina. Wciąż w centrum jest dwójka, zresztą tak naprawdę autorka rozprawia o czymś zgoła innym. Ciężko znaleźć odpowiedzi na pytanie, co kryje Pulse, ale to dobrze. Ci, którzy czują się zachęceni będą mieli większą niespodziankę!

Czuję się zaskoczona. Pozytywnie, zdecydowanie. Chociaż czasami miałam dosyć ciągłego smęcenia i użalania, to było lepiej niż poprzednim razem. Bardziej dorośle, odpowiedzialnie, ale i uroczo.

7,5/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Akurat :)

Znalezione obrazy dla zapytania akurat wydawnictwo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz