9/25/2015

Fangirl




Tytuł: „Fangirl
Autor: Rainbow Rowell
Wydawca: Otwarte
Data premiery: 29.07.2015
Ilość stron: 457

Czuję się podle oszukana. Czy jestem fangirl? Tak! Czy "czasami" odbija mi z tego powodu? Ooooo taaaak! Czy moje fangirlowanie przeraża moich znajomych, a momentami nawet mnie samą? Phi, żeby to raz! Więc dlaczego w takim razie dostałam książkę, która, nosząc taki, a nie inny tytuł, opowiada o czymś zupełnie innym?

Wiem, wraz z wrześniem obudziło się we mnie nieustające narzekanie. Ale tak najzwyczajniej w świecie Fangirl nie wypadło według mnie tak dobrze, jak się zapowiadało. Miało być wciągająco, zabawnie, fangirlowo, a... cóż zaczęło się na tym, że co chwila przyczepiałam do strony karteczkę z komentarzem.

Zielonym wyjaśnię pokrótce, co oznacza fangirl. To dziewczyna, która ma kompletnego bzika na punkcie, dajmy na to, serialu, książek, także aktora. Ogółem rzecz biorąc jest to najwyższe stadium fana. Ktoś z Was szaleje za jakąś serią, przykładowo, mam tutaj Potterheads, Trybutów albo Niezgodnych? Macie jakieś gadżety związane z ukochanymi książkami, rzeczy, które wskazują jak bardzo jesteście z nimi związani? Przejawiacie zachowania wykraczające poza normy przeciętnego fana? Witajcie w gronie fangirls/-boys!

Cather i Wren rozpoczynają przygodę w college'u. Niestety o tyle, o ile Cath najchętniej niczego by nie zmieniała, jej bliźniaczka ma zupełnie odmienne zdanie. Zmienia fryzurę, imprezuje, poznaje nowych znajomych, zupełnie to, co robią młodzi ludzie. Oprócz Cath, naturalnie, ona najchętniej nie wychylałaby się ze swoich bezpiecznych czterech ścian, zapuszczając korzenie przy swoim fanficku o Simonie Snow, otoczona murem z książek. Nadchodzi czas, by wyszła z nory i choć początkowo ani trochę jej się to nie podoba, z czasem musi do tego przywyknąć. College. Ludzie. TŁUMY. Tego nie da się uniknąć.

Pisanie recenzji Fangirl jest jedną z najtrudniejszych rzeczy, jakie ostatnio mnie spotkały. Nie jest to zła książka, ale, kurczę, jeśli promuje się ją w taki sposób, rozgłasza się jej premierę, to, jaka książka jest cudowna na wszystkie możliwe sposoby, to chyba jakieś wymagania są, prawda? Zwłaszcza, że sama jestem fangirl, (niedługo pół mojej szafy będzie wypełnione koszulkami z Harry'ego Pottera czy Supernatural).

Ciężko, oj ciężko mi sformułować logiczne zdanie na temat tej książki. Mimo że do Fangirl podchodziłam pełna optymizmu, pozytywnej energii i właściwie nie mogłam się doczekać aż ją chwycę w swoje łapki, to czytało mi się ją z wielkim oporem, aż sama byłam w szoku. Nie mogłam się przełamać, a jako że było to moje pierwsze spotkanie z autorką, nie miałam styczności z jej stylem, to i na tym polu niezbyt przyjemnie mnie zaskoczyła.

Cath poznajemy jako aspołeczną maniaczkę książkową. Na własnym przykładzie wiem, że jeśli jest się hiper molem książkowym to spędza się trochę czasu sam na sam ze sobą (pogmatwane! ale do zrozumienia), ale nie przesadzajmy, nie odczuwa się wtedy wielkiego strachu przed innymi istotami żywymi, które, nie daj Boże!, jeszcze się do nas odezwą. Nie róbmy z moli książkowych wampirów z uczuleniem na innych osobników! Dziewczyna sprawia wrażenie, jakby kontakt z internetowymi przyjaciółmi, tworzenie fanficka dawało jej energię życiową. Czasami aż się bałam Cath i, mówię poważnie, zaczęłam podejrzewać u niej psychozę. Kolejny mankament? Czy tak trudno się wyluzować? Jasne że nie! Ale najwidoczniej w słowniku Cath takie słowo nie istnieje. 

Fakt faktem, że dziewczyna przeszła jakąś przemianę, patrząc z perspektywy czasu, ale czy zrobiła furorę? Nie. Czy autorka czymś zaskoczyła? Może mi to umknęło, bo ja nic nie zauważyłam. Uważam, że Rainbow przesadziła. Co za dużo, to niezdrowo, a bywały chwile, że już nie mogłam, bo powtarzała zabiegi językowe, stylistyczne do bólu. Co chwilę, że w książkach to, w książkach tamto... Albo gdzieś miedzy zdania wrzucone były pojedyncze, zupełnie niepotrzebne. Nieistotne, niepotrzebne bzdury, bo niczego one nie wnosiły.

Po lekturze Fangirl doszłam do wniosku, że nie każda książka, która wpadnie mi w oko po angielsku, a na której wydanie polskie wydawnictwo się z czasem skusi, jest ogólnoświatowym hitem. Nie potrafiłam się zżyć z książką, o bohaterach nie wspomnę. Tacy... nijacy, pomimo swoich dziwactw. Rainbow Rowell nie urzekła mnie swoim stylem, a zabierając się o opowieść o fangirl miała tyle mocy w dłoniach. Zmarnowany potencjał - ale słyszałam, że to nie pierwszy przypadek, jeśli o książki Rowell chodzi.

Polecam? Nie, nie polecam. Ale nie odradzam, bo wiem, że sporej liczbie osób książka się spodobała. Niby potrafię dostrzec to, co inni pokochali, ale mnie lektura nie ruszyła. Ciągnęłam ją przez tydzień, jak nie więcej. I trochę żałuję, że się za nią zabrałam, bo w końcu teraz mam już mniej czasu, a ciekawych książek nie ubywa.

5/10

Za książkę dziękuję Bonito.pl! :)
Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz