8/13/2015

Ścieżka ocalenia



Tytuł: „Ścieżka ocalenia
Autor: Ewa Seno
Wydawca: Feeria
Data premiery: 08.04.2015
Ilość stron: 506

Żegnanie się z seriami bywa dość bolesne, czasami z trudem dopuszcza się do siebie informację, że jednak nie będzie kolejnej kontynuacji, że to żaden głupi żart, a po prostu smętna rzeczywistość. Ile osób płakało przy Insygniach Śmierci? Nawet filmowe pożegnanie z Harry'm było wstrząsem, zarówno dla fanów, jak i ludzi, dzięki którym mogliśmy obejrzeć ekranizacje. Książki... książki to coś znacznie potężniejszego niż obraz na ekranie, choćby nie wiadomo jak genialny. Nie sposób wytłumaczyć ich fenomen, tyle wieków już są z nami, a jednak dalej niepokonane przez nowinki techniczne. Mam wrażenie, że ostatnie tomy serii są, na swój sposób... magiczne? Bo niby od pierwszych stron, pierwszych części autor niejako włada sercem swoich czytelników, ale to w końcowej rozgrywce wystawia je na pole, gdzie rozegrać ma się najbardziej krwawa bitwa. Dzisiaj oficjalnie pożegnam się z trylogią Antilia, autorstwa Ewy Seno.

Pamiętam, jakby to było wczoraj - chwycenie w ręce Tatuażu z lilią. Tu zachwyty, tu marudzenie. Kto by pomyślał, że już mamy za sobą premierę finalnego tomu? Tak, sporo się zmieniło od tamtej chwili.

To już nie jest Polska, gdzie fantastyka jest, cóż, tylko fantastyką. To nie sen, ani tym bardziej halucynacje. Dla Niny, czy raczej księżniczki Antilii, to długo przed nią ukrywana rzeczywistość. Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Wszystko się zmieniło, ale nie oznacza to odpuszczenie, załamania nerwowego, rezygnacji. Nina odnajduje gdzieś w sobie siłę do walki, do stanięcia twarzą w twarz z problemami, które ją napotkały, a do których części przyczyniła się ona sama. Tym razem stawka jest o wiele większa, a przegrana oznaczać będzie porażkę nie tylko dla księżniczki i jej przyjaciół.

Początki z Ewą Seno były dla mnie trudne, przyznaję. Przy okazji pierwszego tomu zmagałam się jeszcze z awersją do naszych rodzimych autorów, niechęć wzmocniła także osoba Niny, z którą nie po drodze miałam od chwili, kiedy się poznałyśmy. Ale teraz? Początkowo byłam zawiedziona i trochę zła, bo w Ścieżce ocalenia Nina wciąż wydawała mi się być tą samą naiwną, głupiutką dziewczyną. Pozory mówiły, że jest dojrzalsza, ale za długo tkwię w książkach (jak na swój wiek), żeby dać się im zwieść. Męczyło mnie zbyteczne dramatyzowanie i szał z nadmiarem wykrzykników. Jeszcze dzidziuś z Batmanem, przecież to nie może się skończyć dobrze... 

Z czasem zrozumiałam, że nagła zmiana osobowości jest niemożliwa, a Nina, mimo całej gmatwaniny z Mandorą, wciąż jest Niną. Prawda, czasem mocno irytującą, gwałtownie zmieniającą humorki, ale przynajmniej można mieć pewność, że nikt jej nie podmienił. I ona z czasem, po swojemu, ale dobre i to, nauczyła się czerpać wnioski z życia. Sam styl autorki zasługuje na dużą pochwałę. Dłuższe, bardziej rozbudowane opisy, klimat, sztuka tworzenia nowych kreacji - jestem pełna podziwu. Jeśli porzucić Ninę (bo to, co mi w dużej mierze psuje często opinię o książkach to, krótko mówiąc, nie za fajne główne bohaterki ), może spostrzec prężnie rozwijającą się autorkę, budującą własny styl, odkrywającą swoją pisarską stronę z każdym napisanym fragmentem. Szczerze z serca - jestem dumna, że mamy u nas taką osobę. Skłonna jestem porównać Ewę Seno do Cassandry Clare, czy Julii Kagawy. Jestem pewna, że kolejne powieści będą coraz to bardziej udane. Może i nie przypadną każdemu do gustu, może nie wszyscy będą wychwalać je pod niebiosa. Ale widzę tutaj autorkę, o której bym myślała, że jest kolejną z tych zagranicznych powieściopisarek, których książki wydano w około trzydziestu krajach - gdybym, naturalnie, nie znała prawdy. 

Nie zaprzeczę, że zdarzyło mi się nie raz trafić na zgrzyty, które utrudniały mi czytanie, jak i temu, iż spędziłam przy trylogii miłe chwile. Tak więc, jeśli polska młodzieżówka z fantastyką w głównej roli (zaraz obok wątku romantycznego), to polecam zacząć od trylogii Antilia. Autorce życzę kolejnych ciekawych pozycji i masy czytelników, a Wam uśmiechu i cierpliwości do Niny, jeśli podejdziecie do lektury. Sporej dawki!

Ps. Wiecie w czym lepsza jest E. Seno od Cassie Clare? Nie zmienia zdania co do liczby tomów, a co! Jak trzy to trzy, nie ważne, że ciężko się rozstać z bohaterami, przeciąganie nie robi dobrze żadnej ze stron.

7/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Feeria. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz