8/14/2015

Collide


Tytuł: „Collide
Autor: Gail McHugh
Wydawca: Akurat
Data premiery: 17.06.2015
Ilość stron: 366

Kiedy na wielu blogach, które się czyta, bez przerwy widzi się zachwyty nad tą samą książką, choćby nie wiem jak było się nieustępliwym, w końcu przychodzi moment słabości i bum! - musi się poznać nad czym tu się ludzie tak zachwycają. Tak było ze mną i z Collide. Słyszałam wielce pozytywne opinie na temat tej książki i to w dużej mierze od osób, które zazwyczaj stronią od tego gatunku. Myślałam więc, że i ja uznam twór McHugh za fenomen, który spodobać się może każdemu. Nie do końca wyszło tak, jak to sobie wyobrażałam, mimo to jestem zadowolona z lektury. Względnie.

Emily (aka Molly) po utracie jednej z najbliższych jej osób przeprowadza się do Nowego Jorku, miasta swojego chłopaka. Gdy mama Emily zachorowała na raka to między innymi dzięki Dillonowi wytrzymywała psychicznie, a podczas żałoby znajdowała w nim oparcie. Więc dlaczego nie zostawić poczucia utraty za sobą i zacząć nowe życie w jednym z największych miast USA? Z Kolorado do Nowego Jorku. Emily nawet nie podejrzewa ile rzeczy zmieni się w nowym miejscu. Nowi przyjaciele, Dillon... też jakiś inny. I Gavin. Gavin Blake.

Czytam Collide i czytam. I myślę sobie, hej, to naprawdę fajna książka. A potem coraz częściej miałam do czynienia z tym typem głównej bohaterki. No wiecie, irytująca, naiwna, taka, która sama sobie zaprzecza, nie potrafi racjonalnie patrzeć na życie, decyzje z nią samą powiązane. Ale Emily w pewnym sensie można to zachowanie wybaczyć. Zacznijmy od początku. 

Język, którym operuje autorka jest łatwy w odbiorze, Gail bardzo sprytnie opisuje uczucia, emocje towarzyszące bohaterom, a robi to tak, że i czytelnik zaczyna odczuwać to, co postacie; smutek, łzy, radość, niezidentyfikowane szczęście. Jednocześnie jest się ciekawym, co dalej, bo wbrew pozorom nie jest to tak całkowicie schematyczna książka. Przykładowo, zastanawiałam się, jak to będzie z trójkątem miłosnym w Collide, bo z samego opisu można wywnioskować jego obecność. Wydawało mi się, że Gavin i Dillon będą jak dwa krańce magnesu. W pewnym sensie tak jest, tyle, że oni dwaj... są przyjaciółmi. A Emily nie miała o tym pojęcia, nie wiedziała, że to ten znajomy Dillona, gdy go zobaczyła po raz pierwszy.

Muszę przyznać, że postępowanie bohaterów jest w pełni zrozumiałe. Emily godzi się na zachowanie Dillona, bo w jej głowie tkwi rana z przeszłości. A przecież czuje całą sobą, że Gavin jest istną definicją szczęścia (nie tylko fizycznego!). Nie zmienia to jednak faktu, że przy końcówce już miałam dość Emily. Gdyby nie dodatkowy fragment kolejnego tomu dorzucony na końcu, pewnie nie zabrałabym się za kontynuację. Tymczasem jestem ciekawa, co tam będzie się działo w Pulse, czy będzie fajniej? Intensywniej? Mam nadzieję.

Collide to wakacyjna lektura dla osób, które poszukują romansu z nutką czegoś pikantniejszego. I dla osób z mocnymi nerwami. Co może być przeszkodą, skoro dwie osoby przyznają, że je do siebie ciągnie, jak jeszcze nigdy do nikogo? Nakomplikowała nam Gail! Przynajmniej nie jest nudno. I jest Gavin. A ten fakt przemawia za przeczytaniem kontynuacji.

7/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Akurat :)

Znalezione obrazy dla zapytania akurat wydawnictwo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz