8/20/2015

Cień żywiołu



Tytuł: „Cień żywiołu
Autor: Leigh Fallon
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 25.09.2013
Ilość stron: 270


Lubię czasami wrócić sobie myślami do nieprzeładowanych półek, braku wielkiego wyboru, co do kolejnych pozycji lub czasami zerowego wyboru. Kiedy już nie miałam do przeczytania choćby komiksowych historyjek z krzyżówek, nurkowałam w internet i tam odnajdywałam ebooki potecjalnie ciekawe (a przynajmniej takie wydawały mi się po opisie), jeśli po niekreślonej liczbie stron mi się podobało, decydowałam się na zakupienie książki przy najbliższej okazji w wersji papierowej. Z takich internetowych książek zapamiętałam Bestię, na podstawie której nakręcono dość dobry film, oraz Córkę żywiołu, pierwszą część serii Leigh Fallon.


Czasy, kiedy panowała moda na mitologię w tle. Sporo książek zawierało w sobie starożytne bóstwa greckie czy rzymskie. Ale nigdy nie spotkałam się z użyciem mitologii celtyckiej. I właśnie między innymi to tak bardzo spodobało mi się w pierwszym tomie. Jak mogłabym przepuścić okazję do przeczytania drugiego?

Megan przeprowadziła się z Ameryki do Irlandii. Niby ciężko zaaklimatyzować się w nowym miejscu, zwłaszcza nastolatce, i to w kraju oddalonym o setki kilometrów od dawnego domu, a jednak Megan czuje, że to jest właśnie miejsce, gdzie powinna być. Z czasem zaczyna się czuć w Irlandii lepiej i pewniej niż kiedykolwiek. Dodatkowo zdobywa przyjaciół. Choć termin przyjaciele ma tutaj specyficzne znaczenie. Megan połączyła z nimi więź, ale nie do końca taka, jakby można się było tego spodziewać. Połączyły ich żywioły. Oczywiście z Adamem mogłoby ją coś łączyć więcej, nie miałaby nic przeciwko temu, gdyby nie to, że ich związek sprowadziłby prawdziwe niebezpieczeństwo. Teraz Megan wie o tym lepiej niż kiedykolwiek.

To co mnie przypałętało do serii to mitologia - której różne odłamy uwielbiam - a szczególnie fakt, że autorka nie oparła historii na mitologii rzymskiej, której na rynku jest po dziurki w nosie, czy greckiej, której jest jeszcze więcej. Pokusiła się o mit z mitologii celtyckiej, przybliżyła czytelnikom część kultury, która notabene nie jest najpowszechniejsza. A takie zabiegi doceniam. Od Córki żywiołu ciężko mi było oderwać oczy, naprawdę się wciągnęłam. Może drugi tom wypadł słabiej, a może przeczytanie przeze mnie tych książek dzieliła zbyt wielka różnica czasowa? Czy to możliwe, że jakoś wydoroślałam i zaczęły mi się podobać inne gatunki, stałam się bardziej wymagająca i uszczypliwa, jeśli chodzi o książki? (Nonsens).

A teraz bądźmy poważni. Książki Leigh Fallon są intrygujące, zajmujące na godziny, a jednocześnie lekkie. Cień żywiołu sprawdzi się przy okazji oderwania myśli od stresującego dnia, sprawdzianu z biologii. Czy nawet przyrody - tak, dobrze widzicie. Uważam, że są to książki dla osób w wieku 12-15. Ja niestety już zaczynam się czepiać. Bo choć autorka ma pomysły i całkiem ciekawie je rozwija, to ja wyczuwam trywialność. W relacjach bohaterów, rozwoju wydarzeń, całokształcie. Czy Tolkien, Martin i Rowling sprawili, że skończyłam się nabierać na cukierkowe problemy? Być może. 

6/10


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Galeria Książki

Znalezione obrazy dla zapytania Wydawnictwu Galeria Książki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz