6/17/2015

Akademia Wampirów



Tytuł: „Akademia Wampirów
Autor: Richelle Mead
Wydawca: Nasza Księgarnia
Data premiery: 02.04.2014
Ilość stron: 336


Nadchodzi czas, kiedy wreszcie trzeba zabrać się za listę must have i zacząć czytać książki na niej wypisane. Przeciąganie w nieskończoność nie ma sensu, wtedy sama lista będzie niczym więcej jak papierkiem z czczymi życzeniami. A ważne by dążyć do spełnienia postawionych sobie celów, warunków, marzeń. Pojęcia nie mam, jakie uczucia towarzyszą innym, kiedy właśnie mają zabrać się za książkę przez wszystkich polecaną, która wręcz nawiedza ich umysł, przypomina o sobie w każdym momencie. Wiem tylko tyle, że ja sama jestem wtedy ciekawa, podekscytowana, ale także pełna obaw. Bo co jeśli okaże się, że to jednak nie dla mnie?

Akademia Wampirów. Książka, właściwie seria, o której nie sposób było nie usłyszeć. Wydaje mi się, że jej fandom należy do jednych z największych, czy też najbardziej popularnych, zaraz obok fandomów takich serii jak Dary Anioła, Igrzyska Śmierci, czy na przykład Percy Jackson, Harry Potter. I tu pojawia się pytanie. Skoro seria ma tylu fanów, bądź co bądź zyskała spory rozgłos, to mimo wszystko musi mieć w sobie coś intrygującego, prawda?


Bez przerwy decydowałam się na przeczytanie Akademii Wampirów w najbliższej przyszłości, by zaraz potem odłożyć plany na bok, skupiając się na innych, równie kuszących lekturach. Ta zabawa w kotka i myszkę z książką Richelle Mead trwała dość długo, jak na moją osobę, bo zaczęła się jeszcze około kilkanaście miesięcy przed premierą filmu, nakręconego na podstawie książki. I, co może Was zdziwić, to właśnie film mnie w końcu przekonał i powiedziałam sobie koniecznie, że książkę muszę przeczytać (niestety o podaniu dokładnego terminu zapomniałam). Wydawało mi się, że Akademia Wampirów jest serią jakich wiele obecnie. Z rzeszą fanów, których przyciągnęła fascynująca fabuła, nietuzinkowi bohaterowie. Ale czy to pierwszy raz trafiłam na literacki fenomen? Zdecydowanie potrzebowałam czegoś więcej.

Ostrzegam, że przed zabraniem się za film nie zamierzałam czytać książki. Jednak, mimo różnych opinii fanów serii, ekranizacja nie wydała mi się najgorsza. I choć w filmie główni bohaterowie nie zrobili na mnie specjalnego wrażenia, to jednak był ktoś, kogo po dziś dzień uwielbiam. Christian Ozera. Outsider, niby szaleniec, ale w głębi duszy skrzywdzony, odsunięty na margines chłopak. Może odrobinę niezrównoważony, ale ci co znają mnie choć trochę, wiedzą, że do takich postaci mam słabość, tajemniczych ,,czarnych bohaterów". Yhym, filmowy pan Ozera to ten drugi na okładce (tak, od lewej). Nie wiem jakim cudem, ale zrobił na mnie takie wrażenie, że nie widziałam innej możliwości, jak przeczytać pierwowzór. Zeszło mi z tym ponad rok, ale lepiej późno niż wcale.

Witajcie w Akademii św. Władimira, pełnej morojów, wampirów czystej krwi, oraz dampirów - pół wampirów, pół ludzi; strażników morojów. Pod wpływem pewnych osób, czynników, dwa lata temu dampirzyca Rose Hathaway namówiła do ucieczki Wasylisę Dragomir, ponieważ księżniczce wampirów groziło niebezpieczeństwo. Przynajmniej dziewczyny były o tym święcie przekonane. A jakie niebezpieczeństwo? A kto powiedział, że ujawnione im zostaną szczegóły?! Po dwudziestu czterech miesiącach tułaczki po świecie, ukrywania się przed teoretycznymi sprzymierzeńcami, mury Akademii ponownie otaczają Rose i Lissę. Nie znaczy to jednak, że czyhające zagrożenie wyparowało, a przyjaciółki mogą wieść beztroskie życie. Najgorsze jest to, że każdy może być wrogiem, nawet osoba, którą uważa się za przyjaciela.

Aż mi się robiło smutno, że choć tyle razy polecaliście mi serię Richelle Mead, ja się za nią nie zabierałam. Lubię czytać książki, o których robi się głośno, bo wtedy mogę porównywać swoje zdanie z większym gronem czytelników. Gorzej z faktycznym przeczytaniem, bo tak się wkręciłam w świat książek, że ledwie wyrabiam z nowościami, zabranie się za ,,starocia" jest prawdziwym cudem. A jednak, udało się! I to w bardzo krótkim czasie, biorąc pod uwagę czas od otworzenia książki.

Autorka operuje ciekawym językiem, nie zanudza, a wręcz przeciwnie, przyciąga uwagę czytelników, sprawiając, że nawet pospolite opisy nie usypiają. Uroku dodaje sarkastyczna, pewna siebie narratorka, Rose. Z początku obawiałam się, że będzie mnie irytować, a do cwanych bohaterek wykreowanych na siłę naprawdę nie mam cierpliwości. Richelle Mead udało się zachować stosowną granicę, Rose posiada co prawda cięty język, jak mało kto, ale bywa także, zwłaszcza od połowy lektury, osobą wyrozumiałą, odpowiedzialną, i choć boli do jej dumę, potrafi przyznać się do błędu. 

Sceptycznie nastawiona byłam też do Lissy, a to wszystko przez aktorkę, która w filmie odgrywała jej rolę, gdzie bardzo mnie drażniła. W książce wydaje się być bardziej stonowana, choć ujawnia się też jej przerażająca twarz. A towarzysz Bielikow... Wiem, wiem, pewnie narażam się całemu fandomowi, ale... niczego specjalnego w nim nie widzę. Może za dużo razy czytałam o Liefie, Gabe'ie, Warnerze, czy Lokim? Po prostu mam teraz większe wymagania. Choć przyznam, że bardzo polubiłam sceny Dymitra z Rose. I te poważne i te śmieszne (przynajmniej z perspektywy dampirki). 

Świat przedstawiony oceniam jako dobry, interesujący, aczkolwiek mogłoby być o nim trochę więcej. Chociaż nie ma też co tu wymagać specjalnego - akcja powieści dzieje się głównie w Akademii. 

Spora dawka humoru, a także dreszczyku emocji przekonały mnie do serii. (I Christian!!!). Książkę czyta się bez oporów, baaardzo szybko. Nie jest na tyle długa, by zamęczyć czytelnika, ani na tyle krótka, by w ogóle czytelnika sobą nie zainteresować. 

Akademia Wampirów zaliczyła test, jeszcze na wakacjach, a jeśli nie, to zaraz po nich, planuję chwycić w dłonie kontynuację. 

Ciekawa jestem jak to jest z Wami, z fandomu AW. Co uważacie o pierwszym tomie? A o kolejnych? Ja już zacieram ręce na myśl o części numer dwa. Oby była przynajmniej w 3/4 tak interesująca jak pierwsza, to będę zadowolona.

8/10

Za książkę dziękuję księgarni Bonito :)
Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz