5/03/2015

Po zmierzchu


Tytuł: „Po zmierzchu
Autor: Alexandra Bracken
Wydawca: Otwarte
Data premiery: 08.04.2015
Ilość stron: 480

Kolejna seria dobiegła końca. Nigdy ponownie nie przeczytamy o dziejach bohaterów, z którymi się zżyliśmy, nigdy nie dowiemy się „co było dalej”. Jednak cieszy wiadomość, że autorka już zapowiedziała następną książkę. Po zmierzchu, ostatni tom Mrocznych Umysłów wkroczył na półki polskich księgarń w kwietniu, tym samym dobitnie uświadamiając czytelników, nadszedł koniec. Ostatnie słowa z trylogii zostały rzucone.

Wydawnictwo Otwarte ma wyjątkowe szczęście do książek, zawsze udaje im się wykupić prawa do takich, które niemal natychmiast stają się bestsellerami. Nie inaczej było z Mrocznymi Umysłami. Alexandra Bracken z miejsca zawładnęła sercami polskich czytelników. Jeśli o mnie chodzi, powiedzmy, że parę lat już w tym siedzę, im więcej książek czytam, tym trudniej autorom mnie zadowolić. Od przeczytania pierwszego tomu jednak trochę czasu minęło. Mroczne Umysły pochłonęłam w krótkim czasie, właściwie to je połknęłam. Zawładnęły mną całkowicie. Niestety, im bliżej końca serii, tym mniej mi się podobało.

Tak naprawdę już przy drugim tomie zaczęłam się wahać. Niby sporo się działo, była akcja, reakcja, ale wciąż czegoś mi brakowało. Bywało, że najzwyczajniej w świecie się nudziłam. Sytuacja powtórzyła się w przypadku finału - Po zmierzchu. Podobno te ostatnie części powinny być najbardziej wybuchowe, mega ekscytujące, powinny zwalać czytelników z nóg. A Po zmierzchu? Mam wrażenie, jakby książka została pozbawiona fundamentu. Są cegiełki, na które składają się emocje, są cegiełki, na które składają się myśli, czyny bohaterów, a także spoiwo – wydarzenia. Ale brakuje mi tego gruntu, na którym wszystko mogłoby się opierać, który wyjąłby z mojego życia kilka godzin, które oczywiście spędziłabym przy książce, w błogim nastroju.

Ruby chce wyzwolić obozy. Chce raz na zawsze zakończyć to, co śni jej się po nocach, co jest koszmarem na jawie, do czego doprowadził rząd. Kontynuuje swoją misję, u boku mając braci Stewartów, Pulpeta, Vidę, niespodziewaną osobę, oraz grupę innych dzieciaków. Planują skończyć z tym wszystkim, z obozami, raz na zawsze. Nie wszystkie decyzje bohaterów są trafne, czego następstwem bywają dramatyczne konsekwencje, w tym straty w ludziach. Choć ciężko o tym myśleć, ktoś musi zginąć, ktoś musi się poświęcić i walczyć z bronią za tych, którzy są w obozach. A Ruby… Ruby nie zawsze mierzy siły na zamiary – czy tym razem nie przesadziła?

Wydaje mi się, że trzeci tom zrobiony jest delikatnie na siłę, jakby autorka nie czuła z nim tak silnej więzi, jak przy poprzednich. A może było wręcz przeciwnie? Nie mam pojęcia. Wiem jedynie, że muszę w czymś uświadomić i czytelników i autorów. Samo [w miarę] pomyślne zakończenie spraw bohaterów nie satysfakcjonuje czytelnika, on oczekuje więcej, fajerwerków, wybuchów. Trzeba, nie wierzę, że to mówię [piszę], wbić czytelnika w fotel, zadając brutalny cios, ale tym trzeba mu coś uświadomić. Myśli „aaa, zabiję tego, tego i tego, niech trochę krwi się poleje” nie mają sensu. Tak nie powinno być. Każda śmierć powinna coś oznaczać, czy to fajniejsze postacie, czy nie… Tak, wiem, że u Alexandry krwi się polało, et cetera, ale, choć pozornie okrucieństwa w książce nie brakowało, zabrakło mi w nim głębi. Mam  nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi.

Pewnie, że utrata najbliższej osoby nie jest miłym uczuciem, ale, choć chciałoby się inaczej, jednak się wie, że właśnie tak powinno być. W Po zmierzchu, niby czuło się ból, ale, kurczę, jeszcze raz, nie czułam głębi, jakby to wszystko dotknęło tylko zewnętrzną warstwę mnie. A przecież powinnam się czuć, jakby ktoś rozorał mi serce pazurami!

W ostatnim tomie Mrocznych Umysłów, wydawać by się mogło – autorka zrobiła wszystko jak należy. A jednak, nie jestem zadowolona. Nie mówię, że całkowicie mi się nie podoba. Książka poprawna, myślę, że sporo osób zadowoli, ale ja wyrosłam z okresu, kiedy najdrobniejszy aspekt wprawiał mnie w zachwyt. Konkludując, bardziej wymagający mogą się na książce zawieść, osoby z neutralnym podejściem powinny być zadowolone.

Czy chwyciłabym się za serię, gdybym wiedziała, jak się po niej będę czuć? Chyba nie, mam sporo książek w biblioteczce domowej o niebo lepszych. Jednak mimo wszystko, czegoś się chyba dzięki tym książkom nauczyłam. A może tego, żeby nie łapać wszystkiego, o czym głośno?


6/10

Za książkę dziękuję księgarni Bonito :)
Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz