5/10/2015

Papierowe samoloty


Tytuł: „Papierowe samoloty
Autor: Dawn O'Porter
Wydawca: YA! GW Foksal
Data premiery: 19.11.2014

Ilość stron: 249

Wyobraź sobie życie bez internetu. Zero Twittera, Facebooka, Instagrama, brak księgarni internetowych, które ułatwiają ci zaopatrywanie się w nowe książki, serwisów dla moli książkowych, gdzie czytelnicy dzielą się swoimi opiniami na temat danej pozycji, zero sklepów internetowych z masą kosmetyków. Żadnego komunikatora internetowego, dzięki któremu w każdej chwili możesz napisać do znajomych, zapytać o nieistotne rzeczy, przegadać godziny w przygnębiające dni, nieprzespane noce. Pomimo wszystkich wad internetu, z całą pewnością ułatwia życie dzisiejszego człowieka, wręcz ciężko cokolwiek zrobić bez tegoż łącza. Błyskawiczny i bezproblemowy dostęp do informacji, masa możliwości, szanse na rozwój. Ale internet ma też jedną poważną wadę - przyczynia się do powiększania grona ludzi aspołecznych, coraz więcej jest osób samotnych, takich, którym z wielkim trudem przychodzi nawiązywanie nowych relacji. Niby internet powinien pomagać w zawieraniu przyjaźni, prawda? Owszem, jeśli człowiek jest towarzyski, to jak najbardziej powiększy sobie grono znajomych. Ale z drugiej strony, ludzie towarzyscy nie potrzebują do tego internetu, i bez niego świetnie sobie radzą. A pozostali? 

Wszyscy z pewnością pamiętamy czasy, kiedy jeszcze nie było internetu. Lub przynajmniej, gdy nie był on jeszcze tak powszechny, jak to ma miejsce w dzisiejszej rzeczywistości. Całe dnie spędzało się na dworze, ze znajomymi, Nawet bardziej wstydliwe dzieciaki w końcu przełamywały bariery i całe dnie przesiadywały z przyjaciółmi poza domem. A teraz? Ciężko ruszyć kufer z własnego pokoju. Bo przecież, jak jest nudno, to się włącza internet, po co wychodzić z domu? Ha! A jeszcze nawet te kilka lat temu każdą wolną chwilę spędzało się w towarzystwie.

Boję się, jak będzie wyglądało przyszłe życie dzieciaków lat 10. XXI , te z 00 to jeszcze bajka... Internet, telefon, konsola, telefon, internet, gra, nuda z internetem (broń Boże z inną żywą istotą!). Między innymi taka wizja przyszłości skłoniła mnie do sięgnięcia po książkę Dawn O'Porter, Papierowe samoloty.

Akcja toczy się w latach 90. XX wieku we Francji. Przyjaźń rodzi się pomiędzy dwoma dziewczynami, Flo i Renee. Obie mają po piętnaście lat i uczęszczają do prywatnej szkoły. Choć znają się od jakiegoś czasu, to dopiero po pewnych paru wydarzeniach zaczynają myśleć, że mają ze sobą coś wspólnego, że coś je łączy. Choć to dość śmieszne, bo różnią się osobowościami tak bardzo, jak to tylko możliwe. Flo, spokojna, grzeczna, taka cicha dziewczyna, zamknięta w sobie. Renee - wręcz przeciwnie, przebojowa, towarzyska, uśmiechnięta, można powiedzieć, że zwariowana. Energia ją rozpiera, co nie zawsze wychodzi jej na dobre, a często wpędza ją w kłopoty. Jak to się dzieje, że te dwie dziewczyny coraz częściej ze sobą rozmawiają, aż stają się oddanymi przyjaciółkami?

Podoba mi się to, że akcja osadzona jest we wcześniejszych latach, gdzie nie było jeszcze internetu, gdzie życie było prostsze... i inne. Bardziej naturalne. Rzadko kiedy sięgam po pozycje tego kroju, bo choć jest to młodzieżówka, to raczej nie jest ona przesycona emocjami, nie przechodzą ciarki po dramatycznych, strasznych, czy nieprawdopodobnych zdarzeniach, bo takich nie ma. To taka zwyczajna książka, opisująca życie dwóch dziewczyn z lat 90. Autorka bazowała na własnych doświadczeniach, na swoich pamiętnikach, która sama pisała w wieku piętnastu lat. Z pewnością dzięki swoim przeżyciom książka jest bardzo realistyczna, pozbawiona absurdu.

Ciężko wypowiedzieć mi się na temat bohaterek. Ujmę to tak, spotkałam się z takimi, które bardziej polubiłam. Chociaż do Flo i Renee nic nie mam, to jednak jakoś nie poczułam specjalnej więzi z żadną z nich. Inna rzeczywistość, inny tok rozumowania, ale, wbrew pozorom, wiele problemów wśród nastolatków, które i dziś mają miejsce. Przyjaźń dziewczyn przeżywa wzloty i upadki, ale należy do tych, które potrafią przetrwać wiele, należy do tych prawdziwych przyjaźni, rzadko spotykanych.

Fajna lektura, ale drugi raz jej nie przeczytam. Może dlatego, że mam na oku już setki kolejnych książek, fakt. Jednak niezwykle ciężko było mi się zabrać za czytanie tej książki, choć z początku, kiedy o niej usłyszałam, tak bardzo mi się spodobała. Momentami się nudziłam, zwłaszcza przy tych przewidywalnych zdarzeniach, reakcjach, lektura się przeciągała i przeciągała... Ale w gruncie rzeczy nie było tak źle. Ot odskocznia od tych książek, jakie czytam zazwyczaj, zawierająca drobne przemyślenia. Na melancholijne dnie polecam, jak komuś się szczególnie nudzi. Pozostałych namawiam do sięgnięcia po coś ,,żywszego".

6/10

Za książkę dziękuję GW Foksal

GWFoksal.pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz