5/11/2015

Esesman i Żydówka. Wojna i miłość


Tytuł: „Esesman i Żydówka. Wojna i miłość
Autor: Justyna Wydra
Wydawca: Zysk i S-ka
Data premiery: 13.04.2015
Ilość stron: 278

Charaktery z pozoru nie do połączenia. Kapitan niemieckiego wojska i zbiegła z pociągu skierowanego do Auschwitz Żydówka. Wilk i owca. Kat i ofiara. Ciężko spotkać się z historią, gdzie postacie grałyby pierwsze skrzypce, a do tego z historią dobrze napisaną, spójną. Justyna Wydra dokonała czegoś niesamowitego. Napisała powieść o miłości łączącej wrogów, o czymś, co w czasach II wojny światowej nie miało prawa bytu. Absolutnie nie do wyobrażenia pozytywna relacja na linii Niemiec – Żyd. Dodać trzeba, że pani Wydra nie jest pierwszą, która wzięła się za taki temat. Ale za to pierwszą, której udało się to wyśmienicie.


Choć minęło już ponad siedemdziesiąt lat od wybuchu II wojny światowej, a większość ludzi, którzy posiadaliby związane z nią wspomnienia umarło, to piętno wciąż pozostało, a widzą je nawet ci, którzy z perspektywy starszego człowieka dopiero co się urodzili, młodzi, jeszcze niepełnoletni. Śmiało można stwierdzić, że jeszcze nie wszystkie sprawy zostały wyjaśnione, część utajniona przez władze państw, część przełożona na przyszłe lata. Czyli, nie oszukujmy się, na czasy, kiedy potencjalni skazani będą już w trumnach. Ta wojna przyniosła ze sobą niebywałe okrucieństwo. Można mieć ogólne opinie na temat stron atakujących, ale nie można zaprzeczyć, że pośród nich znalazły się i te lepsze jednostki, wyjątki. Nie każdy z Armii Czerwonej gwałcił, nie każdy Niemiec był maszyną do zabijania (z mniej pozytywnych, nie każdy Polak był patriotą, nie każdy Żyd był miły i niewinny, i Polacy i Żydzi byli zdolni do donosów). 

Żeby przekonać samą siebie, że świat nie jest czarno-biały, Justyna Wydra napisała książkę o Niemcu, który uratował Żydówkę (a którego ta sama Żydówka uratowała z początkiem wojny). Autorka złamała powszechny schemat niemieckiego żołnierza i stosunku Żydówki do szkopa. Temat niby bez fajerwerków, a bo to coś nowego? Za to wykonanie, a jakże!

Justyna Wydra przywraca sobie i czytelnikom wiarę w człowieka postawionego w obliczu wojny, trudnych decyzji. Co więcej, ukazana historia jest na tyle realistycznie oddana, w większości zgodna z rzeczywistymi wydarzeniami, wyrażona w sposób tak dobitny i szczery, że mogłaby zdarzyć się naprawdę. Kto wie, może rzeczywiście był sobie Niemiec, którego oczarowała Żydówka? 

Książka pozbawiona przesłodzonych, harlequinowych do bólu reakcji, ciągłego rzucania się w ramiona i wykrzykiwania miłosnych frazesów, od których przesytu chce się wymiotować. Tego w Esesmanie i Żydówce czytelnik nie znajdzie. Poczyta natomiast o tym, że potrzeba czasu, by wybaczyć pewne rzeczy, że nie o wszystkim decyduje się w kilka sekund, że wojna komplikuje życie ludzi ze skrajnych społeczności do granic możliwości, że nawet po jej zakończeniu nie wszystko zmierza do happy endu.

Porządny romans daje uczucie satysfakcji na czas jego czytania i te dziesięć minut po skończeniu, później stwierdza się, że była to zwykła strata czasu, chwilowa rozrywka. Esesman i Żydówka to coś więcej. To zetknięcie ścieżek biegnących w różnych kierunkach. To  spotkanie ognia z lodem, słońca z księżycem. Dwóch magnesów o tych samych biegunach, które z konieczności się odpychają, a jednak tak bardzo pragną połączyć się w jedno. 

Niech nikt teraz nie śmie narzekać i bronić obyczajowych romansów, że bohaterowie mieli wielce trudno w życiu. Bruno i Debora spotkali się podczas wojny, dodatkowo po przeciwnych stronach. Oni uczynili niemożliwe możliwym. Spotkali się i się nie zabili! – i nie tylko. 

Esesman i Żydówka to pozycja, na którą warto czekać. Chyba za serce chwyta najbardziej właśnie ta prawdziwość. Ta namacalna szczerość. Książka pozbawiona została podziału na rozdziały, wszystko leci zgodnie z wydarzeniami, zresztą nie da się książki przeczytać inaczej niż ”na raz”. Losy Debory i Bruna przedstawione zostały w trzecioosobowej narracji, pomiędzy wplecione są wydarzenia opisane przez głównych bohaterów, ich myśli skierowane do tego drugiego.

Nieprzeciętna, zaskakująca i trzymająca w napięciu do ostatnich stron. Do ostatnich słów. Piękna i wartościowa, autorce udało się osiągnąć to, o czym opowiadała w wywiadach. I zrobiła to z klasą. Można powiedzieć, że książkę stanowi jej serce opatrzone piękną okładką.

Warta uwagi, warta czasu poświęconego na jej lekturę. Poza tym, czyta się ją nader błyskawicznie, co jeszcze przy końcu czytelnik może uznać za minus, bo aż żal tak szybko się z bohaterami rozstawać.

Autorka idzie na przód, łamiąc schematy. A Ty? Dajesz sterować swoimi myślami ogółowi, czy myślisz samodzielnie?

9/10

Za książkę dziękuję portalowi Gildia :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz