4/06/2015

Słuchaj pieśni wiatru & Flipper roku 1973


Tytuł: „Słuchaj pieśni wiatru & Flipper roku 1973”
Autor: Haruki Murakami
Wydawca: Muza
Data premiery: 21.05.2014
Ilość stron: 317

Po Schmittcie czy Tolkienie ciężko o dobrego męskiego pisarza w mojej biblioteczce. Fakt, zdecydowanie częściej sięgam po książki pań niż panów, tak wychodzi, ale nie oznacza to, że zaniedbuję pozycje od płci brzydkiej. Jednak trudno znaleźć autora godnego zająć miejsce obok tak wybitnych osób jak ww. Eric-Emmanuel Schmitt czy J.R.R.Tolkien. Ostatnio postanowiłam zabrać się za coś odmiennego od zazwyczaj czytanych przeze mnie książek i wybrałam pozycję Harukiego Murakamiego.

Przez parę już długich lat, od kiedy to nałogowo odwiedzam pobliskie księgarnie, na długą chwilę zatrzymuję się przy stoiskach z literaturą młodzieżową. I przez tych parę lat zawsze po drodze mijałam nieco poważniejszą, skierowaną może do szerszego grona odbiorców. Tyle razy już migało mi przed oczami nazwisko japońskiego pisarza, że w końcu postanowiłam, że zapoznam się z jego twórczością.

Haruki Murakami to jedno z najgorętszych nazwisk w książkowym świecie. Sławny nie tylko w swej rodzinnej Japonii, ale i na całym globie. Znają go nawet ci, którzy go nie znają, tj. nie czytają jego książek. Ktoś, kogo geniusz wyczuwają nawet najzwyczajniejsi ludzie. A jego książki? Już od dobrych kilkudziesięciu lat cieszą się niesłabnącym powodzeniem. I jak tu nie przeczytać choć jednej książki od takiego autora? Aż się proszą o to.

Pierwszą pozycją Murakamiego, jaka do mnie trafiła jest zlepek - zbiorem określić się nie da, bo za mało - dwóch pierwszych powieści japońskiego pisarza. Powieści, które przez długie lata nie były dostępne po polsku, mimo iż wydano już u nas wtedy późniejsze twory Harukiego Murakamiego. Tak więc, choć z autorem spotkałam się dopiero teraz, po wielu latach jego pracy, to udało mi się trafić właściwie na jego początki. A jak poszło?

Akcja obu powieści toczy się w latach 70. dwudziestego wieku. Narratorem ,,Słuchaj pieśni wiatru" jest młody, dwudziestoparoletni chłopak, nieznany nam z imienia, jego przyjacielem jest Szczur, w tle pojawia się także barman Jay i Naoko. Same książki są początkiem tetralogii Szczura. Trochę dziwne, że najpierw ukazały się późniejsze tomy, a właściwie dopiero niedawno te pierwsze, prawda? Tak czy inaczej...

Haruki... Ty geniuszu zła! Nie, nie, nie, oczywiście nie było czegoś dobijającego i negatywnego, nie to mam na myśli. Chodzi mi o sposób, w jaki napisał te powieści. Z początku szło opornie, a kiedy już na dobre się rozkręciłam, dotarłam do końca. To tak, jakby ktoś mi zabrał posiłek, kiedy już zaczęłam jeść, przecież ja chcę więcej! Widać, że są to początki autora, że nie ma jeszcze tej wprawy, warsztatu, ale pojawia się już zapowiedź wielkiego talentu. 

Właściwie, to dosyć ciężko mi cokolwiek o książce powiedzieć. Ogólnie może by nie robiła szału. Ale te cudowne metafory Murakamiego, te fantastyczne wypowiedzi, klimat, jaki wprowadza i swoją duszę, wplecioną między wierszami - to wszystko sprawia, że chcę więcej i sięgnę po więcej.

Jeszcze wtedy nieoszlifowany diament, dziś zapewne otacza nas swym blaskiem. Ja postaram się zabrać za jego książki w takiej kolejności, w jakiej powstały, by móc śledzić drogę, jaką przeszedł, by stać się tym, kim lata pisania go uczyniły. I Wam też to polecam. I choć jeszcze teraz nie jestem w stanie postawić go przy ulubionych pisarzach, to kto wie, może po przeczytaniu kolejnych jego książek coś się zmieni? ;)

7/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz