4/24/2015

Napój miłosny


Tytuł: „Napój miłosny
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawca: Znak
Data premiery: 04.02.2015
Ilość stron: 140


Człowiek, który najbanalniejszą rzecz potrafi poddać tak czarującej analizie, że to aż niewiarygodne, który zwraca uwagę czytelników, pisząc o codziennych, pozornie oczywistych sprawach, a jednak w tak głęboki sposób, że nabierają one nowego znaczenia, drugiego dna. Człowiek posiadający starą duszę, dostrzegający proste, piękne aspekty życia, przybliża je w swoich książkach, Eric-Emmanuel Schmitt, moi drodzy.

Francuski pisarz jest jednym z niewielu, po których dzieła sięgam bez wahania, bez krzty wątpliwości. Czasami nawet nie czytam do końca opisu, nie szukam recenzji innych osób, tylko biorę w ciemno, bo z doświadczenia wiem, że będę zadowolona, że się nie zawiodę. Mało jest takich autorów, szkoda, ale przez tę skromną ilość bardziej ich doceniam...

Ze Schmiitem miałam przyjemność "zapoznać się" już dobre dwa czy trzy lata temu, przy Oskarze i pani Róży. Im częściej sięgałam po twórczość pisarza, tym bardziej doceniałam życie, to, co daje człowiekowi, co mu oferuje. Nie inaczej stało się tym razem.

Książki Schmitta opierają się w dużej mierze na emocjach, owszem, na ludzkiej naturze, ale właśnie głównie na tym, jak się zachowują, jak reagują, co są w stanie z siebie wykrzesać. Przepiękne w swej prostocie, po prostu genialne.

Napój miłosny to kolejna pozycja, jaką oferuje nam uznany w środowisku literackim E.E.Schmitt. Książkę stanowią listy dwójki dawnych kochanków, którzy postanowili pozostać w przyjaznych stosunkach. Adam jest psychoanalitykiem, sądzi, że miłość jest szeregiem procesów w mózgu, reakcji chemicznych, do tematu uczuć podchodzi jak największy racjonalista. Luiza ma odmienne zdanie, jednak wysłuchuje zwierzeń Adama, który postanawia jej udowodnić, że potrafi wywołać miłość, że zna na nią przepis, że może zdobyć każdą kobietę. W wyniki przeprowadzania swojego "doświadczenia" sam wpada po uszy, stając się niewolnikiem kobiety. 

Niby tak banalny temat, tak oklepany, a jednak Schmitt podchodzi do niego tak niesztampowo, że nie sposób nie uznać książki za udaną. Autor pokazuje siłę uczuć, to, że nie do wszystkiego można podejść "na trzeźwo". Uwielbiam twórczość tego autora, bo dociera on do serca każdego, bez ograniczeń. Bez trudu można zrozumieć to, co chciał czytelnikom przekazać, co nie znaczy, że styl pisania jest prostacki. Bynajmniej, Schmitt płynnie i niezwykle delikatnie opisuje każdą sytuację, przykładając uwagę do najmniejszych detali. 

W dorobku Erica-Emmanuela Schmitta są powieści różnej grubości, i po kilkaset stron i po niecałe sto. Napój miłosny należy do tej drugiej grupy, pasuje także nadmienić, że bywa, iż na jednej stronie jest tylko jedno zdanie, każdy list zaczyna się na nowej, nawet jeśli zawiera on tylko kilka słów. Książka idealna na chwile melancholijne. W sumie to na chwilę, bo dłużej czasu czytanie nie zajmuje.

To nie jest autor, który pisze wyniośle, po którego książek przeczytaniu ma się myśli "czy jestem taki głupi, że nie jestem zachwycony tym autorem, jak reszta społeczeństwa, czy po prostu nie ma czym się zachwycać?". Schmitt z wrażliwością małego dziecka i mądrością starca podchodzi do każdego tematu, za jaki się zabiera. 

Sięgnijcie po książkę. Zobaczycie, że będziecie absolutnie oczarowani.

8/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz