4/04/2015

Czarne jak heban


Tytuł: „Czarne jak heban” 
Autor: Salla Simukka
Wydawca: YA! GW Foksal
Data premiery: 18.03.2015 
Ilość stron: 190

Prawa do przekładu kupione przez wydawców w ponad czterdziestu krajach, błyskawiczna popularność książek jeszcze przed ich wydaniem. Setki tysięcy czytelników na całym świecie. Co takiego ma w sobie młodzieżowy kryminał Salli Simukki, że tak o nim głośno?

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, za rzekami i bagnami, żyła sobie królewna (i miała wszędzie daleko), której usta były czerwone jak krew, skóra biała jak śnieg, a włosy czarne jak heban. Zła wiedźma chciała się Śnieżki pozbyć, bo... ujmijmy to tak, robiła jej konkurencję. Nasłała myśliwego, który miał ją zabić, jednak delikatność dziewczyny tak go wzruszyła, że darował jej życie, a królową-wiedźmę okłamał. <Jakiś czas później> Śnieżka w swej naiwności wzięła jabłko od nieznajomej i ugryzła. I zemdlała. Krasnoludki spakowały ciężką laskę do szklanej trumny i już miały się z nią ostatecznie pożegnać, kiedy prince charming ją zobaczył, zakochał się, stwierdziłabym też, że oszalał, bo w końcu pocałował prawie trupa. W scenariuszu Tinki królewna wcale nie odwzajemnia uczucia księcia, nie staje się potulną jak baranek panią królestwa, właściwie ani trochę tego nie chce, a wręcz przeciwnie, gardzi tym wszystkim i nienawidzi tego. Trochę dzięki swemu imieniu, trochę dzięki umiejętnościom, Lumikki powierzona jest główna rola w spektaklu. 

Po dramatycznych, mrożących krew w żyłach ostatnich miesiącach Lumikki jest bardziej odważna, silniejsza, ale także niepewna i bojaźliwa. Wydarzenia zeszłego roku miały diametralny wpływ na jej psychikę, coś uległo nieodwracalnej zmianie, coś zniknęło, zawaliło się. Lumikki zdaje się na nowo układać życie, ma fantastycznego i dobrego chłopaka, Sampsę, szkoła nie jest już jej tak obca, jak kiedyś, nawet częściej rozmawia z innymi ludźmi. Kiedy zaczynają się próby do przedstawienia Lumikki staje się bogatsza. Ale o coś, o kogoś, kogo nikt przy zdrowych zmysłach by nie chciał, bogatsza o prześladowcę. Stalker śledzi Lumikki niemal w każdej chwili, podrzuca liściki, wie nawet, co Lumikki robi w domu. A najbardziej przerażające jest, że zna jej tajemnice z przeszłości. Lumikki zaczyna podejrzewać Sampsę, a także Liekkiego, swojego byłego chłopaka, który znów pojawia się w jej życiu. Który okaże się sprawcą?

Salla Simukka zasłynęła w zeszłym roku świetną książką ,,Czerwone jak krew", pierwszym tomem trylogii kryminalnej dla młodzieży, który przyniósł jej sławę. Teraz przedstawia nam ostatnią część. Trylogia wydana w ciągu jednego roku, nie za szybko? Z jednej strony może tak, jednak nie są to nie wiadomo jak grube książki, żeby bardziej rozkładać je w czasie. Tym razem Lumikki ma do czynienia z prześladowcą. Czy jest ciekawie i na poziomie? Jak dla mnie, to trochę mało tego. Niby trzeci tom jest lepszy od drugiego, ale mam wrażenie, że wciąż nie dogania pierwszego. Bo czy tego już nie było? Nastoletnia dziewczyna plus stalker oraz szczypta rodzinnych tajemnic. Uczucie déjà vu prześladowało mnie niejednokrotnie. Aczkolwiek książka wciąga i daje się porwać, czytelnik odczuwa ten dreszczyk emocji. Bohaterom nie mam nic do zarzucenia, idealni na tę trylogię, wrzucenie prosto w wir sekretów. 

Książka absolutnie warta wydania, warta przeczytania, ale na dłuższą metę - to nie jest niczym nadzwyczajnym. Ubolewam nad tym, że mnie nie przeraziła, że nie wzbudziła większych emocji. Kryminał dla młodzieży też powinien zawierać coś, co sprawi, że dostanie się gęsiej skórki, to, że jest dla młodszych odbiorców nie znaczy, że powinno się zmniejszać dawkowanie strachu.

I teraz już w końcu nie wiem, czy ta część nie była najsłabsza... Ale!, żeby Was nie zniechęcić, bo książkę polecam, mamy białe święta wielkanocne, póki co (przynajmniej u mnie leży śnieg), jeśli zmarzniecie, będzie ciemno, a na zewnątrz słychać będzie odgłosy burzy, złapcie za koc, zaparzcie gorącej herbaty z cytryną, usiądźcie wygodnie i czytajcie. Czytajcie, bo w gruncie rzeczy ,,Czarne jak heban" jest godnym zakończeniem trylogii Salli Simukki. Ma niespełna 200 stron, ale posiada i świetne opisy - właśnie, to jedna z największych zalet Salii, genialnie ukazuje otaczającą Lumikki rzeczywistość, a jej metafory potrafią być bardzo klimatyczne - i ciekawe dialogi. Uwagi warta, choć po pierwszym tomie miałam smak na coś większego.

7/10

Za chwile z kryminałem Salli dziękuję GW Foksal! :)

GWFoksal.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz