3/15/2015

Kroniki Bane'a



Tytuł: „Kroniki Bane'a” 

Autor: Cassandra Clare, Sarah Rees Brennan, Maureen Johnson

Wydawca: MAG

Data premiery: 14.01.2015

Ilość stron: 492



Każdy, kto obraca się wśród książek Clare wie, jak barwną postacią jest Magnus Bane – Wysoki Czarownik Brooklynu. Jest on jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów serii o Nocnych Łowcach, podejrzewam, że nawet jeśli wystąpiłby tylko w jednej scenie, to i tak więcej osób by go zapamiętało, niż kogoś z postaci drugoplanowych. Przyciąga uwagę, co do tego nie ma wątpliwości. Fakt, mogą się do tego przyczyniać jego błyszczące stroje... Jednak oprócz nietuzinkowego stylu i specyficznych kocich oczu, Magnusa wyróżnia także jego wnętrze. Tajemniczy, pełen nierozwiązanych zagadek. Wielokrotnie pomagał Nocnym Łowcom, ale czy bezinteresownie? Ile pytań pozostawił bez odzewu? Odpowiedzi na część z nich możecie znaleźć w ,,Kronikach Bane'a".

Po tym całym szumie, jaki rozpętał się na temat Darów Anioła, który notabene wzmocniła jeszcze ekranizacja, czy może lepiej - adaptacja, postanowiłam na własnej skórze przekonać się, czy aby na pewno słusznie wychwala się twórczość Cassandry Clare. Tak więc podczas zeszłych wakacji w końcu zaczęłam czytać Miasto Szkła, kolejne części, a nawet drugą serię osadzoną w uniwersum Nocnych Łowców, mianowicie Diabelskie Maszyny. Oczywistym było, że skoro spodobały mi się DA i DB sięgnę po dodatek, w którym główną rolę odgrywa Magnus. Niestety, od czasu przeczytania Ostatniego tomu Darów Anioła wiele się pozmieniało, moje emocje zdążyły ochłonąć.

Choć szczerze przyznam, że książki Cassandry mają w sobie nieodparty urok, to potrafię teraz zauważyć, że czytałam je z trudem, trochę się do tego przymuszając. Owszem, byłam niesamowicie ciekawa, co wydarzy się z bohaterami, jak  rozwinie się sytuacja, ale nie potrafiłam płynąć wśród słów, jeśli rozumiecie o co mi chodzi. Występował jakiś opór. W międzyczasie poczytałam sporo wypowiedzi czytelników, na temat przemienienia trylogii w sześciotomową serię, napisania kolejnej serii, przedstawienia planów Clare, czyli jeszcze ,,kilku" książek o Nocnych Łowcach... i nie zawsze były to pozytywne opinie. Samej wydaje mi się, że podchodzi to już pod komercję. Z całą pewnością Cassie kocha świat przez nią wykreowany, ale trzeba wiedzieć, kiedy skończyć. Z zakończeniem serii wiąże się tęsknota i specyficzny ból, ale tak jest od wieków. Clare odwleka ten moment i odwleka, aż w końcu, o co się boję, przemienić może świat Nocnych Łowców w denną telenowelę. Spotkałam się też z wieloma stwierdzeniami, jakoby chciała się do Rowling upodobnić. Z całym szacunkiem, ale jej nikt nie zastąpi. Poza tym, widzisz Cassie, dla Jo Hogwart, czarodzieje stali się rodziną, która pomogła jej w niesamowicie trudnych chwilach, ale ona wiedziała kiedy nadejdzie koniec, rozplanowała sobie siedem części i przy tym pozostała. Czasem zdarza się jakieś opowiadanie potterowskie, czy wspomni o tym w wywiadach, ale to tyle. Nie rozwija pobocznych historii do kilkusetstronnych powieści.

Podchodząc do Bane'a na spokojnie, racjonalnie wiedziałam, że się będę dobrze bawić. Ale odniosłam jednocześnie wrażenie, że książka napisana została na siłę. Jeszcze trochę, a czytelnik nie będzie się zastanawiać, co się stało z x, co by było gdyby y, bo o tym wszystkim Clare też napisze tomiszcze. 

,,Kroniki Bane'a" Cassie napisała w typowy dla siebie sposób, bardzo szczegółowo opisując każdą rzecz. Nie brakło śmiesznych sytuacji, wypowiedzi. Magnus niewątpliwie zasługuje na powieść, w której grałby pierwsze skrzypce, ale, litości, na taką liczącą max. 300 stron, nie więcej. A tu proszę, mamy prawie 500. Książka zawiera dziesięć opowiadań oraz zapisy z poczty głosowej Magnusa. 

Cassandra Clare potrafi rozpalić wyobraźnię czytelnika, bo i sama wielką posiada. Wraz z nią książkę pisały także Sarah Rees Brennan i Maureen Johnson, jednak nie zauważyłam żadnego specjalnego ich wpływu na całokształt. Równie dobrze mogłoby nie być ich nazwisk na okładce. Może praca z Clare tłamsi mniej znanych?

Na wpół wymęczyłam, ale przeczytałam. To nie jest tak, że książka jest zła, bo... Ech... Jeśli masz czas, nie masz co czytać, jesteś fanem/fanką Cassie i Nocnych Łowców, to śmiało możesz się brać za lekturę. Ale jeśli do wyboru masz także inne książki... już wiesz, z jakiej możesz zrezygnować.

W tym momencie powiem Cassie ,,pa". Będę tęsknić. Ale dla mnie wystarczy.

6,5/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu MAG


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz