3/08/2015

Jedno małe kłamstwo




Tytuł: „Jedno małe kłamstwo” 

Autor: K.A.Tucker

Wydawca: Filia

Data premiery: 17.09.2014

Ilość stron: 426


Może to tylko moje odczucie, bo już dość długo siedzę w książkowym świecie, a może inni zaczytani też tak mają, nie mam zielonego pojęcia. Wydaje mi się że jest teraz tak strasznie dużo książek, tyle nowości, tyle książek dopiero odkrytych, które swoją premierę miały spory czas temu. Mam świadomość ogromu oferty, jaką serwują księgarnie, sklepy, antykwariaty. Jak pośród morza papieru trafić na coś wartego uwagi, na coś, czym nie rzucimy o ścianę po przeczytaniu? No, a przynajmniej nie z frustracji...

Od razu chciałabym podziękować Mirror of soul, bo właściwie to dzięki niej pośrednio trafiłam na twórczość Tucker. Wiadomo, setki książek przewijają się człowiekowi przed oczami, ale jeśli ceniony przez ciebie bloger bardzo pozytywnie wypowiada się na temat danego autora/autorki, to dlaczego nie sprawdzić, czy będzie się podzielać jego opinię? 

Książki, których pozbawiono smoków i fantastycznych elfów, gdzie magia jest jedynie fantazją, a nadnaturalne umiejętności, czy zjawiska zwyczajną fikcją - rzadko po takie sięgam. Tak jakoś wyszło, po prostu uwielbiam użyć wyobraźni, natrudzić się z wizualizacją miejsc, postaci. Powieści obyczajowe nastawione są bardziej na uczuciowość, psychiczną stronę człowieka, na historie, "które mogą przydarzyć się każdemu z nas". Co przeważyło? 

Kiedy dowiedziałam się, że uda mi się nawiązać współpracę z lubianą przeze mnie księgarnią internetową, która wydaje się naprawdę rozumiem moli książkowych, wprowadzając coraz to nowe promocje, skakałam z radości. Gdy okazało się, że będę mogła wybrać sobie dowolną pozycję, po prostu szalałam po domu z euforii. I wtedy, pośród przeglądania oferty, wahania się pomiędzy dziesiątkami książek, które od dawna chciałam przeczytać, przypomniałam sobie o książkach pani Tucker. Mój wybór błyskawicznie padł na ,,Jedno małe kłamstwo".

Dwie siostry, Livie i Kacey, spotkała przed laty ogromna katastrofa, która odcisnęła piętno na ich psychice, na ich późniejszym postępowaniu. Dziewczyny w młodym wieku, w wyniku wypadku samochodowego straciły oboje rodziców. Po czymś takim... to naprawdę cud, że się nie stoczyły, że nie skończyły w patologicznej melinie, pośród brudu i zarazków. Nie obyło się jednak bez problemów. Starsza z sióstr, Kacey, długo nie mogła sobie poradzić z utratą rodziców. Livie cierpiała cicho, w środku. Na szczęście dobroduszny i genialny w swej profesji doktor Stayner, który z czasem stał się niczym członek ich rodziny, pomógł im wydostać się z czarnej dziury rozpaczy, udzielając przydatnych, choć czasem absurdalnych porad. Po upłynięciu kilku lat od wypadku, Livie wybiera się studia do Princeton, tam, gdzie studiował ich ojciec. Dziewczyna wciąż ma w głowie jego ostatnie słowa, które kiedyś wypowiadał niczym mantrę - ,,spraw, bym był dumny". Rozważna, ambitna i pracowita Livie nie zdaje sobie sprawy, jak wiele spontaniczności czeka ją w najbliższym czasie. Dotąd wszystko miała zaplanowane, wszystko chodziło jak w zegarku, nie było miejsca na szalone wyskoki. Całe jej życie ulegnie zmianie, kiedy pozna Galaretkowego Rabusia. I nie chodzi tylko o teraźniejszość, ale i przyszłość, którą Livie miała zaplanowaną od 9. roku życiu. 

Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam, kiedy w książkach można się zatracić i to już od samego początku. Nic nie daje takiej radości jak płynne czytanie, jak brak sił na oderwanie się od lektury, bo to tylko świadczy o jej cudowności, o wysokiej jakości. K.A.Tucker zaserwowała nam nie lada bohaterów. Bardzo mi się spodobał fakt, że umiejętnie nakreśliła ich charaktery, nawet tych drugoplanowych. Ostatecznie nie wyobrażam sobie książki umniejszonej o któregokolwiek z nich, choćby niewnoszącego do fabuły nic szczególnego. Postacie z trudną przeszłością, których nie sposób do końca rozpracować. Kolejna zaleta książki? Pomimo, że ww siostry straciły najbliższych, nie stały się takimi irytującymi dziamdziami, czego obawiałam się zwłaszcza przy Livie, jako że jest tą młodszą i spokojniejszą, a tu proszę, taka niespodzianka! Sarkastyczne czy aroganckie docinki u bohaterów ,,Jednego małego kłamstwa" są na porządku dziennym, przez co czytelnik nie raz, nie dwa zwija się ze śmiechu.

Poruszająca do głębi powieść, nie jakiś tam zwykły, mdły wyciskacz łez, ale mocny zastrzyk emocji. Coś wspaniałego. Spotkałam się już parę razy z obyczajówkami, które mimo lekkiego stylu, prostego języka, zwierały znacznie więcej dramatyzmu, niż potrzebowały. Tutaj każda reakcja bohaterów, każda sytuacja, każde westchnienie jest starannie wyważone. Co bezapelacyjnie się autorce objawiło, bo wyszedł jej prawdziwy smakołyk. 

Postać Livie nie jest przerysowana, nie denerwuje, a wręcz przeciwnie, wzbudza sympatię, zwłaszcza, kiedy wychodzi z niej bestia. Czytelnik nie ma problemów ze zrozumieniem jej motywów, tego jak postępuje, jak reaguje w danej sytuacji, bo taka właśnie jest Livie! Tutaj nie ma miejsca na bezbarwnych bohaterów, Tucker serwuje czytelnikom istny Madagaskar. 

Przyznam, że jakieś pięćdziesiąt stron przed zakończeniem historii, po "pewnym epizodzie" naszło mnie zmartwienie, zastanawiałam się, czy historia Livie zakończy się tak banalnie, przewidująco. Jaka ulga, że tak się nie stało! Ale, ale, muszę się Wam pochwalić! Udało mi się rozgryźć, oczywiście nie bez problemów, motywy jednego z bohaterów, a konkretnie coś, co sprawia, że nie jest do końca wolny, jego słabość. Chociaż fakt, że udało mi się to w niemalże ostatniej sekundzie można pominąć...

Podczas lektury nachodziły mnie rozmaite rozkminy na polu egzystencjalnym i nie tylko. Jeśli fabuła porusza u czytelnika serducho nie tylko przy czytaniu, ale także zapuszczając korzenia w psychice, to znak, że nie jest to zwykła książka. Dodatkowo nic, kompletnie nic nie było w stanie mnie oderwać od lektury, książkę miałam ze sobą wszędzie, czytałam nawet w drodze do szkoły, co w zatłoczonym i rozklekotanym autobusie o godzinie 6:30 bywa dość trudne. Zatraciłam się w świecie wykreowanym przez K.A.Tucker i błagam o więcej. Szczęście, że już na dniach wychodzi kolejna powieść tej autorki, mam nadzieję, że będzie równie fantastyczna.

Nie ma mowy, bym zapomniała tę książkę, to jedna z tych powieści, której szczegóły bębnią po głowie - po jednym przeczytaniu - przez lata. Hmmm... pani Echols, ma pani konkurencję! 

Książka wpadnie w gust zarówno nastolatki, jak i dorosłej kobiety, tutaj nie ma ograniczeń. Wierzę, że ,,Jedno małe kłamstwo" poruszy innych tak samo mocno, jak mnie, że też wstrząśnie gruntem i wyciśnie z oka niejedną łzę, a z gardła niejeden śmiech.

Będziecie zachwyceni książki (włączając facetów)! A biorąc pod uwagę okoliczności, dzisiejszy Dzień Kobiet (wszystkiego najlepszego!), szczerze powiem, że jest to idealny prezent! Jeśli jest jakaś wada tej powieści, to jedynie to, że tak szybko się skończyła.

9/10

Za książkę serdecznie dziękuję księgarni internetowej Bonito! :) 

(Jeszcze możecie kupić książkę w promocyjnej cenie!)

Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz