2/02/2015

Zostań, jeśli kochasz




Tytuł: „Zostań, jeśli kochasz” 

Autor: Gayle Forman

Wydawca: Nasza Księgarnia

Data premiery: 10.09.2014

Ilość stron: 243



Jakie myśli chodzą po głowie ludziom na kilka chwil przed śmiercią, przed tym ostatecznym momentem, którego początkiem jest widok odległego i promieniującego światłością tunelu? Czy to rzeczywiście prawda, że całe życie staje wtedy człowiekowi przed oczami? Wszystkie ważniejsze i te mniej ważne wydarzenia z ostatnich kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu lat? A może nic takiego nie ma miejsca? Może nawet potencjalna ofiara nie ma wystarczająco czasu, by uświadomić sobie, że zaraz spotka się oko w oko ze śmiercią?

Mia, tak samo pod względem fizycznym, jak i psychicznym, ..odstaje" od reszty swojej rodziny. Zarówno jej rodzice, jak również młodszy brat, Teddy, są niebieskookimi blondynami, Mia zaś posiada brązowe włosy i oczy w tym samym kolorze. Nie wspominając już o skrajnie różnych gustach muzycznych. Bo czy to nie jest dziwne, że dwójce zapalonych rockersów, perkusiście lokalnego zespołu i niezaprzeczalnie silnej i zwariowanej kobiecie rodzi się dziecko, które nie dość, że wyglądem nie przypomina żadnego z rodziców, to jeszcze z wiekiem na jaw wykazuje zainteresowanie muzyką klasyczną, podczas gdy rodzice zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym preferują rockowy sposób bycia? Te i inne rozkminy oraz wspomnienia z przeszłości stają Mii na drodze, kiedy to wędruje po szpitalnych korytarzach. Chociaż skoro nikt jej nie widzi, ani nie słyszy, to chyba to się nie liczy, prawda?

W wyniku wypadku samochodowego Mia traci oboje rodziców. Małego Teddy'ego i ją samą lekarze przetransportowują do dwóch różnych szpitali, ze względu na wielkość obrażeń przez nich poniesionych. W momencie tragicznego wypadku dochodzi do, w pewnym sensie, zdublowania dziewczyny. Jedna Mia jest nieprzytomna, druga niczym duch towarzyszy jej w drodze do szpitale i w późniejszym w nim ,,pobycie". Podczas tych ciągnących się w nieskończoność godzin Mia dowiaduje się o kolejnej katastrofie, która po części zaważy na jej późniejszej decyzji, czy odpuścić, przestać walczyć, czy zostać...

Książka na moją półkę trafiła bodajże końcem zeszłego lata. Na jej zakup zdecydowałam się z kilku powodów, m.in. chodziło o premierę filmu o tym samym tytule, a także o dosłowną wszechobecność książki w księgarniach i u znajomych moli książkowych, czy też na blogach. Stwierdziłam, że nawet, jeśli to będzie gniot, to ze względu na nie największą objętość, nie będę długo cierpieć. Czy lektura ,,Zostań, jeśli kochasz" była dla mnie męczarnią?

Pierwszy raz chyba w tym roku nie wiem, co powiedzieć. Nic się u mnie po książce nie zmieniło, można powiedzieć, że fabuła po mnie spłynęła jak po kaczce . Szczerze, nie mam za dużo wad, ani tym bardziej zalet do wyszczególniania. Właściwie praktycznie żadnych. Ot tak po prostu, książka jest mi obojętna. Temat oklepany, wydaje się, że łatwy materiał na wyciskacz łez, a jednak żadnych łez nie było. Momentami zasypiałam. Nie było nawet powodów, żeby powydzierać się na książkę. Nic, po prostu nic nie wniosła w moje pełne książek siedemnastoletnie życie. Chyba rozumiem, dlaczego dopiero teraz był taki szum. Zwykła komercja, a wiadomo, że jak w kinach pojawia się film, to rośnie także zainteresowania jego podstawą, tutaj książką. I to chyba jedyny powód, dla którego wydawnictwo puściło w ruch książkę, bo wątpię, żeby ktoś się wziął za nią z innego powodu, zwłaszcza, że recenzje innych czytelników rzadko kiedy są pochlebne. 

Jakoś od połowy zaczęła mnie też irytować postać Mii. Niby taka cicha, grzeczna i milusia, a na mnie wywarła wrażenia snobistycznej i wiecznie nadąsanej małolaty, która w żadnych stopniu nie zasłużyła na to, co życie jej dało, i nie mam tu na myśli tylko wypadku, ale całe kilkanaście lat. Rozkapryszona szara myszka chwilami sama sobie zaprzeczała. Nudna, przewrażliwiona, jej myśli głównie kręciły się wokół niej samej. Naprawdę nie wiem co Adam w niej widział. 

Pozostaje jeszcze inna sprawa, która od początku chodziła mi po głowie (jako iż jestem na rozszerzonej biologii). Jeśli zarówno ojciec, jak i matka mają niebieskie oczy i jasne włosy (które warunkują allele recesywne), to dziecko nie może mieć brązowych oczu i włosów, prawda? Nawet jeśli byłoby heterozygotą, w końcu jeden allel idzie od matki, drugi od ojca, a pokolenie rodzicielskie jest, dajmy na to, aa, to skąd by się wzięło A, z powietrza? Tyle z moich genetycznych rozmyślań.

Summa summarum, niewarta straconych godzin, nudna książka z niewykorzystanym potencjałem. Dawno nie czytałam czegoś tak... nijakiego. I tu nawet nie da się za bardzo czego zjechać, bo też trzeba mieć co. Wiecie co? Dajcie sobie spokój z książką Forman, jeśli jakimś cudem macie ją w planach i poświęćcie swój czas na coś wartego uwagi. ;)

4/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz