1/18/2015

Pośród żółtych płatków róż




Tytuł: „Pośród żółtych płatków róż” 

Autor: Gabriela Gargaś

Wydawca: Feeria

Data premiery: 14.01.2015r

Ilość stron: 307


Życie pisze różne historie. Jak dotąd nikt nie może się pochwalić się tak ogromną ilością ,,wydanych powieści", w dodatku wielokrotnie ,,przeczytanych". Czasami bezlitosne, niewzruszone na cudze cierpienie, niekiedy okazujące łaskę, dając swoim bohaterom spokój. Ma ono to do siebie, że nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać. Może inaczej, podejrzewać można, ale jak wyjdzie w ostateczności tylko same życie wie. Tym razem zakpiło sobie z polskiej szóstki, Zuzy, Joanny, Michała, Roberta, Mileny i Wojtka. Czy i tym razem bez skrupułów zrujnowało bohaterów?

Po pierwszą [dla mnie] książkę Pani Gabrieli Gargaś miałam okazję sięgnąć bodajże rok temu. Autorka z miejsca zyskała moją sympatię prawdziwymi bohaterami, jej powieść wydawała się być dosłownie wyciągnięta prosto z życia, ze zwyczajnego miasta, w którym żyją zwyczajni ludzie obarczeni problemami swoimi i swoich bliskich. Byłam pełna podziwu, bo to była jedna z nielicznych książek napisanych przez polskich autorów, jeśli chodzi o moją domową biblioteczkę. Co z kolejną powieścią autorki?

Styl Pani Gargaś jest tak przyjemny i lekki w odbiorze, że po pierwszym podejściu do książki tak się wciągnęłam, że dopiero po godzinie powróciłam do rzeczywistości. Ciekawy, ujmujący wstęp z powodzeniem skłania ku sobie czytelników. Pierwsze kilkadziesiąt stron to jeszcze na tyle bezpieczny teren, że można zwrócić, odstawić książkę na półkę, jeśli nie podejdzie do gustu. A tutaj autorka tak zaplątała liny swojej fantazji wokół czytelników, że nie było szans się spomiędzy nich wydostać.

Różni ludzie, w różnym wieku, z różnymi doświadczeniami z przeszłości, bagażami wspomnień. Różne punkty widzenia. Książka do obszernych nie należy, trzysta stron można nawet zaliczyć za pierwszym razem, jeśli ma się czas i chęci. Niestety wraz z upływem stron mój dobry nastrój prysł. Nie do końca, bo ostatecznie jestem jednak umiarkowanie usatysfakcjonowana, ale przyznam, że oczekiwałam więcej. Wydaje mi się, że czasami nie do końca rozumiałam, co autorka chciała powiedzieć, wyrazić, przez dane postępowanie czy wypowiedź któregoś z bohaterów. Dodatkowo mam wrażenie, jakby autorka nie dokończyła książki. Fakt, wątki są w większości pokończone, co miało zostać wyjaśnione, zostało, ale brakowało mi w tym wszystkim sensu, puenty, bo właśnie ona pełni jedną z najważniejszych ról, prawda?


Niemniej, mile spędziłam czas z książką, nie zmuszałam się do jej czytania. Jeśli ktoś potrzebuje bezpiecznej przystani, czegoś, co zapełni wolny czas, to szczerze polecam. Jednak nie jest to coś z najwyższej półki, a po poprzedniej książce, wiem, że autorkę stać na więcej, czekać tylko na kolejne dzieła.


Z oprawą graficzną wydawnictwo po raz kolejny zaszalało, tak subtelna okładka, tak delikatna, z pewnością zjedna sobie wielu zwolenników i niejednego zachęci do kupna książki. I, pomimo swej przeciętności, jest tego warta. :)


6/10


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Feeria! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz