1/19/2015

Oddychając z trudem




Tytuł: „Oddychając z trudem” 

Autor: Rebecca Donovan

Wydawca: Feeria

Data premiery: 14.01.2015

Ilość stron: 535


Czy prawdą jest, że wszyscy płacimy za swoje grzechy? Że za zło przez nas uczynione w końcu dopadnie nas karma? Że wszystkie złe uczynki, których się dopuściliśmy powrócą do nas ze zdwojoną siłą? Być może. Ale jak to się dzieje, że takie rzeczy zdarzają się niczemu niewinnym ludziom, którzy muchy by nie skrzywdzili, którzy w niczym nikomu nigdy nie zawinili? Osobom wrażliwym, o pięknym i szlachetnym sercu?

Po dramatycznym przeżyciu... nie, nie tak, w końcu całe życie miała schrzanione... po najdramatyczniejszym z dramatycznych wydarzeń z przeciągu ostatnich kilkunastu lat, Emma próbuje wrócić do życia. Dosłownie i w przenośni, bo przez wydarzenia z (nie)pamiętnej nocy jest niemal w krytycznym stanie fizycznym, jej ciało jest wycieńczone, posiada liczne zranienia, złamania i ,,bagatela" wielkości pięści dorosłego mężczyzny siniaki. Nie wspominając już o urazie psychicznym jakiego doznała, dzięki ,,ukochanej" ciotce. Carol zostaje wtrącona do więzienia za to, co zrobiła Emmie, ale dziewczyna po upływie sześciu miesięcy wciąż miewa koszmary, wciąż budzi się w nocy zlana potem i choć wie, że Carol już jej nie tknie, nadal nie czuje się bezpieczna. Przeżywa bardzo ciężkie chwile, nie sposób jej nie współczuć. Dodatkowo przed Emmą kolejne wyzwanie, ma powrócić do życia towarzyskiego, do szkoły. Wie, że ludzie będą gadać...

Szok i emocje z jakimi pozostawiła mnie autorka po pierwszym tomie sprawiły, że długimi godzinami rozmyślałam co się stanie z Emmą, jaka będzie jej reakcja (czy w ogóle jakaś będzie, z oczywistego powodu - dla tych, którzy przeczytali tom 1.), czy sobie poradzi z lękami, czy jej psychika będzie w stanie sprostać utrudnieniom, jakie postawiło na jej drodze życie, czy dziewczyna będzie miała jeszcze siłę, by walczyć, by żyć?

To okrutne do czego niektórzy, z pozoru nieszkodliwi, ludzie są zdolni. Choć w tym przypadku z użyciem słowa ,,człowiek" bym polemizowała. Tak strasznie żal mi było Emmy w pierwszym tomie, że aż miałam ochotę ,,wskoczyć" w rzeczywistość bohaterów i potrząsnąć tym monstrum, jakim jest Carol. Na szczęście policja w końcu ,,zaprosiła" ją do siebie. Choć po koszmarnej nocy Emma nabyła nowych lęków, to przynajmniej udało się ukarać jej ciotkę. O ten aspekt byłam zatem spokojna, czytając drugą część. Niestety tutaj pojawia się kolejny problem-osoba. A wszystko przez nadzwyczaj dobre serce głównej bohaterki. Niesamowite, prawda? Skrzywdzona, zraniona potrafi okazywać więcej współczucia niż ludzie, określę ich tak, w pełni sprawni psychicznie i fizycznie. Pełna jestem szacunku zarówno do bohaterki, jak i do autorki, która do życia ją powołała. Fantastyczne, że do pisania takiej książki wzięła się osoba, która się na tym zna, która rozumie.

Emma postanawia naprawić relacje z matką. Za której zepsucie oczywiście obarcza siebie. Dziewczyno, nie całe zło tego świata jest twoją winą! W kolejnym tomie nie obchodzi się bez dramatów, katastrof, nawet zgonów. Choć przyznać muszę, że książka jest odrobinę inna od poprzedniczki. Emma więcej rozprawia o swoich uczuciach, mam wrażenie, że, na razie przed samą sobą, zaczęła powoli się odkrywać, coraz częściej pozwalała dojść sobie do głosu.

Pokochałam fabułę, bohaterów. Na plus, i to wielki!, zasłużyli sobie przede wszystkim Evan i Sara. A także rodzice Sary, którzy jak tylko najlepiej potrafią zastępują Emmie ludzi, którzy powinni ją chronić, dbać o nią. Ale wracając do tych główniejszych, Evan doskonale rozumie Emmę, jej problemy, przeżycia, wie, kiedy dziewczyna potrzebuje czasu dla samej siebie. Niesamowicie wyrozumiały i troskliwy człowiek. I Sara, przyjaciółka, bardziej nawet jak siostra, dla Emmy jest w stanie poruszyć niebo i ziemię. Mimo że Emma całe życie była w trudnej sytuacji życiowej, ta nigdy jej nie opuściła, nigdy się od niej nie odwróciła. Pomagała wtedy, kiedy dziewczyna najbardziej jej potrzebowała, kiedy musiała komuś się wygadać, pozbyć się dręczących ją myśli.

Pojawiają się nowi bohaterowie. Matka Emmy i Jonathan. Młody, przystojny... aktualny facet ,,rodzicielki" dziewczyny. Oboje od początku zaliczali u mnie minus za minusem, zresztą, koniec końców, moje przypuszczenia się potwierdziły. Przejdźmy do momentu, w którym Emma w końcu robi to, co powinna od samego początku... ale o tym naturalnie nie powiem, sami musicie przeczytać, jeśli chcecie się dowiedzieć. A zakończenie? Chyba jeszcze bardziej dołujące niż poprzednie. OK, może nie aż tak, teraz z fizyczności autorka przeszła do psychiki.

Genialna, wzruszająca do łez, porywająca lektura. Pozycja obowiązkowa dla każdego wrażliwego na cierpienie czytelnika, a także tego żądnego sprawiedliwości, historii tak bardzo prawdziwej, że może się zdarzyć w naszym społeczeństwie. Ba, już się dzieje. Pytanie, czy jesteśmy na tyle opanowani znieczulicą, by nie zareagować?

Książka zawiera przesłanie, coś co jest dla mnie o wiele ważniejsze od ciekawej fabuły. Donovan raz za razem uświadamia o brutalnej rzeczywistości, skłania do myślenia. Nie zawsze daje happy endy i może właśnie dzięki temu polubiłam ją jeszcze bardziej. ,,Oddychając z trudem" to wyrazista opowieść o ludzkim cierpieniu, o tym, że nie wszystko jeszcze stracone, że wszystko jest możliwe, jeśli masz przy sobie przyjaciół.

Jestem absolutnie zachwycona. A jednocześnie serce ściska mi jakieś nieopisane uczucie. Po tym co wydarzyło się w tej kontynuacji... pochłonęłam ją niczym risotto mojej siostry po całym dniu przeżytym o jednej kromce. Czasami łapię się na dziwnych porównaniach, ale niech będzie. To akurat pozwoli mi przynajmniej na niezalanie klawiatury łzami i niepołamanie jej w wyniku zbyt szybkiego w nią klikania palcami. 

Seria ,,Oddechy" przyciąga do siebie niczym cudowny zapach przypraw, dialogi ma się ochotę pochłaniać niczym kawałki soczystego kurczaka, a wszystko to wymieszane jest z perfekcją, geniuszem autorki, oczywiście w postaci ryżu.

Mam nadzieję, że narobiłam Wam ochotę. Nie na risotto (choć to też polecam), ale na drugi tom serii pt. ,,Oddychając z trudem".

9/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Feeria! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz