11/23/2014

Zabrana o zmierzchu



Tytuł: „Zabrana o zmierzchu” 

Seria: Wodospady Cienia #3

Autor: C.C. Hunter

Wydawca: Feeria young

Data premiery: 19.11.2014

Ilość stron: 400




W związku z przedwczorajszą premierą ekranizacji książki Suzanne Collins znów rozgorzała dyskusja o, można by rzec, kultowej już trylogii. Ponownie słyszy się o ,,Igrzyskach Śmierci", po raz kolejny znajdą się ludzie, którzy po filmie powiedzą: ,,chyba przeczytam książkę". Takim o to sposobem zwiększa się ilość czytelników tychże książek. To się nazywa promocja.

Ale to nie jedyne książki, o których głośno. Już wyjaśniam o co mi chodzi. Istnieje pewna... grupa książek, które są znane większości osób, które w tym ,,siedzą", którym nie obce jest środowisko moli książkowych. Dajmy na to taką ,,Niezgodną" (której fenomenu jakoś nie jestem w stanie pojąć), ,,Percy'ego Jacksona", ,,Harry'ego Pottera", ,,Opowieści z Narnii", ,,Dary Anioła", ,,Władcę pierścieni", et cetera, et cetera. Nawet ludziom, którzy stronią od książek mówią coś te tytuły. Zasięg, jakim m.in. w/w pozycje objęły świat... informacja o książkach dotarła do bardzo szerokiego grona. A co z książkami, które stoją jakby w cieniu hitów (lub ,,hitów")?


Istnieją serie, trylogie, czy książki bez kontynuacji, które mają wielki potencjał, a jednak są na uboczu. Mają fanów, cieszą się popularnością, ale nadal jest to cień. Grają role drugoplanowe w filmie zwanym życiem, choć ich talent, gra aktorska są na tak świetnym poziomie, że każdy powinien o nich usłyszeć. Do takich książek należą właśnie dzieła C.C. Hunter.

Amerykańska autorka zdobyła tłumy fanów dzięki pięciotomowej (u nas wydano na razie trzy części) serii o obozie nadnaturalnych nastolatków. Główna bohaterka Kylie Galen dowiaduje się, że nie jest zwyczajną dziewczyną, a niezwykłą istotą. Trafia do obozu pełnego ludzi w jej wieku, którzy także nie są do końca normalni. Życie jest pełne niespodzianek, Kylie dobrze o tym wie. W ciągu krótkiego czasu przeżywa rozstanie rodziców, przy czym dowiaduje się, że człowiek, który przez 16 lat towarzyszył jej życiu, tak naprawdę nie jest jej ojcem. Kylie udaje się spotkać z biologicznym ojcem, który przychodzi do niej jako... duch. Tak, Kylie potrafi rozmawiać z duchami, pomaga im przejść na ,,drugą stronę". Jak  ,,Zaklinacz dusz", coś w ten deseń. Myślicie, że informacja o jej zdolnościach pomaga jej w odkryciu prawdy o jej rasie (tak to troszeczkę dziwnie zabrzmiało, ale to słowo chyba najlepiej oddaje klimat)? Y-yyy, dalej nie wiadomo kim, czym Kylie jest. Jednak stopniowo zaczynają się ujawniać kolejne moce dziewczyny, Kylie małymi kroczkami zmierza do poznania prawdy.

Ha. Ha. Ha. 

Żeby nie było za miło, pojawiają się inne problemy. Stary (i tu dosłownie) wróg znowu chce ją dopaść, jej przyjaciele nie mogą się dogadać, niektórzy zejść ze sobą, sama Kylie także nie narzeka na nudę, jeśli chodzi o życie uczuciowe. Sprawa z Derekiem wydaje się być zamknięta, ale czy związek z Lucasem to to, czego pragnie? Co zrobi, kiedy na drodze pojawią się przeszkody związane z tym, że (nie)jest wilkołakiem, czy z wściekłą Fredericką, która z chęcią zajęłaby miejsce Kylie przy boku Lucasa. Migreny można dostać, serio.

Jedna z wielu rzeczy, które uwielbiam w książkach Hunter to fakt, że nigdy nie można narzekać na nudę, zawsze coś się dzieje, co więcej, wszystko ma swój czas. Kiedy postacie mają ubaw po pachy, to się śmieją, kiedy im smutno, płaczą. Wszystko jest fajnie zbudowane, nie ma miszmaszu, czytelnik nie ma wrażenia, że pewne reakcje postaci powinny być zupełnie odwrotne. Czysta perfekcja. I coś, czego dawno nie spotkałam, czyli fantastyczni drugoplanowi bohaterowie (a i na tych głównych nie narzekam). Kocham pogaduchy Delii i Mirandy, tej drugiej i Perry'ego czy chemię, iskry jakie sypią się przy każdym spotkaniu Holiday z Burnettem. Po prostu aż skaczę z radości, kiedy tylko nadchodzą kolejne sceny z ich udziałem. Aż zaczęłam czytać czwarty tom po angielsku, żeby dowiedzieć się, jak potoczą się sprawy, ale pewnie skończy się na kilku rozdziałach, bo rozbolą mnie oczy z gapienia się w ekran. 

Wartka akcja, świetnie wykreowani bohaterowie i magiczna różdżka autorki, nadająca wszystkiemu smaczku - cud, miód i orzeszki. Mogłabym zaczytywać się w niej godzinami, ale, niestety, ma tylko 400 stron. Tym bardziej nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

Środkowa część. Ten symboliczny pomost pomiędzy pierwszą dwójką a ostatnią. Podobno te środki bywają najsłabsze. Mit obalony. Lekka i przyjemna książka, uśmiech sam się ciśnie na usta podczas czytania.

,,Zabrana o zmierzchu" jest najlepszą jak do tej pory częścią serii ,,Wodospady Cienia".  Jeśli poziom się utrzyma do końca, będę wniebowzięta. Na jakość ani treść książek niestety wpływu nie mam. Mogę Was jedynie zachęcić do przeczytania dostępnych w księgarniach trzech tomów, a tego jestem pewna, nie pożałujecie, zaufajcie mi.

9/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Feeria! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz