11/11/2014

Serafina


Tytuł: „Serafina” 

Autor: Rachel Hartman

Wydawca: MAG

Data premiery: 08.10.2014

Ilość stron: 464


Dawno, dawno temu, żyła sobie pewna dziewczynka, która od małego przejawiała dziwne upodobania. Lubiła wspinać się po drzewach, słuchać historyjek o smokach i elfach, o wojnach, jakie toczyły ze sobą pradawne pokolenia orków razem z innymi, równie fantastycznymi gatunkami. Dziewczynka zakrywała oczy z obrzydzenia, kiedy widziała choćby najmniej intymną scenę pomiędzy kobietą a mężczyzną, a ze szczerbatym uśmiechem wpatrywała się w bezlitosne walki szkaradnych potworów, w postacie, które jej rówieśnikom pojawiały się w koszmarach.


...

Nieee, to nie tak. Nie zupełnie tak. To nie było aż tak dawno temu, bo dziewczynka wciąż żyje, choć dorosła i ma teraz prawie 17 lat (i pełne uzębienie). Specyficzny gust pozostał jej do dziś, bo czego można się spodziewać, po dziecku, które od oglądania obleśnych harlequinów wolało i woli nadal długie wieczory z Tolkienem, Rowling, czy innymi wspaniałymi osobistościami, które przyczyniły się do całkowitego oddania maluczkiego wtedy serca w ręce fantastyki. To chyba nawet dobrze, bo gdyby nie to, gdyby dziewczynka wyrosła na ,,prawdziwą damę", a nie na zgoła chłopczycę, pewnie nie sięgałaby dziś po ten gatunek literacki, jakim jest fantasy, tym samym nie poznałaby ,,Serafiny", autorstwa, można by powiedzieć świeżaczka, bo debiutanki, Rachel Hartman.

Dla szesnastoletniej Serafiny widok smoków nie jest niczym niezwykłym. W końcu w królestwie Gorredu, jej ojczyźnie, ludzie od kilkudziesięciu lat żyją w pokoju z saarantrai, smokami, które przybierają ludzką postać. Jednak atmosfera pomiędzy obiema rasami jest co najmniej napięta. Kiedy dochodzi do morderstwa członka rodziny królewskiej, niepochlebne spojrzenia od razu padają na smoki. Serafina, będąc asystentką Viridiusa, nadwornego kompozytora, mająca wuja, który jest... no właśnie, smokiem, zostaje uwikłana w śledztwo w sprawie śmierci księcia Rufusa. Sprawy przybiorą nieoczekiwany obrót, los postawi dziewczynie na drodze szereg wyzwań. Czy Serafina zdradzi swoje tajemnice i popełni błąd, jakiego przed laty dokonała jej matka?

Ufff! Nadszedł czas żeby się wyspowiadać z wrażeń...

Kiedy jakiś miesiąc temu przeczytałam opis książki, podczas przeglądania nadchodzących nowości, stwierdziłam, że dam Hartman szansę, zwłaszcza, że te klimaty, jak mogliście zauważyć na początku recenzji, są mi bardzo bliskie. Historia, która ma miejsce w zupełnie odrębnym świecie, nie w przeszłości czy przyszłości naszych realiów, ale która ma swój własny świat, własny początek i koniec. A pośród tego wszystkiego znajduje się utalentowana muzycznie nastolatka, z wielkim sekretem. To nie mogła być słaba książka. Nie może. Nie jest.

Język autorki jest tak plastyczny, tak niesamowity, że z wrażenia aż wbija mnie w fotel, kanapę, łóżko, czy gdzie tam się znajduję podczas czytania. Właściwie poprawniej byłoby napisać, że ,,wbijał", bo już skończyłam czytać, ale nawet teraz, niespełna 14 godzin po przeczytaniu ostatniej strony, uczucie, które książka po sobie zostawiła mnie nie opuszcza. To tak, jak po wybiciu kubka kawy, nadal ma się jej posmak w ustach. 

,,Serafina" pozostawiła po sobie ogromny niedosyt, w tym sensie, że już, teraz, natychmiast chciałabym poznać kontynuację. Książkę uważam za jedną z najlepszych, jakie przeczytałam w tym roku, pomimo iż jest to debiut (a wiadomo jak to z nimi jest, nie zawsze są cudowne), jestem bardzo, bardzo, bardzo z niej zadowolona. Pierwsza książka Hartman, boję się na jakim poziomie będą kolejne. Niektórzy autorzy po wielu latach nie osiągają takiego kunsztu literackiego, nie piszą tak perfekcyjnie, jak za pierwszym razem zrobiła to Rachel Hartman. Respekt. 

Na końcu książki umieszczona jest lista najważniejszych postaci, informacje o nich, a także słowniczek. A tak, o tym zapomniałam wspomnieć. Pomijając historię jaka dzieje się w książce, wykreowanie postaci, czy dziejów, na wiele lat wcześniej niż obecne w ,,Serafinie", Hartman dorzuciła swoje (kolejne zresztą) trzy grosze. Nadała znaczenia sklejkom liter, które wcześniej można by uznać za bezsensowne. Stworzyła niemal własny język,  powołując do życia nowe pojęcia. Respekt again.

Za książkę zabrałam się wczoraj, ponad miesiąc po premierze. Jakże byłam głupia, że nie dorwałam się do niej od razu, jak tylko przyniósł mi ją listonosz. Przynajmniej Wy nie bądźcie tacy głupi. Jeśli macie ,,Serafinę" na półce to już teraz bierzcie się za jej czytanie. Jeśli nie, to biegiem do księgarni. To wcale nie jest nakaz, czy groźba. Sami się przekonacie, że mój apel jest niczym łódź dla topielca, że jest to przysługa, gdy tylko zagłębicie się w lekturze. 

,,Serafina" - porażająca, jedna z najlepszych książek fantasy ostatnich lat. Zaczynam wierzyć, że w końcu znalazł się ktoś, kto swoją wyobraźnią i warsztatem mógłby dorównać, a przynajmniej dostatecznie się zbliżyć do poziomu Tolkiena, Rowling, etc., by być wysoko nad innymi pisarzynami. 

10/10 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MAG!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz