11/16/2014

PRZEDPREMIEROWO: Mroczna bohaterka. Jesienna Róża




Tytuł: „Mroczna bohaterka. Jesienna Róża” 

Autor: Abigail Gibbs

Wydawca: Muza

Data premiery: 19.11.2014

Ilość stron: 459


Nie tak dawno do grona popularnych pisarzy dołączyła Abigail Gibbs wraz z towarzyszącym jej zainteresowaniem mediów i zagorzałymi fanami.

Jako nastoletnia blogerka pokazywała światu to, co udawało jej się wyskrobać. Z czasem jej grono fanów się powiększało, aż w końcu podbiła rodzimą Anglię, by później swoją twórczością zaczarować Amerykę Północną, a na końcu, gdzieś po ,,wycieczkach" książki po wielu krajach, trafiła ona na Polskę.

Premiera pierwszego tomu [w Polsce] miała miejsce rok temu. Na starcie dość sceptycznie podchodziłam do twórczości Abigail, brałam pod uwagę fakt, że jest młoda, a temat wampirów jest już dość oklepany. Im bardziej jednak zagłębiałam się w historię Violet Lee, tym większa była moja sympatia do autorki. Bo wampiry to jedne z wielu istot, jakie wykreowała Gibbs. 

Jesienna Róża chodzi do prowincjonalnej szkoły w hrabstwie Devon (w którym wychowała się sama autorka). Dziewczyna egzystuje w wymiarze, w którym ludzie wiedzą o istnieniu Mędrów, a nastolatki piszczą z zachwytu nad księciem Athenei, Fallonem, będącym stale na okładkach plotkarskich czasopism. Któregoś dnia sam Książę pojawia się w szkole Róży. Nastolatka nie ma pojęcia o głównym powodzie, dla którego ze słonecznej Australii przybył do wiecznie zachmurzonej Anglii, powiedziano jej, że ma pomóc jej w ochronie uczniów szkoły, przed wzmagającymi się atakami Extermino. Światu grozi wojna, oni mogą jej zapobiec. Czy przepowiednia się pełni? Jaki związek z Violet ma Róża?

Z początku myślałam, że w kontynuacji narrację dalej będzie prowadzić Violet, którą, pomimo wielu przeciwności, bardzo polubiłam. Tak się jednak nie stało. W drugiej części - podejrzewam dziewięciotomowej serii - akcja przedstawiona jest z punktu widzenia Jesiennej Róży (czasami czytamy z perspektywy J.K.M. Fallona, ale faceta zepchnijmy na drugi tor, w końcu jest to seria o Mrocznych BOHATATERKACH - patrz r.żeński). To, co początkowo uznałam za minus, stało się na końcu jednym z plusów. Mowa o tytułowej postaci. Wydawało mi się, że to nie będzie udany zabieg, a jednak, po skończeniu drugiego tomu, absolutnie popieram decyzję autorki!

Obawiałam się, że Róża będzie młodszym odzwierciedleniem Violet, że różnić je będzie tylko wiek i imię. I wygląd. Dzięki autorce, że się myliłam. Róża została wychowana na dworze w Athenei. Jej babcia, zmarła przed paru laty, również była Mędrcem. Dar ten przeskoczył jedno pokolenie, syn Rebecci, babci Róży, a jej [dziewczyny] ojciec nie otrzymał magicznej mocy. Chciał żyć jak normalny człowiek, poślubił także zwyczajną kobietę, nawiasem mówiąc, dość apodyktyczną, nawet dla własnej córki. Dorośli postanowili żyć z dala od dworu. Ale nie mogli uchronić przed nim córki, kiedy skończy 16 lat i będzie mogła zadecydować czy wróci do Athenei czy też nie.

Gdy zaczęłam czytać książkę, byłam trochę nieobecna duchem. Szybko jednak skupiłam się na lekturze, zatraciłam się w niej już po paru stronach, co jest bardzo rzadko spotykane, jeśli o mnie chodzi. Nie ukrywam, Abigail Gibbs znacznie podwyższyła poziom, a i pierwsza książka była niesamowita. Oby tak dalej! Gibbs jest urodzoną pisarką, mam nadzieję, że to właśnie będzie jej głównym życiowym zajęciem, bo świetnie jej idzie. Bohaterowie nie są schematyczni, różnią się charakterami, a ich historie sprawiają, że z łatwością da się ich polubić. 

Papier nie został zmarnowany, autorka umiejętnie wykorzystuje swoje 5 minut, nie bez powodu porównywana jest też do ,,czołówek" w literaturze, ponieważ pisze na bardzo wysokim poziomie. Fajnie, że tworzy coś własnego, że kombinuje tu i tam, że tworzy nowe języki, postacie, a nie opiera się tylko na wyobraźniach ,,kolegów z pracy". Ogromnie jej kibicuję, bo z czasem człowiek dojrzewa, zmienia się jego punkt widzenia, przeżywa nowe historie, rozwija się, co znacznie pomaga w pisaniu. Nie mogę się doczekać, kiedy dostanę w swoje łapki tom 3! 

10/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz