11/20/2014

Ostatnia spowiedź tom III




Tytuł: „Ostatnia spowiedź tom III” 

Autor: Nina Reichter

Wydawca: Novae Res

Data premiery: 19.11.2014

Ilość stron: 370




Jak opisać ból, rozdzierający serce matki, która właśnie straciła na wojnie syna? Jak nazwać uczucie, kłębiące się wewnątrz mężczyzny, który w wyniku wypadku samochodowego, spowodowanego przez pijanego kierowcę, traci żonę i ukochane dzieci, czteroletniego chłopca z przydługimi brąz loczkami i niebieskooką, nad wiek bystrą dziewięciolatkę? Co się dzieje w głowie człowieka, przez którego nieodpowiedzialność, nieostrożność giną niewinni ludzi?

Ja mogę tylko próbować sobie to wyobrazić, wyobrazić, co można czuć w takich momentach. Ale jestem pewna, że Nina Reichter z anielską cierpliwością potrafiłaby oddać na papierze każdy szczegół, każdą milisekundę, podczas której mrok i cierpienie zbierałyby swoje żniwa.


Ostatni tom bestsellerowej historii, która pierwotnie była fanfickiem z Tokio Hotel w roli głównej. Ostatni i... właśnie, ostatni. Kiedy książka nie ma kontynuacji, można ją przeczytać w jeden dzień, przy odpowiednim zorganizowaniu, nawet w pół. Ale kiedy autor szykuje nam więcej niż jedną część, więcej, niż tylko „pierwszy rzut na taśmę”, nawet najtwardsi, najbardziej niewzruszeni oddają cząstkę swojej duszy sercu serii. Każdy czytelnik przywiązuje się do niej na swój sposób. Jedni bardziej jawnie, publicznie pokazują swoje emocje, inni zakładają maski, nie dając po sobie poznać, że serce im pęka. Nino Reichter, w ilu przypadkach, to ,,Ostatnia spowiedź” była źródłem ich cierpienia?

Ally i Bradin cieszą się świeżym narzeczeństwem. Wydaje się, że nic nie może przeszkodzić miłości zakochanych, zwłaszcza, że taka miłość, jak ich, zdarza się raz na milion. Jednak o tę nieszczęśliwą dwójkę, o uczucie ich łączące, upomną się demony przeszłości, nie będące potulnymi i jednocześnie zagubionymi barankami. Młodych dorosłych dorwą szpony...

Ciężko cokolwiek powiedzieć, na temat zakończenia trylogii, w takim stopniu zapełnionej uczuciami, że odczuwają je także ci, którzy choćby opuszkami palców dotkną grzbietów książek, nawet nie czytając tytułów, nie wspominając już o zaglądnięciu do środka. Przerażające, jak wielką moc posiada twórczość Reichter. Ale także wzbudzające wielki respekt.

O tyle, o ile w poprzednich częściach, mogło się powiedzieć, że Pani Nina pisze przyjemną do czytania, nie zawsze usłaną różami historię miłosną, tak w przypadku finału, historia zaczęła żyć własnym życiem. Zyskała potęgę, która poniosła ją w najdalsze zakątki kraju, a mam szczerą nadzieję, że w przyszłości także i świata.

Reichter wznosi nas na zdecydowanie wyższy poziom. Wyobraźcie sobie dłoń czarownicy, paskudnej wiedźmy, tylko dłoń. Chude, kościste palce, przypominające szpony drapieżnego ptaka. Paznokcie tak ostre, że są w stanie przeciąć żyły. A teraz przyjmijmy, że dłonie czarownicy są metaforą tego, co kryje się w tomie III. Z taką łatwością, jak nóż przechodzi przez masło, dłonie czarownicy przeszły przez moją klatkę piersiową, dotarły do serca i spenetrowały to, co jeszcze zostało po poprzednich częściach ,,Ostatniej spowiedzi”. A byłam niemal pewna, że już bardziej zawładnąć moim sercem, moim duchem się nie da.

Nie jestem w stanie nawet wyrazić, jak bardzo cenię tę autorkę. Takie książki jest w stanie pisać tylko ktoś, kogo odsetek wrażliwości wynosi tyle, co suma wszystkich odsetków pozostałych mieszkańców okolicy, w której ona obecnie się znajduje. Jedynie ktoś posiadający starą, antyczną duszę potrafiłby tak głęboko wniknąć w ludzką psychikę, żadna tam dwudziestopierwszowieczna kreatura, biorąca wszystko ,,na chłodno”.

Jestem pod wrażeniem. Pod ogromnym, ogromniastym wrażeniem, bo pisarzy, którzy tworzą TAKIE rzeczy mogę wymienić na palcach jednej ręki. No, może dwóch, ewentualnie dodając jeszcze jedną rękę kogoś innego. Ale nie zmienia to faktu, że jeśli tak mają wyglądać wszystkie książki Reichter, to świat literacki należy do niej. I śmiało może już podbijać czytelników za granicami ojczyzny.

A pomyśleć, że o przeczytaniu ,,Ostatnia spowiedź. Tom I” przesądziła okładka, opis i przekonanie, że autorka pochodzi z zagranicy...

10/10


Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Zaczytajsie.pl!

Zaczytaj się!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz