11/04/2014

Osobliwy dom pani Peregrine





Tytuł: „Osobliwy dom pani Peregrine” 

Autor: Ransom Riggs

Wydawca: Media Rodzina

Data premiery: 06.11.2012

Ilość stron: 389


Całe życie z fantastyką, tu Harry Potter i Opowieści z Narnii, tam Trylogia Czasu Kerstin Gier, obok niej Percy Jackson, półkę niżej moondrive'owa seria o Julce,  a naprzeciwko dziewczyny rodem z X-menów - Cień i kość w parze z Hobbitem. Wszędzie wątki nierzeczywiste, totalnie nierealne. Nic więc dziwnego, że biorąc się za książkę Ransoma Riggs'a oczekiwałam fikcji. Nietuzinkowej, ale jednak: fikcji. Po skończeniu lektury, stwierdzam, i z pojęciem na F niewiele ta książka miała wspólnego. Przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim sobie wyobrażałam. Bo ,,Osobliwy dom pani Peregrine" to wręcz porażający, przyprawiający o gęsią skórkę thriller. Fakt, wiele pochodzi z wyobraźni autora, ale jednak, świadomość, że część z tego jest prawdą... przez długi czas nie mogłam pozbyć się dreszczy!

Głównym bohaterem powieści jest mały Jacob. Rówieśnicy bardzo dokuczają mu w szkole, ze względu na rozpowszechniane przez Jacoba ,,bajki". Otóż dziadek chłopca, Polak, żydowskiego pochodzenia, podczas II wojny światowej został wysłany do sierocińca, daleko poza granicami ojczystego kraju, bo aż do Walii. To właśnie z tamtym miejscem wiąże wiele wspomnień, które przekazuje wnukowi (na jego własne życzenie).

Opowiada mu o chłopcu, który pomimo mizernego wyglądu potrafił jedną ręką podnieść ogromny głaz, o dziewczynce, która lewitowała i któregoś razu prawie odleciała do nieba! A także o niewidzialnym chłopcu, który nie jedną osobę potrafił wystraszyć niemal na śmierć. Opowieści o tych postaciach oraz o wielu innych Jacob słuchał z dziecięcą ciekawością z radością i wielką fascynacją. Jednak któregoś razu oskarżył dziadka o kłamstwa, o to, że to wszystko zmyśla. Komu wierzyć, rodzicom i kolegom czy dziadkowi, osobie, co do której szczerości nigdy wcześniej nie miał wątpliwości? Sprawy się komplikują, kiedy dziadek chłopca umiera, a wraz z nim pogrzebana zostaje cała jego historia. Czy dziadek Jacoba mówił prawdę? Czy te postacie naprawdę istniały, czy był to może tylko wynik wybujałej wyobraźni i psychicznych urazów z dzieciństwa, związanych z toczącą się wtedy przerażającą wojną?

Więc...! Cóż mam powiedzieć? Nie potrafię nawet ubrać w słowa uczuć, które targają mną po skończeniu lektury. Podziw? Radość? Nie, to coś o wiele głębszego. Oczy niemal wychodzą mi z orbit z wrażenia, a wargi nie chcą się złożyć w spójną całość. Głębokie oddechy niewiele pomagają w obecnej sytuacji. Uśmiech gości na mych ustach, ale nie rozbawienia, lecz respektu, szacunku do autora, że podjął się takiego tematu, do którego z jednej strony dorzucił trochę fikcji, ale z drugiej uchylił rąbek tajemnicy, realiów z czasów II wojny światowej, które mają moc paralizatora o wysokim napięciu. 

Właśnie do paralizatora można porównać ,,Osobliwy dom pani Peregrine". Czytelnik całkowicie traci władzę nad własnym ciałem, staje się ono bezwładne, za to umysł działa na zwiększonych obrotach, wysyłając miliony sygnałów do każdego zakątka naszej świadomości.

Nie jest to za bardzo książka rozrywkowa, gdyż pozycje o tematyce związanej z wojnami, katastrofami, traktuje się raczej poważnie. Nie jest może ona także najwyższych lotów, ale zadziwia i wstrząsa czytelnikiem. Docere, delectare, movere. Naucza, zabawia, wzrusza.

7,5/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz